niedziela, 4 czerwca 2017

Rozdział: 41

Ikari przemieniając się w Oozaru zaczął tworzyć haos na polu bitwy wszystko dookoła niszcząc, zupełnie jakby stracił swoją świadomość, całemu zdarzeniu przyglądał się północny Kaio, którego właśnie odwiedził Goku.
SG:Yo Kaio-sama, co się dzieje?
KS:O Goku dobrze że jesteś, spójrz. Ikari przemienił się w Oozaru, musisz się do niego przemieść i odciąć mu ogon.
SG:Nie sądzę że to będzie konieczne, jeśli ktoś bliski przywrócić mu rozsądek, będzie w stanie osiągnąć poziom SSJ4, tak jak to było w moim przypadku.
KS:O byś się nie mylił.
W tej chwili Ikari prawie zniszczył cały las oraz kawałek obszaru za nim, Asumi nie wiedząc co zrobić postanowiła podlecieć do niego i przywrócić mu świadomość.
A:Ikari proszę przestać (krzyknęła )
Oczywiście on jej nie rozpoznał i zaczął ją atakować, ta zdołała ledwo uniknąć jego łap.
A:Proszę Ikari, nie pamiętasz mnie, to ja Asumi twoja żona? (Powiedziała a z jej oczów zaczęły lecieć łzy)
W tym momencie Ikari się uspokoił, po chwili zaczął się zmieniać, jego ciało zaczęło maleć. Kiedy się skończyło, jego wygląd nie do końca w wrócił do normy (miał dłuższe niż normalnie czarne włosy, na ciele prócz klaty oraz dłoni czerwone futro, miał żółto czarne źrenice a wokół oczów czerwone obwódki)
A:Ikari?
I:Nic się nie martw Asumi, dzięki tobie jestem sobą i zaraz zakończę tą walkę.
O:Jak to możliwe, kim ty do cholery jesteś?
I:Jestem sayiańskim wojownikiem Ikari Ozashi, teraz pokaże ci moc Super Sayianina poziomu 4.
Orion wystrzelił z dłoni w stronę bruneta czarny promień, ten od niechcenia go odbił a następnie pojawił się przed nim i rozpoczął serie ciosów, które były tak szybkie że nie mógł w stanie unikać ani parować. Kiedy to mu się znudziło walnął z pięści Oriona w podbródek wybijając w powietrze, następnie pojawił się przed nim i seriom kopnięć podbił go jeszcze trochę powietrze, potem od niego odleciał. Ten chciał już wystrzeli z palca promień, jednak Ikari to spostrzegł i ponownie pojawił się przed nim chwytając go za rękę.
O:Co? To nie możliwe?
I:Nie ze mną takie numery (dodał z pewnym siebie wyrazem twarzy)
A:Super (powiedziała czarnowłosa widząc walkę i siłę swojego męża )
O:Skąd nagle wziąłeś tą moc?
I:Po przebudzeniu mocy Super Sayianina i transformacji w Oozaru, osiąga się nowy poziom zwany „Super Sayianin 4”. Czas to zakończyć (odparł i kopnął z kolanka przeciwnika, ten splunął krwią.)
Następnie wrócił na ziemie , i zaczął tworzyć coś na kształt kamehamehy, z tą różnicą że teraz zamiast niebieskiej była czerwona .
I:10 krotna Ka.......me.....ha.....me......ha!
Ikari wystrzelił czerwony promień ki w stronę Oriona, ten nie zdołał nic zrobić i dostał nim lecąc poza atmosferę ziemską, po chwili zaczęło wyparowywać jego komórki, aż w końcu cały wyparował.
O:To się nie dzieje naprawdę, nie wierze..... (wypowiedział swoje ostatnie słowa)
Wygląd Ikariego wrócił do normalności, kilka sekund później na niego rzuciła Asumi,
A:Kochanie, byłeś wspaniały ! (krzyknęła podekscytowana )
I:Asumi, jestem cały obolały. (jęknął z bólu)
A:Oj wybacz.
I:To co wracamy do domu, trochę zgłodniałem?
A:Pewnie (odparła tuląc się do ramienia bruneta)

Po zjedzeniu obiadu, Ikari ponownie wyruszył na poszukiwania Kisune.

czwartek, 1 czerwca 2017

Rozdział: 40

Orion wystrzelił w stronę Ikariego serie pocisków Ki , ten będąc w trybie SSJ2 bez najmniejszego problemu ich ominął.
O:Nieźle (pochwalił go)
Ikari ruszył na swojego przeciwnika chcąc go zaatakować, jednak on zablokował każdy jego atak, następnie on chciał zaatakować chłopak, jednak teraz ten go blokował. Walka stała się bardziej wyrównana , jak jeden atakował to drugi parował lub unikał, to samo działało także w drugą stronę. W końcu Ikari trafił Oriona w twarz, posyłając kilka metrów do tyłu.
W czasie kiedy Ikari walczył z orionem, w jego domu Asumi nadal opiekowała się Janes. Kiedy zauważyła że dziewczyna zasnęła, czarnowłosa postanowiła udać się za swoim mężem, jak pomyślała tak i też zrobiła.
W tym samym czasie, zaciekła walka pomiędzy Ikarim a Orionem trwała w najlepsze. W tej chwili oboje lewitowali naprzeciw siebie, widać było że brunet zaczął ciężko dyszeć, natomiast jego przeciwnik nie miał nawet małej zadyszki.
O:Widzę że będąc w tej formie twoja moc rzeczywiście wzrosła, jednak coś za coś. W zamian za większą moc, musiałeś zrezygnować z energii, czyż nie mam racji?
I:”Cholera, rozgryzł mnie właśnie dlatego wolałbym w walczyć w podstawowej w formie SSJ.” (powiedział sam do siebie w myślach)
O:Jako nagrodę za tak wspaniałe umilenie mi czasu, zdradzę ci że do tej pory używałem dopiero 45% mocy (powiedział z diabelskim uśmieszkiem)
I:Co?
O:Ale znudziła mi się walka z tobą, więc uczynię ten zaszczyt, i będę używał pełnią moją moc.
O:Haaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! (krzyknał po czym jego ciało zaczęła otaczać fioletowa aura)
I:”Nie możliwe, pomyśleć że on skrywał w sobie jeszcze aż tak wielką moc, mogę nie dać mu rady”
Orion momentalnie zniknął z pola widzenia Ikariego, i pół sekundy później pojawił się przed brunetem, uderzając z pięści w brzuch, ten splunął krwią. Następnie z pół obrotu kopnął go w twarzy wysyłając na pobliskie drzewa, przy tym łamiąc ich kilka.
O:I co ty na to, to tylko ułamek mojej pełnej mocy.
I:Cholera, muszę coś wymyślić lub inaczej zginę (odparł podnosząc się spod drzew)
Brunet wystawił swoje ręce na wysokości żeber, a następnie zaczął w niej kumulować niebieską kule energii.
I:Ka.....me......ha......me......ha!
Ikari wystrzelił w stronę swojego przeciwnika wielki promień ki, lecz Orin jak gdyby nic go odbił.
Następnie momentalnie pojawił się przed nim i uderzył kolankiem w pod brudek, a następnie z z złączonymi pięści walnął go w klatkę piersiową, chłopak krzyknął z bólu i padł na ziemie, wracając do swojego normalnego wyglądu .
O:Hahahaha tylko na tyle cię stać, myślałem że w tym stanie jesteś znacznie potężniejszy.
Słońce zaszło chwilę temu a na jego miejscu pojawił się księżyc który był w pełni. W tym właśnie momencie coś dziwnego zaczęło dziać się z Ikarim gdy spojrzał na niego, jego ogon zaczął falować, mięśnie zaczęły się rozrastać, oraz pokrywać się sierścią. W tym czasie na pole walki przybyła Asumi, gdy spostrzegła swoje męża była przerażona.
A:Ikari!!!
Ciało ikariego zaczęło kilkukrotnie wzrastać, to samo działo się jego mocą. Orin zaczął z przerażeniem patrzeć na to.
O:Co się dzieje, przemienia się? Cholera... nie może być?
Po chwili przed nim stanęła olbrzymia małpa zwana „Oozaru.
O:Więc to jest ta transformacja sayaninów, podczas pełni księżyca?
A:”Co tu się dzieje, dlaczego Ikari zamienił się w tą wielką małpę?”





niedziela, 28 maja 2017

Rozdział: 39

Ikari ruszył w poszukiwaniu swojego zaginionego przyjaciela, niedługo po tym jak opuścił swój dom, zaczął wyczuwać jakąś niewyobrażalnie złą ki, nagle został zaatakowany pociskiem energii.
I: Co jest? (spytał sam do siebie, próbując ogarnąć sytuacje )
Po chwili przed nim pojawił się gość, który go zaatakował, wyglądał uderzająco podobnie do Orina (miał fioletową karnacje skóry , na głowie miał trójkątny hełm , na sobie ciemno-czerwoną zbroję , z której z tyłu wystawała czarna peleryna )
I:Kim jesteś?
O:Nazywam się Orion i przyszedłem ciebie zabić.
I:Słuchaj, nie mam dziś nastroju, więc jeśli chcesz walczyć nie będzie taryfy ulgowej (odparł wchodząc w tryb SSJ)
Orion tylko się zaśmiał pod nosem. Ikari nie czekając na nic od razu ruszył na niego chcąc go znokautować pięścią, jednak ku jego zdziwieniu Orion zablokował ją, a następnie rzucił nim w ziemie.
I:Widzę, że nie jesteś najgorszy (odparł ścierając z siebie kurz )
Brunet ponownie ruszył na niego, tym razem znacznie szybciej, w ciągu ułamka sekundy pojawił się za nim, tworząc w dłoniach niebieską kulę .
I:Ka......me.....ha.....me......ha! (krzyknł i wystrzelił swoją technikę )
Lecz niestety jego przeciwnik zdołał ją odbić.
I:To niemożliwe!
O:Nie najgorsza umiejętność, ale do perfekcji dużo jej brakuje. Nie dziwie się że byłeś w stanie pokonać mojego syna .
I:Co syna?
O:Tak walczyłeś z nim jakieś dwa lata temu, nazywał się Orin.
I:Co? Więc jesteś ojcem Orina?
O:Tak i pokaże ci, że między jego mocą a moją jest duża przepaść.
Orion uwolnił swoją ki, była tak silna że powodowała na ziemi duże pęknięcia. Następnie w mgnieniu oka pojawił przed Ikarim, po czym zniknął mu z pola widzenia, pojawiając się sekundę później nad nim i złączonymi pięściami posłał go na ziemie. Brunet zaczął spadać bezwładnie ku niej.
I:Jest niesamowicie szybki (pomyślał)
O:To jeszcze nie koniec! (krzyknął i wystrzelił z swojego palca czerwony promień )
Chwilę później nastąpiła ogromna eksplozja, która spowodowała w ziemi dziurę która głębokość miała na jakieś kilkaset metrów. Tuż obok niej leżał Ikari, który ledwo mógł już się ruszać.
O:O i że jeszcze udało ci się to przeżyć, jestem pod wrażeniem. Sayianie to rzeczywiście niesamowici wojownicy.
I:Cholera, połączenie Kaio-kena i SSJ jest bardziej ryzykowne niż sam Kaio-ken.
„Wspomnienie sprzed chwili”
Promień wystrzelony w Ikariego, zbliżał się ku niego z ogromną prędkością.
I:Szlag nie zdążę skoncentrować Ki na Shukanido. Będę niestety zmuszony do użycia Kaio-kena.
Super Kaio-ken!
Nagle ciało Ikarego otoczyła czerwona aura, w dosłownie ostatnim momencie udało mu się uciec przed promieniem, następnie aura znikła a obolały brunet padł na ziemie.
„Koniec Wspomnienia”
O:Co i to już koniec , szczerze mówiąc to mnie rozczarowałeś. Myślałem że legendarny Super-Sayanin będzie znacznie potężniejszy.
I:Zaraz ci pokarze prawdziwą moc Super Sayanina (odparł podnosząc się )
O:Czekam z niecierpliwością.
I:Hyaaaaaaaaaaaaaaaa!
Nagle wokół ciała Ikariego pojawiła się złota aura , którą otoczyły wyładowania eklektyczne , włosy stały się bardziej najeżone i spiczaste.
I:Teraz ci pokaże poziom przewyższający Super-Sayanina. Oto Super-Sayanin 2!



środa, 24 maja 2017

NS: Rozdział 38

Dwa lala po pokonaniu Orina na ziemi nastał znowu pokój , Ikari mimo tego ciągle trenował . Pewnego razu udało mu się osiągnąć poziom SSJ2 , obecnie wraz z swoją żoną Asumi prowadzi beztroskie życie , od czasu do czasu spotykają się z Kisune oraz Janes.
Ki:Idę zrobić zakupy , zaraz wrócę.
J:Dobrze .
Kisune ruszył w stronę miasta, kiedy odszedł wystarczająco daleko domu, jakaś postać zakradła się do niego od tyłu i przyłożyła rękę do ust, blondyn padł nieprzytomny na ziemie, po czym tajemniczy gość wziął jego ciało i gdzieś zniknął. Tym czasem w ogrodzie Ikariego.
Brunet w formie SSJ dalej sobie trenował .
I:Ka.....me......ha.....me.......ha! (krzyknął i wystrzelił z siebie promień ki )
Następnie momentalnie pojawił się naprzeciw niego i przyjął na siebie , po czym skierował go w kierunku nieba , od siły aż cała okolica się zatrzęsła . Po chwili do ogrodu przyszła Asumi.
A:Ile razy mam ci mówić, żebyś tutaj nie trenował bo możesz coś zniszczyć, udaj się do północnego kaio .
I:Wybacz,wybacz.
A:Ehh który to już raz słyszę? Dobra zrobiłam obiad , pewnie jesteś głodny.
I:Yeah (krzyknął podekscytowany)
W czasie kiedy Ikari oraz Asumi jedli, do ich kuchni wbiła Janes. Kobieta była cała zdyszana i zdenerwowana, w oczach miała łzy.
I:O Hej Janes, czy coś się stało?
J:Chodzi o mojego męża (dodała szlochając)
I:Czy coś się stało Kisune?
J:T...tak. Wyszedł na zakupy 7 godzin temu, i do teraz nie wrócił. Nawet nie dał żadnego sygnału życia.
A:Nie martw się, na pewno nic mu nie jest, być może jest powód dla którego nie może odebrać telefonu (powiedziała czarnowłosa przytulając swoją przyjaciółkę próbując ją pocieszyć, lecz marnie jej to wychodziło)
I:To do niego nie podobne. Znam go, na pewno by się ode zwał, zwłaszcza do mnie. Jeśli nie dał nawet najmniejszego sygnału życia, to musiało się coś stać. (powiedział po czym zaczął się zastanawiać nad swoim najlepszym przyjacielem )
Po chwili do niego podeszła Asumi.
A:Kochanie, nad czym się zastanawiasz?
I:Dobra, ja po lecę się go poszukać, ty zostań tu i zaopiekuj się nią.
A:Dobrze, tylko uważaj na siebie.
I:Ma się rozumieć. Janes nie martw się znajdę z powrotem twojego męża i za wszelką cenę sprowadzę go do domu.
J:Ikari dziękuje.
I:W takim razie na mnie już pora, jak się czegoś dowiem dam wam znać. (odparł po czym ruszył w poszukiwania )


sobota, 4 lutego 2017

MS:Rozdział 37

2 lata później...
Ikari przez ostatnie lata od walki z Orinem, trenował tak ciężko że osiągnął poziom SSJ2, oprócz tego ożenił się z Asumi rok po jego walce z księciem Orinem. Aktualnie nadal trenował w swoim ogrodzie, Nikun po tym jak Asumi zamieszkała z nimi, by im nie przeszkadzać postanowił przeprowadzić się do swojego starego domu.
A:Kochanie zrobiłam obiad!
Ikari słysząc wzmiankę o obiedzie, natychmiast zaprzestał treningu i poszedł do kuchni, po czym zaczął wcinać .
A:Wiesz co, myślałam czy by nie odwiedzić Kisune oraz Janes, co ty na to?
I:Jasne, czemu nie .
Kiedy Ikari tylko skończył jeść wraz z swoją żoną udał się na spotkanie ze swoim przyjaciółmi, z którymi się nie widział od dnia wesela. Po jakiś 30 minutach dodarł do ich domu, choć raczej to bardziej przypominało wille, po zadzwonieniu , drzwi otworzył im Kisune, który mało co się zmienił.
I:Yo
K:Ikari Asumi, kopę lat.
A:Witaj.
K:Zapraszam (powiedział blondyn wpuszczając swoich przyjaciół do środka)
Goście byli pod wrażeniem, ich dom nie był aż taki wielki. Po chwili spostrzegli Janes, która trzymała na rękach dziecko.
J:O Ikari Asumi, minęło sporo czasu.
I:Cześć.
A:Witaj, co u was słychać?
K:A wiesz, praca , uczelnia oraz rodzina, a u was.
A:Po staremu, zajmuję się domem a Ikari codziennie trenuje.
K:Czyli jednak nic się nie zmieniłeś.
J:Wiesz nie mnie cię pouczać, ale może powinieneś znaleźć jakąś pracę.
A:Już mu to tłumaczyłam, kilka razy ale nic z tego.
I:Po co mam pracować, jestem wojownikiem. Jeśli bym zaprzestał treningów, to straciłbym umiejętności .
A:Co róż to powtarza.
J:Cały on .

Dalej przyjaciele rozpoczęli rozmowę na błahe tematy, po kilku godzinach, Ozashi'i pożegnali się i wrócili do domów. I tak dłużej żyli sobie, prowadząc spokojne beztroskie życie. Lecz nic co dobre nie trwa wiecznie, Ikari mimo tego spokoju był ciągle czujny.

sobota, 28 stycznia 2017

NS: Rozdział 35

Minął miesiąc od kiedy Ikari pokonał Księcia Orina, od tamtego czasu wszystko wróciło do normy,wszyscy prowadzili spokojne beztroskie życie. By oderwać myśli Asumi o śmierci jej ojca, Ikari zaczął ją trenować, mimo pozorów nawet nie źle jej szło, obecnie oboje urządzili sobie sparing.
I:Nie źle ci idzie
A:To jeszcze nic, teraz patrz. Ka.....me.....ha.....me....ha! (odparła po czym posłała pocisk energii)
W stronę Ikariego leciał taki sam pocisk, którego sam używał, tylko z tą różnicą że trochę mniejszy. Brunet bez problemu go odbił, a następnie pojawił się za swoją przyjaciółką i lekko popchał na ziemie.
I:Przegrałaś (dodał żartobliwie)
A:To było trochę nie fair.
I:Wybacz, co powiesz na mały spacer?
A:Z chęcią.
Obaj przyjaciele poszli na spacer po lesie.
A:Wiesz co, stałeś się naprawdę niesamowity. Już nie jesteś tym gówniarzem, którego poznałam.
I:Dzięki, ty też już nie jesteś taką smarkulą jak wtedy.
Kiedy Ikari oraz Asumi tak sobie że sobą rozmawiali, nie zauważyli że przed nimi jest przepaść, czarnowłosa nie patrząc pod nogi w ciągu sekundy zaczęła spadać w dół mając zamknięte oczy i krzycząc, po chwili spostrzegła że zamiast spadać się unosi.
A:Co jest? Ikari, ty umiesz latać?
I:Tak, kilka lat temu się nauczyłem. Trzymaj się mocno dobrze?
A:Dobrze (odparła wtulając się w ciało Ikairego )
Kilka chwil później, wylądowali w w ogródku Ikariego, a następnie Ikari rozpalił ognisko.
A:Dziękuje ci Ikari (powiedziała nieśmiało )
I:Za co?
A:Za to że mnie już drugi raz uratowałeś.
I:E tam to nic takiego.....
Nie dokończył, gdy czarnowłosa go pocałowała, Ikari był na początku był zaskoczony ale po chwili oddał pocałunek, wtedy zrozumiał że także coś czuje do niej.
I:Kocham cię .
A:Ja ciebie też (odparł wtulając się w ramię Ikariego)
Oboje posiedzieli sobie jeszcze trochę, a później Ikari odprowadził Asumi do domu, po czułym pożegnaniu sam wrócił do domu, kiedy wrócił zastał siedzącego na kanapie dziadka, wyglądał jakby na niego czekał.
N:No w końcu wróciłeś, gdzie byłeś?
I:Byłem na spacerze z Asumi.
N:I jak dobrze całuje? (odparł po czym dostałą z pięści od wnuka)
I:Stary zboczeniec (dodał wściekle)
N:Jak ty się do dziadka, odzywasz?
I:Tak jak na to zasługuje. (odparł złośliwie )
Ten tylko coś warknął pod włosem i każdy rozszedł się w swoją stronę .


czwartek, 29 września 2016

NS:Rozdział 34

SG:Niesamowite , więc udało mu się w końcu stać Super Sayaninem.
Powiedział Goku który wraz z północnym Kaio , obserwowali walkę .
Ka:Widać , do tego potrzeba było silnych emocji , tak jak w twoim przypadku , kiedy Frieeza zabił na twoich oczach Kurrina.
SG:Więc rzeczywiście jesteśmy do siebie podobni.
Orin chciał już strzelić promień energii , lecz momentalnie pojawił się przy nim Ikari , i chwycił go za rękę .
O:Co , jest jeszcze bardziej szybki niż wcześniej .
Następnie , wybił go w powietrze , po czym pojawił się znowu za nim i rozpoczął swoją serie ciosów , ten ponownie nie był w stanie nic wskórać więc ciągle obrywał , następnie przeniósł się na ziemie .
Po chwili do leżącej ledwo przytomnej Asumi , przybył Kisune ,Nikun oraz Janes . Para wzięła dziewczynę na ręce i zanieśli w bezpieczne miejsce . Natomiast Nikun spoglądał na swojego wnuka , był bardzo z niego dumny .
I:Ka....me...ha....me....ha! (krzyknął i wystrzelił ogromny pocisk w stronę , nie mogącego już się ruszyć Orina)
Pocisk posłał tak daleko że aż dotarł do słońca.
O:Nie to nie może się tak skończyć , jestem przecież wielki książę Ikari (powiedział swoje ostatnie słowa )
Kiedy Orin dotarł do słońca , jego ciało tego nie wytrzymywało i się roztopił
I:Na reszcie koniec (odparł po czym zdezaktywował tryb Super Sayana , i jego wygląd wrócił do normy)
Chwilę później do Ikariego podszedł Nikun.
N:Dobra robota Ikari.
I:Dziadku , co ty tutaj robisz ?
N:Po ewakuowaniu wszystkich mieszkańców , postanowiliśmy sprawdzić co się dzieje , ale widzę że ty ogarnąłeś sytuacje.
I:Właśnie , co się stało z Asumi , gdzie ona ?
N:Spokojnie , kazałem Kisune oraz Janes zanieść ją do twojego domku .
I:Rozumiem , w takim razie my też wracajmy
N:Dobrze.
W czasie kiedy oni spokojnie wracali , Asumi już doszła do siebie , okazało się że ma trochę stłuczeń i siniaków , ale nic jej poważnego nie jest . Obecnie cała trójka przyjaciół siedziała w ogrodzie , próbując odetchnąć. Po chwili spostrzegli Nikuna oraz Ikariego , Asumi natychmiast się zerwała z miejsca i podbiegła do bruneta rzucając mu się na szyje .
A:Ikari! (powiedziała ze łzami w oczach )
I:Spokojnie , o mało co mnie nie przewróciłaś.
A:Tak się ciesze że nic ci nie jest .
K:Znowu nas uratowałeś
J:Byłeś niesamowity .
A:Właśnie , jak to się stało że zmieniłeś się w tego złotego wojownika .
I:Ten złoty wojownik nazywa się Super Sayanin , i to była moja uśpiona moc , którą dzięki silnym emocją zdołałem przebudzić.
N:Rozumiem , więc to tak .
J:To co teraz zrobimy .
I:Jestem głodny , więc najchętniej bym coś zjadł (odarł po czym wszyscy wybuchli śmiechem)

Zaraz potem wszyscy udali się do kuchni by coś zjeść . Dni zaczęły mijać spokojnie , Tansaku zaczęto odbudowę . Ikariego okrzyknięto bohaterem , co mu bardzo się nie podobało , ale nie chciał nic mówić . Kilka dni później , odbył się pogrzeb ludziom zabitym podczas ataku Orina , w tym także ojca Asumi. Ikari chciał jakoś poprawić dziewczynie humor , ale nic mu nie przychodziło do głowy , słabo znał się na takich sprawach . Tydzień później wszystko zaczęło wracać powoli do normy.

niedziela, 25 września 2016

NS:Rozdział 33

W czasie kiedy Ikari z Orinem , Asumi niosąc ciało swojego ojca oddalała się od miasteczka , w pewnym momencie postanowiła się zatrzymać i pochować swojego ojca , kiedy to zrobiła.
A:Wybacz Tato , być może niedługo do ciebie dołączę .(powiedziała przed jego nagrobkiem , po czym zawróciła )
Tym czasem Ikari , wygrzebał się z gruzów , połowa jego kombinezonu , od prawego ramienia po skosie w dół , została zniszczona . Chłopak ledwo stał na nogach .
O:I co zdziwiony moją siłą ?
I:Rzeczywiście , robi wrażenie . Ale ja nie mam zamiaru się poddać , dopóki cię nie pokonam.
O:Przestań pieprzyć , przecież wiesz że to nie możliwe .
I:Nie dowiesz się , póki nie spróbujesz (odparł po czym ponownie ruszył do ataku)
Orin bez najmniejszego problemu ich unikał w końcu , zablokował jego dominującą ręką , a w swojej stworzył kule energii , którą przyłożył do brzucha Ikariego , nastąpiła kolejna eksplozja , która powaliła chłopaka , Ikari leżał na brzuchu , nie miał już siły by cokolwiek zrobić.
O:Przyznam szczerze , że nawet podobała mi się ta walka , choć liczyłem na więcej . No cóż mówi się trudno , czas się pożegnać .
I:Hehehe cóż , jednak nie mogę cię pokonać . To zaszczyt móc z tobą walczyć jako swoim ostatnim przeciwnikiem.
O:Dobrze powiedziane .
Kiedy Orin miał zadać Ikariemu ostateczny cios , nagle przed nim pojawiła się Asumi , co zaskoczyło mocno chłopaka .
A:Nie tkniesz go , już nigdy więcej .
I:Asumi , co ty tu do cholery robisz ? Uciekaj , nie masz z nim żadnych szans.
A:Wiem , ale co by się nie działo . Zawszę będę cię bronić , nawet jeśli miałabym przy tym zginąć , to nie zawaham się stanąć w twojej obronie ,Ikari , ponieważ....
I:Asumi...
A:Jesteś tym którego kocham z całego serca (te słowa mocno zaskoczyła bruneta)
O:Kolejny śmieć (powiedział po czym wysłał w stronę dziewczyny kulę powietrza , która posłała ją o skałę , po czym padła nie przytomna na ziemie)
I:Ty Draniu .
O:Zachowała się zupełnie , jak twoi rodzice tamtego dnia.
I:Moi rodzice , to znaczy ?
O:Tak to ja , nastawiłem przeciw sobie wszystkie kraje , i byłem tym który przyczynił się do śmierci twoich rodziców .
Te słowa podziałały jak płachta na byka . Chwilowo obraz chłopakowi się zamazał , a chwilę później pojawił się w jakimś białym miejscu ,przed nim stało dwoje osób , jednym był czarnowłosy mężczyzna a drugim blondwłosa kobieta. Chłopak kiedy ich rozpoznał , w jego oczach pojawiły się łzy.
I:Mamo , tato . (podbiegł do nich i ich przytulił)
T:Jesteśmy z ciebie dumni synu.
M:Pamiętaj , zawszę będziemy cię kochać .
Kiedy wypowiedzieli swoje kwestie , zaczęli znikać mówiąc obaj na koniec „Nigdy się nie poddawaj” . Po czym wszystko wróciło do normy . Ikari czuł w sobie jakąś niesamowitą siłę , i zaczął w stawać.
O:Co jest , on przecież nie powinieneś być w stanie się ruszyć .
Po chwili niebo otoczyły chmury , a następnie zaczęły strzelać pioruny . Ciało Ikariego otoczyła przezroczysta aura .
A:Ikari.. (powiedziała ledwo dziewczyna , która ledwo co trzymała przytomność)
Włosy Ikariego najeżyły się do góry , po czym zmieniły kolor na złoty , tak samo stało się z jego brwiami oraz aurą , jego oczy zmieniły się z czarnych na niebieskie .
O:Co do , kim ty do cholery teraz jesteś ?
Ikari zaczął spoglądać na siebie i odpowiedział.

O:Jestem Ikari Super-Sayanin który cię pokona.

czwartek, 22 września 2016

NS: Rozdział 32

Ikari postanowił użyć swojego asa z rękawa .
I:10x Kaio-ken! (krzyknął po czym jego ciało otoczyła czerwona aura)
Orin natychmiast rzucił się na niego , nie dając mu szansy na atak , lecz ten zablokował jego pięść swoją ręką , siła zderzenia była tak mocna że spowodowała sporę zgniecenie w ziemi.
O:Jak to ?
I:Wybacz że musiałeś czekać , ale zabawa jest skończona .
Ikari od razu rozpoczął serie ciosów , jego ruchy były teraz tak szybkie , że nawet Orin nie był w stanie ich dostrzec . Coraz częściej zaczął obrywać , aż pojawiły się nawet na jego ciele rany. Mając dość tej sytuacji , oddalił się od swojego przeciwnika .
O:Dobra , co powiesz na to . Podwójny wąż błyskawicy (powiedział po czym stworzył technikę taką jak niegdyś jeden z jego podwładnych)
Węże leciały w stronę chłopaka , lecz ten nic sobie nie zrobił , dopiero w ostatnim momencie , zrobił taki unik . Orin tego na szczęście nie zauważył i myślał że go załatwił .
O:Hahahaha , i to tyle . Szkoda , nie zdążyłem się nawet rozgrzać .
I:O Na prawdę ?(powiedział pojawiając się z skrzyżowanymi rękoma na piersi , za Ikarim )
O:Nie możliwe , jak ty żeś to przeżył ?
I:Po prostu mnie nie doceniasz .
Orin stracił nad sobą panowanie , czego efektem było także stracenie rozsądnego myślenia i ponownie ruszył na chłopaka .
I:Głupiec (skomentował brunet)
Ikari bez problem unikał każdy z ciosów księcia , kiedy to mu się już znudziło , kopnął go w twarz , posyłając na ziemie .
I:Jeśli mam być szczery , to spodziewałem się że posiadając prawdziwe ciało , będziesz znacznie silniejszy.
O:Ty Sayańska małpo , zaraz gorzko pożałujesz swoich słów . Dobra , rozgrzewką się skończyła , od teraz będę walczył na poważnie .
I:Czekałam na to .
Orin zaczął uwalniać swoją prawdziwą siłę , po chwili na jego ciele pojawiły się jakieś pęknięcia .
I:Co jest , co on zamierza ?
Na razie słychać było tylko ryk Orina , chwilę później jego ciało zaczęło pękać , z miejsc z których odpadł części jego ciała , zaczęły świecić jasnym światłem .
I:Nie może być , jego moc jeszcze bardziej wzrasta . Jak to . Nie ma co się zastanawiać , muszę go zniszczyć zanim to zrobi inaczej będzie kiepsko. Ka....me....ha....me....ha x 4!
Ikari wystrzelił w niego , czterokrotnie większy i silniejszy pocisk Kamehameha , który spowodował sporą eksplozje . Ikari myślał że go pokonał , lecz mocno się przeliczył .
I:C...co ?
Kiedy dym się rozwiał , w miejscu wybuchu stał Orin ze zmienioną formą , jego oba przedramienia zmieniły się na jasne światło jakby laserowe , to samo stało się z jego nogami , od kolana po stopy. Na tułowiu pojawiły się pęknięcia , które także świeciły się na niebiesko.
I:Niemożliwe ?
O:Jak ja już dawno nie używałem tej formy. Masz szczęście młody , będziesz pierwszym od kilkuset lat który ją zobaczy.
I:10x Kaio-ken na nic się nie zda , będę musiał użyć 20x Kaio-ken!
Ikari używając 20-krotnego Kaio-kena ruszył na swojego przeciwnika , lecz w momencie kiedy miał uderzyć w przeciwnika , Kaio-ken zniknął , dlatego Orin jednym palcem zablokował jego atak.
I:Nie może być .
O:To wszystko na co cię stać ?
Orin walną Ikriego w brzuch , i posłał kilkanaście metrów dalej , przebijając się i niszcząc przez kilka budynków .

I:Co za ogromna siła .

niedziela, 18 września 2016

NS: Rozdział 31

Kiedy dym opadł , wszyscy mogli zobaczyć wysokiego młodego chłopaka. Na oko mógł mieć jakieś 18 lat . Ubrany w czarny kombinezon ,z symbolem smoczej kuli na piersi , na plecach miał miecz.
A:Ikari ?
I:Asumi , zabierz ciało swojego ojca i się uciekajcie jak najdalej stąd .
A:Ale co z tobą ?
I:Nie martw się , zamierzam go pokonać (odparł z pewnym siebie uśmiechem na ustach)
I:Idź , już (dodał)
A:No dobrze , ale uważaj na siebie .
I:Pewnie.
Asumi zabrała ciało swojego ojca i uciekła od pola walki .
O:Więc w końcu spotykamy się twarzą w twarz Sayaninie .
I:Zgadza się ?
O:Nie wiem jakim cudem pokonałeś mojego klona , ale ze mną nie pójdzie ci tak łatwo.
I:Zdaje sobie sprawę , ale od tamtego dnia stałem się dużo silniejszy.
O:Z pewnością . Chciałbym zobaczyć twoją obecną siłe .
Nagle Ikariego zaatakowały żołnierze Orina , które zostały pokonany w ciągu 2 sekund.
O:Nieźle , naprawdę nieźle . Że byś moją najlepszą armię pokonał w kilka sekund , ale oni są niczym w porównaniu do mnie.
I:Może skończysz ze swoimi pochwałami i zajmiemy się walką.
O:Jak sobie chcesz.
Ogira wystrzelił promień energii w stronę swojego przeciwnika , ten go skontrował swoim promieniem Ki . Następnie momentalnie pojawił się przed Księciem .
O:Szybki Jest (odparł zaskoczony)
Kiedy pojawił się przed Orinem , kopnął go w brodę posyłając w powietrze . W mgnieniu oka pojawił się przed nim i próbował go zaatakować z pięści , lecz niestety ten stworzył gardę .
O:Twoje umiejętności robią wrażenie , ale ja jeszcze nie zacząłem walczyć na poważnie .
I:Ja także , to dopiero przedsmak .
O:Mam nadzieje , sporo się natrudziłem by tu dostrzec , liczę na dobrą walkę .
Nagle ciało Orina zaczęło błyszczeć jasnym światłem .
I:Cholera!
Po chwili nastąpiła ogromna eksplozja , zaraz potem Orin wylądował na ziemi jak gdyby nic .
I:Ka...me.....ha.....me....
O:Co ? (powiedział spoglądając w dym , który zrobił przed chwilą )
I:Ha!
Chwilę później z dymu wyleciał pocisk energii , Orin w ostatnim momencie od niego odskoczył do tyłu.
O:Robi się ciekawie , czas wzmocnić nieco rozgrzewkę (powiedział, po czym jego ciało otoczyła ciemna aura Ki)
I:Co jest grane , on skrywał jeszcze aż takie pokłady energii. Jest zdecydowanie dużo silniejszy od jego klona . Mimo że dopiero walczę na potrójnym Kaio-kenie , to chyba będę zmuszony wejść na wyższy poziom .
O:To co zaczynamy.
Orin teraz był jeszcze bardziej szybki , momentalnie pojawił się przy Ikari , po czym kopnął go w żebra , następnie znowu zniknął i pojawił się przed nadlatującym w jego stronę przeciwnikiem , następnie walnął go z pięści w brzuch , posyłając na ziemie , ten tylko splunął krwią i zaczął lecieć bezwładnie nie ziemie , uderzając w nią spowodował nie wielki krater .Książe nie czekając aż jego przeciwnik wstanie , ponownie pojawił się przed nim i chwycił go za głowę , a następnie ciągnął po ziemi , aż posłał go na budynek , który zaraz potem się zawalił . Kilka minut później , z jego gruzów wyłonił się chłopak .

I:Cholera , chyba nie mam wyjścia . Będę musiał ożyć 10x Kaio-kena .

niedziela, 21 sierpnia 2016

NS:Rozdział 30

W czasie kiedy Ikari wraca do swojego wymiaru, do ziemi zbliża się prawdziwy Orin.
O:Ile czasu zajmie nam jeszcze dotarcie do ziemi?
-Jeszcze z jakieś dwie godziny panie.
O:Doskonale, już aż mnie szwierzbi  by wykończyć tego sayanina.
-Proszę się jeszcze wstrzymać, na pewno pan go pokona, to tylko kwestia czasu.
O:Zamknij się, wiem przecież.
-Przepraszam.
W tym samym czasie na ziemi panował niewyobrażalny spokój, nikt się nie spodziewał tego co się nie długo ma zdarzyć.
Nikun siedział sobie w ogrodzie Ikariego i jak to zwykle on, oglądał zboczone gazety  przy których się ślinił. Kiedy Asumi to dostrzegła, od razu go skarciła.
A:Masz jakieś informacje od Ikariego?
N:Nie, niestety nie  (powiedział podnosząc się z podłogi)
A:Ehh (westchnęła czarnowłosa)
Ki:Nie martw się, pewnie niedługo wróci. Przecież dziś minęło dwa lata od kąt opuścił nas, nie mam racji skarbie (powiedział do Janes , która od jakiegoś czasu związana jest z Kisune)
J:Racja, zamartwianie się nic nie da.
A:Może macie racje.
W czasie kiedy oni spokojnie sobie rozmawiali, kilkaset kilometrów dalej wylądował statek książa Orina.
O:Pamiętacie nasz cel , musimy znaleźć tą całe miasto Tansaku.
-Według naszych danych, znajduje się ono około 450KM na północ od nas.
O:Dobrze w takim razie lecimy.
-Tak jest! (odparli wszyscy )
Taka drogę Orin i jego armia, przebyła w zaledwie kilka minut.
O:Dobra rozejść się, macie zdobyć jakiekolwiek o nim informacje. Jeśli nikt nic nie powie, zabić.
-Tak jest.
Tak właśnie zaczął się chaos w tym mieście, niestety nic nikt nic o nim nie wiedział, więc wielu ludzi zostało zabici.
Nikun oraz reszta, widząc z dala całe zamieszanie, od razu udali się do Tansaku.
Orin podszedł do jakiegoś czarnowłosego mężczyzny, ubranego w garnitur i wziął go za kołnierz.
-Puść mnie, błagam. Pomocy!
O:Jeśli mi odpowiesz na pytanie, wypuszczę cię żywego.
-Do...dobrze proszę mnie pytać.
O:Gdzie się znajduje Sayaynin, inaczej osoba z ogonem  która ponoć mieszka w pobliżu tego miasteczka?
-Niestety nie mam pojęcia. Proszę mi darować życie.
O:Ach tak, to szkoda  bo mi ta odpowiedz się nie spodobała. (powiedział zgniatając gardło tego człowiek, po czym rzucił jego zwłoki na ziemie)
Wówczas akurat przybyli Nikun oraz reszta, którzy byli zaniepokojeni tym co się dzieje.
K:Co tu się dzieje?
N:Nie mamy czasu, musimy znaleźć jakiś mieszkańców i ich ewakuować.
-Tak, odparli wszyscy po czym ruszyli w inne strony. Została tylko Asumi która zauważyła swojego ojca nie ruszającego się (Był nim ten kogo złapał Orin), natychmiast do niego podbiegła, kiedy była już przy nim, spostrzegła że nie żyje.
A:Tato...Nie! (powiedział zaczynając płakać)
O:Co kolejny bezwartościowy śmieć tu przylazł, na próżno (powiedział po czym wystrzelił kulę energii w stronę dziewczyny i jej martwego ojca )
Asumi była sparaliżowana, nie miała pojęcia co robić, gdy ta kula była kilka centymetrów od jej twarzy, ktoś pojawił się przed dziewczyną i odpił tą kulę.
O:Co? Ktoś był w stanie odpić moją kule energii?
-Przepraszam za spóźnienie.

czwartek, 18 sierpnia 2016

NS:Rozdział 29

Przez kolejne dni  Ikari wraz z Goku trenowali nad 20x Kaio-kenem, który w przeciwieństwie do poprzednich był na zupełnie innym poziomie. Początkowo chłopakowi udawało się utrzymać ten poziom, przez zaledwie minute. I nawet po tygodniowym treningu, efekt nie za bardzo wzrastał, jedynie o kolejne 3 minuty. Goku chcąc go także tego szybko nauczyć pokazał na sobie tą umiejętność, jednak mimo tego to nic nie zmieniło. Nawet on miał związane ręce, nie wiedział co ma zrobić. Więc postanowił spytać się północnego Kaio, lecz w przypadku Ikariego on sam będzie musiał znaleźć sposób. Gdyż w porównaniu do Goku, posiada także geny ludzkie  co komplikuje nieco sprawę. Jednak obaj postanowili się nie poddawać i dalej trenować aż w końcu to im się ud .
Mają jeszcze przecież niecałe dwa lata, za nim Książę Orin przybędzie na ziemie. Z każdym kolejnym tygodniem, nadzieja chłopaka malała.
I:Nie, to jest chyba niemożliwe. Nie dam rady. (powiedział zrezygnowany)
SG:Jeśli nadal będziesz tak myślał, to z pewnością ci się nie uda.
I:Ale...
SG:Przestań się mazać, jesteś w końcu Sayaninem, masz w sobie geny, jednych z legendarnych wojowników. Jeśli teraz się poddasz, to nasz cały wysiłek pójdzie na marne i nie pokonasz Orina, chcesz by cała ziemia została zniszczona?
I:Nie, nie chcę.
SG:No właśnie, więc przestań się zachowywać jak małe dziecko i zacznij być poważny.
I:Dobrze. Przepraszam Goku-san.
Oboje ponownie wrócili do treningu, tym razem dzięki słowom Goku  Ikari był bardzo zdeterminowany i zmotywowany do dalszego treningu, nie miał zamiaru się więcej tak zachowywać. I tak minęły im dwa lata ,przez ten czas Ikari zdołał opanować 20x Kaio-kena, choć to nie było wcale takie łatwe.
SG:Świetna robota, opanowałeś największy poziom Kaio-kena.
I:Dziękuje, za wszystko Goku-san. To ja już będę wracał.
SG:Czekaj, nie możesz iść w takich podartych ciuchach, zaraz ci coś przyniosę (powiedział po czym teleportował się gdzieś)
Po chwili wrócił z jakimś czarnym kombinezonem, który na piersi miał coś w kształcie smoczej kuli 
SG:To prezent ode mnie i Kaioshina.
I:Na prawdę?
SG:Tak.
I:Dziękuje, w takim razie ja już będę wracał.
-Stój. Powiedział jakiś głos, po chwili przyleciała Pan.
Pan:Myślisz, że pozwolimy ci odejść bez pożegnania.
Zaraz potem przylecieli: Gohan,Goten,Trunks,Piccolo, nawet przybyli Vegeta wraz z Bulmą oraz Chi-chi i Videl
I:O co chodzi, czemu wy wszyscy tu przybyliście?
SG:Wiesz kiedy wspominałem że dziś opuścisz nas, to każdy z nas postanowił dać ci prezent na pożegnanie.
I tak zaczęło się dawanie prezentów, większość dała jakieś drobiazgi, natomiast Trunks dał mu swój miecz.
I:Dziękuje, nie wiem co powiedzieć .
Chi:Nic nie mów, tylko wpadnij jeszcze kiedyś do nas.
I:Jasne, jeszcze raz za wszystko dziękuje, do zobaczenia. (odparł po czym teleportował się do północnego Kaio, a stamtąd do własnego wymiaru.

niedziela, 14 sierpnia 2016

NS:Rozdział 28

Kilka dni później, Ikari mógł zostać wypisany ze szpitala, od razu wraz z swoim nauczycielem udał się na pole treningowe, takie które było opustoszałe w odległości kilkudziesięciu kilometrów. W końcu natrafili na wielki kanion. Goku oraz Ikari stanęli na jakiś wielkich skałach.
SG:Dobrze to miejsce  będzie się nadawało idealnie do trenowania. Teraz weź użyj 10-krotnego Kaio-kena. Ja zmienię się w SSJ i zaczniemy sparing.
I:Ale w jakim celu ten sparing?
SG:Byś nauczył się używać 10-krotnego Kaio-kena  dłużej.
I:Rozumiem, w takim razie dobrze. (odparł i zrobił to o co go poprosił Goku)
SG:W porządku, w takim razie możemy zaczynać.
Ikari oraz Goku rozpoczęli swój sparing. Młodszy Sayanin, starał się jak najdłużej utrzymać tego Kaio-kena , lecz niestety i tym razem po jakiś 5 minutach wrócił do podstawowej formy.
I:Cholera!
SG:Nie poddawaj się, dawaj jeszcze raz.
I:Dobrze.
Ikari ponownie użył 10x Kaio-kena i ruszył ponownie na Goku, jednak i tym razem efekt był taki sam. Chłopak po dwu-krotnym użyciu tej umiejętności ledwo stał na nogach, był wyczerpany.
SG:Chyba pójdzie trudniej niż myślałem, zanim zaczniemy ponownie  zróbmy sobie chwilę przerwy.
I:Tak jest.
Po zjedzeniu jakiegoś posiłku i chwilowym odpoczynku, obaj ponownie wrócili do treningu.
SG:Dobra tym razem to ja użyje 10x Kaio-kena i ci pokaże jak to ja robię, ok?
Chłopiec tylko kiwnął głową, na znak że rozumie. Chwile później Goku aktywował swojego Kaio-ken , a Ikari swojego.
SG:Dobra do dzieła.
I:Tak jest.
Obaj ponownie rozpoczęli starcie używając 10x Kaiokena, lecz tym razem Kaio-ken Ikariego  utrzymywał się trochę dłużej, nie mal że godzinę.
SG:Nieźle, idzie ci co raz lepiej. Wystarczyło że ci pokaże a od razu są postępy.
I:Zawsze bardziej się uczyłem w praktyce niż teorii.
SG:Rozumiem, to co kontynuujemy?
I:Jasne.
Ikari i Goku ponownie włączyli swoje 10x Kaio-keny i ruszyli nad siebie, za każdym razem efekt był widocznie lepszy. Ikari był w stanie go używać coraz dłużej, aż w końcu doszedł do perfekcji.
SG:Dobra, na dziś chyba starczy, trzeba zregenerować energie.
I:W porządku.
SG:Jutro jeszcze trochę potrenujemy tego 10x Kaio-kena, a potem przejdziemy do 20-krotnego.
I:Na prawdę?
SG:Tak, myślę że będziesz w stanie go także opanować .
I:Jeśli pan tak myśli, to w porządku.
Ikari i Goku wrócili do domu tego drugiego,.
SG:Wróciłem!
Chi:Gdzie ty się podziewałeś cały dzień, od pewnego czasu w ogóle cie nie ma w domu?
SG:Wybacz, Chi-chi ,ale trenowałem mojego ucznia i tak mi trochę zeszło.
Chi:Masz już prawie 60 lat, a ty dalej trenujesz, dałbyś już spokój.
SG:Ale przecież jestem Sayaninem, muszę trenować. A tak w ogóle to mój uczeń dziś u nas przenocuje. Ikari choć tu.
I:Dzień dobry.
Chi:Co to kolejny Sayanin, ehh co ja z wami mam. W porządku może przez jakiś czas u nas mieszkać.
SG:Dziękuje.
Chi:Dobra siadajcie, zrobiłam kolacje.

czwartek, 11 sierpnia 2016

NS:Rozdział 27

Gdzieś w galaktyce, w wielkim statkiem w stronę ziemi leciał pewien książę.
O:Co? Mój klon został pokonany?
-Niestety tak panie, i to przez jakiegoś Sayanina.
O:To nie do pomyślenia, by jakaś żałosna małpa mogła mnie pokonać. Zresztą to był klon i nie posiadał pełnej moc .
-Panie.
O:Ile nam zajmie dotarcie do ziemi?
-Jeszcze jakieś dwa lata.
O:Zróbcie co się da by tam dotrzeć szybciej, zrozumiano?
-Tak jest.
O:Kres w którym jego życie zniknie, jest już w zasięgu ręki.
W czasie kiedy prawdziwy książę Orin zbliżał się do ziemi, Ikari wciąż leżał nie przytomny w szpitalu. W końcu po kilku tygodniach  po raz pierwszy od dłuższego czasu otworzył swoje oczy.
I:Co się stało? Pięknie znowu szpital.
Po chwili do sali weszli Goku,Gohan,Pan,Trunks i Goten.
SG:Yo, widzę że się w końcu obudziłeś.
I:Goku-san.
Pan:Nic ci nie jest?
I:Nie nic, poza paroma zadrapaniami (dodał żartobliwie )
Pan:Idiota.
I:Co się stało z Orinem, nie za bardzo pamiętam ostatnią część walki?
SG:Więc tak, użyłeś 10-krotnego Kaio-kena  i nie źle poobijałeś, lecz nie byłeś go w stanie dłużej utrzymać niż 5 minut. Kiedy ten cały Orin miał cie załatwić, ja zresztą cie ocalaliśmy, reszta odwróciła jego uwagę, Goten ciebie zabrał, a ja załatwiłem go moją Kamehamehą.
I:Rozumiem, tylko obawiam się że on nadal żyje.
Te słowa wszystkich zaniepokoiły i wprowadziły w szok.
SG:Co?
Goh:To nie możliwe, by przeżył po tak silnej Kamehameha Ojca.
I:Wszystko by było cudne i piękne, gdyby nie to że to byt klon.
T:Jak to klon?
Got:To znaczy że gdzieś jeszcze żyje oryginał?
I:Tak, i najprawdopodobniej jest jeszcze bardziej silniejszy.
SG:Niesamowite.
I:Goku-san, jeśli wyjdę ze szpitala, to chciałbym jeszcze z panem potrenować.
SG:Jasne. Ale pierw lepiej się wykuruj, bo ten trening będzie jeszcze cięższy niż poprzedni.
I:Ma się rozumieć.
Wszyscy pogadali sobie jeszcze trochę na błahe tematy i a następnie wrócili do swoich obowiązków. Ikari po kilku godzinach zrobił się głodny, więc postanowił wybyć do jakiegoś baru. Żeby go nikt nie zauważył, nałożył na siebie czarny płaszcz, a na głowę kaptur. Po przejściu jakiś 300 metrów natrafił na jakąś pizzerie, do której bez zawahania wszedł.
Ku(Kucharz):Witaj chłopcze, co ci podać?
I:Po proszę, 6 dużych pizzy.
Kucharza nieco zaskoczyło zamówienie, ale postanowił je przygotować. Po jakiś 45 minutach, podał chłopcu zamówienie, ten w mgnieniu oka zaczął je pochłaniać. Po zjedzeniu od razu wrócił do szpitala. Miał szczęście, że nikt go nie odwiedził i nie przyłapał.

niedziela, 31 lipca 2016

NS:Rozdział 26

Ikari stanął raz jeszcze do walki z Orinem.
O:Nie brak ci odwagi to fakt, ale powiedzmy sobie szczerze nie jesteś w stanie obecnie mi nic zrobić.
I:Zaraz się przekonasz. 10-krotny Kaio-ken!
Ikari użył swojej ostateczności, jego siła wzrosła 10-krotnie.
O:Co, co to za siłą, to nie możliwe że w takim stanie jest uwolnić taką moc.
T:Nie wiarygodnie, jego siła znacząco wzrosła.
Got:Ty go tego nauczyłeś, tato?
SG:Tak.
Ikari będąc szybszym niż dźwięk , pojawił się przed Orinem czym go jeszcze bardziej zaskoczył, następnie kopnął go w podbródek wysyłając jednocześnie w powietrze, tam zaczął serie potężnych ciosów. Orin potężnie obrywał, kończąc tą serie kopnął w twarz Orina posyłając na ziemie. Przeciwnik był tak poobijany że nie był w stanie wiele zrobić. Kiedy chłopak miał zadać mu ostateczny cios, nagle 10-krotny Kaio-ken wyłączył, czego siła uderzenia znacząco spadła.
I:Nie, dlaczego akurat w takiej chwili?
O:Co jest?
Goh:Ojcze, co się stało?
SG:Niedobrze, widocznie za mało trenował używając 10-krotnego Kaio-kena, czego efektem jest ta długość techniki.
V:Jaki mistrz, taki uczeń (skomentował Vegeta )
Orin z problem ale w stał i chwycił jedną ręką za szyje bruneta, natomiast w drugiej ładował elektryczną kule energii.
O:Myślałem że już po mnie ty draniu, ale w nagrodę za tak wspaniałą zabawę  szybko cię załatwię.
SG:Cholera jest źle, Gohan, Vegeta, Goten,Trunks, Piccolo (powiedział zamieniając się w SSJ)
Wszyscy wymienieni zrozumieli o co chodzi Goku. Każdy z wyjątkiem Gotena oraz Goku ruszyli na Orina, atakując go pociskami energii. Natomiast Goten odebrał ciało Ikariego, a Goku koncentrował jakiś atak.
SG:Ka....me.....ha......me.....ha! (krzyknął i wystrzelił kilka razy większy pocisk niż Ikariego)
Orin nie był w stanie nic zrobić, bo błyskawicznie nim dostał.
O:Nie, to nie możliwe. Ja wielki książę Orin, załatwiony przez małpę. To się nie może dziać!
Po chwili Orin wyparował, a Goku wrócił do normalnej postaci. Pan od razu podeszła do gotena który niósł na plecach Ikariego.
Pan:Co z nim?
Got:Na szczęście żyje, ale nie obejdzie się bez wizyty lekarza.
Po chwili do nich dołączyła do nich reszta.
Got:Ojcze, trzeba by go zabrać do szpitala.
SG:Rozumiem, w takim razie dajcie mi go, a wy wracajcie do domu  odpocząć.
V:Wziąłeś za treningi jakiegoś mięczaka.
SG:Daj spokój Vegeta, nie wiń go za porażkę. Ponieważ nie mieliśmy nawet w stanie trenować 10 Kaio-kena, gdyż po opanowaniu 100-krotnej grawitacji od razu się on pojawił.
V:Niech ci będzie, ale i tak on nigdy nie zostanie Super-Sayanem, jak będzie się dalej obijał (powiedział po czym poleciał gdzieś)
SG:Dobrze w takim razie, ja się nim zajmę. A wy jak mówiłem wracajcie 
Goh:Dobrze, później jeszcze do was zajrzymy.
SG:W porządku.
I tak każdy udał się w swoją stronę. Goku wraz z Ikari ruszył do najbliższego szpitala.

czwartek, 28 lipca 2016

NS:Rozdział 25

Ikari stanął naprzeciw klona księcia Orina.
O:Ty pokonać mnie, dobry żart. Ale dobrze, choć i pokaż mi swoją siłę.
Ikari w mgnieniu oka pojawił się za swoim przeciwnikiem chcąc go zaatakować od tyłu, lecz ten zablokował jego atak, po czym  odskoczył do tyłu.
O:To wszystko na co cię stać?
I:Zaraz zobaczysz.
Ikari ponownie ruszył na Orina, tym razem pojawiając się co chwile w innym miejscu, tworząc jednocześnie hologramy w różnych miejscach. Kiedy myślał że złapał swojego przeciwnika w pułapkę wzrokową, oryginał ukrył się w górze.
I:Ka....me......ha......me.....ha! (krzyknął i wystrzelił w swojego przeciwnika pocisk)
Ten jak gdyby nic, go bez problemu odbił.
I:Co?
SG:Od tak odbił tak silną Kamehameha bez trudu?
V:Hmmm, jednak coś tam potrafi.
Goh:Rzeczywiście jest potężny.
Orin momentalnie zniknął i w mgnieniu oka pojawił się za Ikarim.
I:Co?
Następnie kopnął go w plecy posyłając na ziemie.
T:Szybki jest.
V:Kakarotto, powiedz dlaczego ten chłopak nie przemieni się SSJ i nie rozwali go w kilka sekund?
SG:Wiesz, w prawdzie mógłby to zrobić, ale nie przebudził on w w sobie tej mocy.
V:Żałosne.
I:Potrójny Kaio-ken! (krzyknął i jego ciało otoczyła czerwona aura )
Ikari wystrzelił na początek kilka pocisków Ki, a następnie ruszył na swojego przeciwnika, lecz mimo że używał potrójnego Kaio-kena, to ten był w stanie dalej blokować jego ruchy.
Pi:Niewiarygodne, mimo że Ikari używa potrójnego Kaio-kena ten idzie z nim na równi.
Goh:Mylisz się Piccolo-san, ten cały Orin bawi się z nim.
Pi:Co?
V:Ten drań skrywa znaczące pokłady energii.
Pan:Jak to możliwe?
SG:Ten przeciwnik to nie jest zwykły przeciwnik.
O:Dobra znudziła mi się zabawa z tobą . Myślałem że będziesz silniejszy, bardzo mnie rozczarowałeś.
Orina otoczyła czarna aura, a jego mięśnie wzrosły. Po czym w mgnieniu oka pojawił się przed Ikarim i uderzył go w brzuch, ten splunął krwią. Następnie uderzył go w podbródek i kopniakiem z pół obrotu posłał go na ruiny jakiegoś budynku, który zaraz potem się zawalił. Po chwili wyszedł z nich Ikari cały, z wyjątkiem tego że miał kilka obrażeń oraz oraz zdartą koszulę.
O:Uparty jesteś, jak na Saiyanina przystało. (powiedział i ruszył na chłopaka)
Tym razem zaczął serie ciosó , chłopak nie mógł się bronić tak był szybki. Coraz częściej i mocniej obrywał , aż po chwili padł na ziemie.
V:Idę mu pomóc!
SG:Czekaj Vegeta .
V:Co jest Kakarotto?
SG:Zostaw to jem .
V:Co ty gadasz, on już nie jest w stanie walczyć, w dodatku nie może zmienić się w SSJ.
Goh:Ojcze, Vegeta-san ma racje. Ikari nie jest w stanie już walczyć.
SG:Spokojnie, on jeszcze nie użył tajnej broni.
V:Co, tajnej broni?
SG:Chciał przetestować najpierw siłę przeciwnika, dlatego nie walczył na poważnie.
Ikari zaczął się podnosić, powoli ale zaczął .
O:Co jeszcze nie masz doś , zaraz i tak z tobą skończę.
I:Raczej to ja skończę z tobą.

niedziela, 24 lipca 2016

NS:Rozdział 24

W czasie kiedy Ikari wraz z Goku trenowali w sali grawitacyjnej, do ziemi zbliżał się klon Księcia Orina, był już tak blisko że można było go wyczuć.
V:Co to za Ki?
T:Jest, silne i bardzo zł .
Got:Trunks, chodźmy to sprawdzić.
T:Jasne.
V(Videl):Co się stało Kochanie?
Goh:Coś złego zbliża się do ziemi, muszę iść.
Pan:W takim razie ja też idę.
Goh:Nie Pan. To może być niebezpieczne, lepiej zostań tu.
Pan:Ale tato, zapomniałeś że 3 lata temu podróżowałam po galaktyce oraz walczyłam ze smokami? To nie sprawiedliwe. Po za tym, we mnie też płynie krew Saiyańska.
Gohan po chwilowym zastanowieniu się, jednak zgodził się.
Goh:Niech ci będzie, ale jak zrobi się bardzo niebezpieczne masz wrócić tu.
Pan:Dobrze.
Oboje lecieli w stronę miejsca do którego leciał ich przeciwnik, po drodze Gohan spotkał piccola.
Goh:Witaj Piccolo-san.
Pi:O Goha , ty także wyczułeś tą złą Ki?
Goh:Tak, co to może być?
Pi:Nie mam pojęcia, ale lepiej się pośpieszmy.
Goh:Dobrze.
Orin był już tak blisko, że jego ki była wyczuwalna nawet w sali, w której trenowali Goku i Ikari.
SG:Co to za Ki, ikari ty także ją wyczułeś?
I:Tak, do kogo może należeć?
SG:Najlepiej będzie jak polecimy to sprawdzić.
I:Dobrze.
Goku wraz z Ikari polecieli także w stronę nadlatującego przeciwnika, kiedy przybył już wszyscy jego przyjaciele byli na miejscu.
V:Spóźniłeś się Kakarotto, i po co wziąłeś ze sobą tego gościa?
SG:Wybacz Vegeta, ale musieliśmy przerwać nasz trening, z powodu tej złej ki.
Goh:Właśnie tato kim jest ten chłopak?
SG:O Gohan, poznaj proszę to Ikari mój obecny uczeń.
Goh:Witaj, miło mi cię poznać jestem Son Gohan. (odparł podając rękę )
I:Mnie również, jestem Ikari (dodał ściskając dłoń)
Pan była zafascynowana nowym uczniem jej dziadka. Od razu do niego podbiegła i zaczęła robić maślane oczka.
Pan:Nie wiedziałam że masz takiego przystojnego ucznia Dziadku. Miło mi cię poznać jestem Pan. Powiedz Ikari, masz może dziewczynę? (dodała niemal się nie śliniąc)
Ikari był zakłopotany nie wiedział co powiedzieć, z opresji wyrwał go Vegeta, który kazał się wszystkim uspokoić i być czujnym. Kilka minut później przed nimi stanął Orin.
V:Kim ty jesteś i czegoś tu szukasz? (wydarł się pierwszy Vegeta )
O:Nazywam się Orin i mam sprawę do tamtego młodego Saiyanina .
I:Powiedziałeś Orin , Książę Orin.
SG:Co jest, ty znasz tego gościa?
Ikari stanął przed innymi wojownikami .
O:O widzę że o mnie słyszałeś, tak we własnej osobie.
I:Czy to ty wysłałeś na mnie odział R428 niszcząc moje miasto?
O:Widzę że ci zdrajcy się wygadali, tak zgadza się 
I:W takim razie będziesz moim przeciwnikiem, własnymi rękoma cię pokonam.
V:Co?
Goh:Czekaj Ikari, on jest zbyt silny jak dla....
Nie dokończył , gdyż uspokoił go Goku.

czwartek, 21 lipca 2016

NS:Rozdział 23

Kilka dni później, Ikari mógł swobodnie się poruszać przy nawet 100-krotnej sile grawitacji.
SG:Świętna robota, teraz będzie mógł używać nawet 10-krotnego Kaio-kena.
I:Dziękuje Goku-san.
SG:Najwyższy czas, byś przemienił się w Super Saiyanina.
I:Tak.
SG:Na początek żeby po raz pierwszy się przemienić, musisz przypomnieć jakieś najboleśniejsze wspomnienie, lub wypuścić z siebie cały swój gniew.
I:Dobrze spróbuje.
Ikari próbował przypomnieć sobie jakąś najbardziej bolesną sytuacje, lub taką która by pozwoliłaby mu wpaść w gniew. Lecz mimo upływu kilku godzin , nic takiego się nie stało.
I:Nie mogę sobie przypomnieć. Przepraszam.
SG:Nie przepraszaj, rozumiem nie masz wystarczająco bolesnych wspomnieć. Więc pozwól że najpierw ja ci opowiem, jak to ja stałem się Super Saiyaninem.
I:Dobrze
SG:Było to kilkanaście lat temu na planecie zwanej Namek. Walczyłem wówczas z jednym z najsilniejszych moich przeciwników a dokładnie Freezerem. Walka była bardzo wyrównana, lecz w końcu kiedy myślałem że go pokonałem, on postrzelił Piccolo oraz zabił mojego przyjaciela Kurrina.
Ogarnął mnie wtedy niesamowicie wielki gniew, taki którego jeszcze nigdy nie czułem. Ledwo mogłem zachować zdrowy rozsądek. Jednak dzięki tej transformacji zdołałem zyskać niesamowitą siłę, dzięki której pokonałem wielu swoich przeciwników. Z czasem rozwinąłem o kilka poziomów wyżej ten stan. Aż w końcu zyskałem poziom SSGSS. Ty już posiadasz ogon, więc jeżeli uda ci się przemienić w SSJ a następnie w Ozaru, i jeżeli będziesz panował nad sobą.to uda ci się opanować poziom SSJ4.
I:Na prawdę?
SG:Tak, do tego poziomu potrzeba:Ogona, transformacji w SSJ oraz Oozaru oraz własną świadomość . Kiedy po raz pierwszy od dłuższego czasu przemieniłem w Oozaru, słowa oraz łzy Pan przywróciły mi zdrową świadomość. Ty posiadasz ludzko-sayańskie geny, zgadza się ?
Chłopak tylko kiwnął głową, na znak że potwierdza.
SG:W takim razie, w twoim wypadku powinno pójść gładko. Skoro już nieco się dowiedziałeś o tym trybie, to ponówmy trening.
I:Tak.
SG:Wścieknij się, wyobraź sobie koniec ziemi i swoich przyjaciół, wyzwól z siebie cały gniew.
Ikari ponownie próbował się zmienić w Super Saiyanina, lecz nadal mu to nie za bardzo wychodzi.
SG:Cóż widać że do przemiany, potrzebny ci będzie naprawdę silny impuls, skoro tak to nic na to nie poradzimy. Możemy mieć jedynie nadzieje że podczas walki na śmierć i życie  ci się uda.
I:Rozumiem.
SG:W takim razie rozpocznijmy trening , co powiesz na sparing.
I:Z przyjemnością.
SG:Dobrze, w takim razie pokaż mi na co cię stać.
I:Tak.
Ikari ruszył na swojego nauczyciela chcąc go zaatakować z pięści  lecz ten bez trudu każdy jego atak blokował 
SG:Ruszasz się zbyt przewidywalnie, musisz być bardziej chaotyczny.
I:Dobrze (odparł po czym teleportował się za swojego mistrza. z stworzoną Kamehamehą w rękach )
I:Ha! (krzyknął i wystrzelił pocisk w stronę swojego nauczyciela)
Goku skontrował Kamehamehe Ikariego, swojego. Uderzenie tych technik odepchnęło oby dwu w tył.
SG:Nie źle. tak trzymaj.
Po ogarnięciu się obaj ponownie kontynuowali starcie.


czwartek, 14 lipca 2016

NS:Rozdział 22

Tym czasem gdzieś w odległej galaktyce, do ziemi zmierzał Książe Orin.
O:Ile czasu nam jeszcze zajmie dotarcie do tej ziemi.
-Według naszych obliczeń, jeszcze niecałe 2 lata.
O:Niech to wszystko szlag, czuje jakbym tu siedział nieskończoność.
-Mam pomysł Książe Orinie, niech pan wyśle swojego klona. Dzięki temu możemy wypróbować nasz prototyp czasoprzestrzenny, zresztą będzie mógł książę sprawdzić siłę tego całego Sayanina.
O:Świetna myśl, to przynajmniej powinno kupić nam trochę czasu  pewnie i tak on tak szybko nie zginie.
Orin splunął do jakiegoś pojemnika, który jeden z jego wspólników zabrał do jakiegoś laboratorium.
O:Ile czasu  zajmie wam stworzenie tego klona?
-Powinno nam to wszystko zająć nie więcej niż do 3 dni.
O:Co tak długo?
-Przecież to nic, w porównaniu z dwoma latami podróży.
O:Masz rację, ale lepiej macie zrobić wszystko co w waszej mocy, by nie trzeba było czekać kolejnych dodatkowy dni. Zrozumiano?
-Tak jest książę.
O:Tylko czekaj Sayaninie, już wkrótce poznasz siłę wielkiego księcia Orina.
Tym czasem na ziemi.
Ikari radzi się coraz lepiej z siłą grawitacji, prawie perfekcyjnie przystosował się do 50 ton. Chłopak był cały zdyszany, ale także szczęśliwy że dotarł aż tu.
SG:Idzie ci coraz lepiej Ikari, jeszcze trochę potrenuj i będziemy mogli zwiększyć nieco siłę grawitacji (pochwalił go Goku, który także korzystając z okazji trenuje w tym pomieszczeniu)
Chociaż dla niego to jest tylko rozgrzewka .
I:Tak.
Po kilku godzinach Ikari perfekcyjnie przyzwyczaił się do 50-krotnej siły grawitacji .
SG:Dobrze sobie radzisz, co byś powiedział na jakieś jedzenie?
I:Jasne, od tego całego treningu zrobiłem się głodny.
SG:Ja również, w takim razie chodź za mną. Bulma zrobi nam coś do jedzenia.
Po zjedzeniu kilkunastu wielkich misek zupy i pięć kurczaków, oboje wrócili do sali treningowej.
SG:Dobra czas by spalić kalorię.
I:Tak.
SG:Skoro tak dobrze radzisz sobie już przy 50-krotnej sile grawitacji, to czas byś zmierzył się teraz z 75-krotną siłą.
I:Dobrze, do dzieła.
Kiedy Goku zwiększył siłę grawitacji, Ikari natychmiast przyłączył się do ziemi.
I:Cholera, nie mogę przegrać, muszę stać się silniejszy, na tyle ile to możliwe (powtarzał sobie to kilka razy w głowie )
Z każdą godziną coraz bardziej przyzwyczajał się do tej siły grawitacji. Było widać że daje z siebie wszystko, był mocno zdeterminowany by stać się silniejszym. Pod koniec dnia przyzwyczaił się i do 75-krotnej siły grawitacji.
SG:Dobra robota, myślę że na dzisiaj starczy, powinieneś zregenerować energie.
I:Nic mi nie jest, mogę dalej trenowa...(nie dokończył gdyż zemdlał z przemęczenia)
SG:Naprawdę jest w tobie coś z Sayaninów, nawet trochę mnie przypominasz (powiedział z uśmiechem goku)
Następnie zaniósł swojego podopiecznego do łóżka , a sam jeszcze trochę potrenował i również udał się spać

niedziela, 10 lipca 2016

NS:Rozdział 21

W końcu weszli do budynku firmy, na początku spostrzegli Trunksa i Gotena rozmawiającymi o czymś, kiedy spostrzegli Goku oraz Ikariego od razu podeszli się przywitać.
T:Witaj Goku-san.
Got:Witaj Tato, co to za chłopiec?
T:Ma ogon, on również musi być Sayaninem?
SG:Witajcie, to mój nowy uczeń. Zamierzam go przez najbliższe dwa lata trenować.
T:Witaj, nazywam się Trunks. Miło nam cię poznać Ikari (podał dłoń chłopcu)
Got:A ja jestem Goten, mi także miło cię poznać.
I:Witajcie, nazywam się Ikari Ozashi i mnie również miło was poznać.
SG:Trunks, gdzie jest twoja mama?
T:Pewnie w laboratorium, a co się stało?
SG:Nic, mam do niej sprawę.
T:Rozumiem.
Goku i Ikari poszli do laboratorium Bulmyi powiedzieli jej o danej sytuacji.
B:Rozumiem, na trzecim piętrze jest sala, która ma identyczne właściwości. Vegeta co jakiś czas tam trenuje, więc bez problemu możecie tam potrenować.
SG:Dzięki Bulm .
Goku i jego nowy uczeń, udali się do danej im sali by rozpocząć swój trening. Kiedy weszli chłopak był pod dużym wrażeniem, wcześniej mógł takie rzeczy widzieć jedynie w komiksie, a teraz ma możliwość na własne oczy je zobaczyć.
I:Niesamowite miejsce, to w takich salach trenujecie?
SG:Zgadza się. A co u was nie ma takich rzeczy, jak kontroler grawitacji.
I:Niestety nie.
SG:To macie nie ciekawe. Z resztą nie ważne, zacznijmy najpierw trening.
I:Dobrze.
SG:Na początek opowiem jak to ja zacząłem trenować z grawitacją i używać Kaio-kena, więc słuchaj uważnie.
Chłopiec tylko kiwnął głową i usiadł patrząc na swojego mistrza.
SG:A więc tak, na początku kiedy ja się nauczyłem używać Kaio-kena. Nie mogłem używać większego nić potrójnego, a dlaczego? Jak zapewne wiesz wtedy byłem słaby, nie miałem nawet możliwości zamiany w SSJ. Więc ta umiejętność musiała mi wystarczyć, podczas walki z Vegetą, on okazał się strasznie silny, nawet nie dorównywałem mu podwójny Kaio-ken. Wbrew zakazom Kaio-samy, zmuszony byłem jednak użyć potrójnego. Lecz w stanie jakim wtedy byłem, to nie zdało się na wiele. Co z tego że zwiększyłem moc i szybkość, jak po paru chwila miałem po rozerwane większość mięśni i nie mogłem się ruszyć. Podczas podróży na planetę Namek, trenowałem w podobnym do tego miejscu, o grawitacji której siła wynosiła nawet 100, co dla zwykłego człowieka byłoby nie możliwe. Mało co wtedy nie zginąłem gdyby nie senzu. Ale dzięki temu treningowi , byłem później w stanie używać nawet 10-krotnego Kaio-kena. To wszystko zależy jak bardzo wzmocnisz swoje mięśnie i organizm.
I:Rozumiem.
SG:Także po opowiedzeniu całej tej historii, stwierdzam że jesteś gotowy i nie boisz się podjąć ryzyka, mam rację.
I:Tak, Goku-san.
SG:W takim razie nasz trening uważam za rozpoczęty, na początku zwiększę siłę grawitacji do 50. Jak ci to się uda, to wzmocnimy ją o kolejne 25.
I:Rozumiem, do dzieła.
I tak zaczął się kolejny dwuletni trening Ikariego.