Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 sierpnia 2016

NS:Rozdział 27

Gdzieś w galaktyce, w wielkim statkiem w stronę ziemi leciał pewien książę.
O:Co? Mój klon został pokonany?
-Niestety tak panie, i to przez jakiegoś Sayanina.
O:To nie do pomyślenia, by jakaś żałosna małpa mogła mnie pokonać. Zresztą to był klon i nie posiadał pełnej moc .
-Panie.
O:Ile nam zajmie dotarcie do ziemi?
-Jeszcze jakieś dwa lata.
O:Zróbcie co się da by tam dotrzeć szybciej, zrozumiano?
-Tak jest.
O:Kres w którym jego życie zniknie, jest już w zasięgu ręki.
W czasie kiedy prawdziwy książę Orin zbliżał się do ziemi, Ikari wciąż leżał nie przytomny w szpitalu. W końcu po kilku tygodniach  po raz pierwszy od dłuższego czasu otworzył swoje oczy.
I:Co się stało? Pięknie znowu szpital.
Po chwili do sali weszli Goku,Gohan,Pan,Trunks i Goten.
SG:Yo, widzę że się w końcu obudziłeś.
I:Goku-san.
Pan:Nic ci nie jest?
I:Nie nic, poza paroma zadrapaniami (dodał żartobliwie )
Pan:Idiota.
I:Co się stało z Orinem, nie za bardzo pamiętam ostatnią część walki?
SG:Więc tak, użyłeś 10-krotnego Kaio-kena  i nie źle poobijałeś, lecz nie byłeś go w stanie dłużej utrzymać niż 5 minut. Kiedy ten cały Orin miał cie załatwić, ja zresztą cie ocalaliśmy, reszta odwróciła jego uwagę, Goten ciebie zabrał, a ja załatwiłem go moją Kamehamehą.
I:Rozumiem, tylko obawiam się że on nadal żyje.
Te słowa wszystkich zaniepokoiły i wprowadziły w szok.
SG:Co?
Goh:To nie możliwe, by przeżył po tak silnej Kamehameha Ojca.
I:Wszystko by było cudne i piękne, gdyby nie to że to byt klon.
T:Jak to klon?
Got:To znaczy że gdzieś jeszcze żyje oryginał?
I:Tak, i najprawdopodobniej jest jeszcze bardziej silniejszy.
SG:Niesamowite.
I:Goku-san, jeśli wyjdę ze szpitala, to chciałbym jeszcze z panem potrenować.
SG:Jasne. Ale pierw lepiej się wykuruj, bo ten trening będzie jeszcze cięższy niż poprzedni.
I:Ma się rozumieć.
Wszyscy pogadali sobie jeszcze trochę na błahe tematy i a następnie wrócili do swoich obowiązków. Ikari po kilku godzinach zrobił się głodny, więc postanowił wybyć do jakiegoś baru. Żeby go nikt nie zauważył, nałożył na siebie czarny płaszcz, a na głowę kaptur. Po przejściu jakiś 300 metrów natrafił na jakąś pizzerie, do której bez zawahania wszedł.
Ku(Kucharz):Witaj chłopcze, co ci podać?
I:Po proszę, 6 dużych pizzy.
Kucharza nieco zaskoczyło zamówienie, ale postanowił je przygotować. Po jakiś 45 minutach, podał chłopcu zamówienie, ten w mgnieniu oka zaczął je pochłaniać. Po zjedzeniu od razu wrócił do szpitala. Miał szczęście, że nikt go nie odwiedził i nie przyłapał.

niedziela, 31 lipca 2016

NS:Rozdział 26

Ikari stanął raz jeszcze do walki z Orinem.
O:Nie brak ci odwagi to fakt, ale powiedzmy sobie szczerze nie jesteś w stanie obecnie mi nic zrobić.
I:Zaraz się przekonasz. 10-krotny Kaio-ken!
Ikari użył swojej ostateczności, jego siła wzrosła 10-krotnie.
O:Co, co to za siłą, to nie możliwe że w takim stanie jest uwolnić taką moc.
T:Nie wiarygodnie, jego siła znacząco wzrosła.
Got:Ty go tego nauczyłeś, tato?
SG:Tak.
Ikari będąc szybszym niż dźwięk , pojawił się przed Orinem czym go jeszcze bardziej zaskoczył, następnie kopnął go w podbródek wysyłając jednocześnie w powietrze, tam zaczął serie potężnych ciosów. Orin potężnie obrywał, kończąc tą serie kopnął w twarz Orina posyłając na ziemie. Przeciwnik był tak poobijany że nie był w stanie wiele zrobić. Kiedy chłopak miał zadać mu ostateczny cios, nagle 10-krotny Kaio-ken wyłączył, czego siła uderzenia znacząco spadła.
I:Nie, dlaczego akurat w takiej chwili?
O:Co jest?
Goh:Ojcze, co się stało?
SG:Niedobrze, widocznie za mało trenował używając 10-krotnego Kaio-kena, czego efektem jest ta długość techniki.
V:Jaki mistrz, taki uczeń (skomentował Vegeta )
Orin z problem ale w stał i chwycił jedną ręką za szyje bruneta, natomiast w drugiej ładował elektryczną kule energii.
O:Myślałem że już po mnie ty draniu, ale w nagrodę za tak wspaniałą zabawę  szybko cię załatwię.
SG:Cholera jest źle, Gohan, Vegeta, Goten,Trunks, Piccolo (powiedział zamieniając się w SSJ)
Wszyscy wymienieni zrozumieli o co chodzi Goku. Każdy z wyjątkiem Gotena oraz Goku ruszyli na Orina, atakując go pociskami energii. Natomiast Goten odebrał ciało Ikariego, a Goku koncentrował jakiś atak.
SG:Ka....me.....ha......me.....ha! (krzyknął i wystrzelił kilka razy większy pocisk niż Ikariego)
Orin nie był w stanie nic zrobić, bo błyskawicznie nim dostał.
O:Nie, to nie możliwe. Ja wielki książę Orin, załatwiony przez małpę. To się nie może dziać!
Po chwili Orin wyparował, a Goku wrócił do normalnej postaci. Pan od razu podeszła do gotena który niósł na plecach Ikariego.
Pan:Co z nim?
Got:Na szczęście żyje, ale nie obejdzie się bez wizyty lekarza.
Po chwili do nich dołączyła do nich reszta.
Got:Ojcze, trzeba by go zabrać do szpitala.
SG:Rozumiem, w takim razie dajcie mi go, a wy wracajcie do domu  odpocząć.
V:Wziąłeś za treningi jakiegoś mięczaka.
SG:Daj spokój Vegeta, nie wiń go za porażkę. Ponieważ nie mieliśmy nawet w stanie trenować 10 Kaio-kena, gdyż po opanowaniu 100-krotnej grawitacji od razu się on pojawił.
V:Niech ci będzie, ale i tak on nigdy nie zostanie Super-Sayanem, jak będzie się dalej obijał (powiedział po czym poleciał gdzieś)
SG:Dobrze w takim razie, ja się nim zajmę. A wy jak mówiłem wracajcie 
Goh:Dobrze, później jeszcze do was zajrzymy.
SG:W porządku.
I tak każdy udał się w swoją stronę. Goku wraz z Ikari ruszył do najbliższego szpitala.

niedziela, 26 czerwca 2016

NS:Rozdział 18

I:Czego chcecie ?
R:Książę Orin , zauważywszy że pokonałeś jego oddział R428 , postanowił wysłać nas . W celu pokonania i przyniesienia cię półprzytomnego do jego .
I:Kim jest ten cały Książę Orin ?
R:Wkrótce się dowiesz (oparł Raditz , i ruszył do ataku )
Długo-włosy Sayanin , chciał znokautować chłopaka , lecz ten złapał jego dłoń . Po chwili z boku , pojawił się Nappa i próbował wystrzelić w niego pocisk ki , lecz ten w ostatniej chwili , rzucił na niego Raditza , po czym oberwał od swojego towarzysza . Z dala Turles wystrzelił w niego ogromnym promieniem , lecz ten ominął to odskakując do góry . W międzyczasie ,Nappa oraz Radidz się kłócili .
R:Ty łysy durniu , po co mnie postrzeliłeś , zgłupiałeś do reszty ?
N:Ale to przecież , ty na mnie wpadłeś .
T:Uważajcie! (krzyknął Turles , widząc jak w ich stronę leci przez niego wystrzelony promień )
N:Co ?
R:Turles , ty debilu
Nim zdążyli uniknąć , zostali postrzeleni tym promieniem ,który spowodował wielką eksplozje . Ikari pękał ze śmichu , patrząc na tą sytuacje .
R:Tak ci do śmiech , to co powiesz na to gówniarzu. Nappa,Turles .
N:Jasne ,
T:W porządku . Ale co z nim , mieliśmy przynieść jego ciało , szefowi ?
R:Pieprzyć to , nie wybaczę każdemu , który zrobił ze mnie idiotę .
Trzej sayanini unosili się na niebie , po czym każdy wystawił w górę swoje ręce , z których ulatniała się energia , tworząc coraz to większą czarną kulę .
I:Nie możliwe , oni próbują zniszczyć całą planetę , muszę ich powstrzymać.
K:Asumi , robi się naprawdę niebezpieczne , musimy jak najszybciej stąd uciekać ?
A:Ale co z Ikarim ?
I:Jestem pewien że coś wymyśli , a teraz chodź .
Dziewczyna niechętnie się zgodziła .
R:Zniknij razem z tą całą śmieszną planetą . (powiedział , po czym rzucił tą kulę energii )
I:Kaioken! (krzyknął i ruszył do zbliżającej się kuli )
Kiedy do niej doleciał , mimo swojego wysiłku , kula jedynie co to tylko trochę zwolniła , ale nadal spadała na ziemie .
R:Hahahahaha , i co teraz zrobisz ?
N:To był nasz najlepszy atak , nikt nie jest w stanie go powstrzymać.
T:Dokładnie , nie ważne co zrobi , efekt będzie taki sam .
I:Cholera , to jest zbyt potężne . Podwójny Kaioken!.
Nawet , dzięki podwójnemu Kaiokenu , kula jedynie co zrobiła to tylko troszeczkę zwalniała .
I:Nawet podwójny Kaioken nie dał rady ,szlak nie mam wyboru . Wybacz Kaio-sama , ale będę musiał tego użyć .
Ka:Nawet o tym nie myśl Ikari , potrójny Kaioken może porozrywać twoje mięśnie . Ale z drugiej strony , nie ma innego wyjścia . Ta kula jest zbyt potężna , nawet dla Ikariego używającego podwójnego Kaiokena . Zaraz mam pomysł . Ikari wytrzymaj jeszcze trochę , muszę z kimś się skontaktować .
I:Zobaczę co da się zrobić (odparł zaciskając zęby )
Ikari wraz z kulą zbliżały się coraz bardziej na ziemie . Lecz kiedy miał już wylądować na ziemi , kula zaczęła się oddalać .
I:Co jest ?
Po chwili rozejrzał się , wokół niego , stanęli tak jakby hologramami:Son Goku,Gohan,Vegeta ,Trunks i Goten. Każdy miał wyciągniętą do niego Dłoń .
I:Co , to nie moźliwę ?
SG(Son Goku):Dalej , chyba nie zamierzasz pozwolić by ziemie przepadła ?

I:Masz rację Goku-san .Czuje teraz że mogę zdziałać więcej , a więc. Potrójny Kaio-ken!

czwartek, 23 czerwca 2016

NS:Rozdział 17

Kilka tygodni później , Ikariemu zdjęto w końcu gips , dzięki temu mógł w końcu wrócić do treningu .
N:Ikari , wybieram się odwiedzić mojego starego przyjaciela , nie będzie mnie kilka tygodni.
I:Dobrze dziadku.
Po zjedzeniu treningu , Ikari poszedł przed dom i zaczął trenować .
I:Zobaczę czy jestem w formie. Ka.....me......ha.....me.....ha! (krzyknął ostatnią sylabę i wystrzelił nie wielki promień )
I:Dobrze , to na razie wystarczy. Po chwili ktoś podszedł do Ikariego . A tą osobą była dokładnie fioletowłosa dziewczyna , którą niegdyś uratował .
J:Cześć , dawno się nie widzieliśmy .
I:O Janes , co tu porabiasz ?
J:Skoro ty się do mnie nie raczyłeś odezwać , postanowiłam to zrobić sama.
I:Wybacz , nie miałem ostatnio głowy do tego .
J:Co tam u ciebie słychać?
Ikari chciał już opowiedzieć , ale wyczuł dosyć silną ki , która zbliżała się do ziemi.
I:Co to za ki , kieruje się do ziemi w niesamowicie szybkimi tempie . Co się dzieje ?
J:Hej , odpowiada się jak dziewczyna do ciebie mówi .
I:Janes, uciekaj stąd .
J:Co , dlaczego ?
I:Zaraz tu będzie niebezpiecznie , najlepiej będzie jak się stąd wyniesiesz natychmiast.
Dziewczyna zrozumiała dopiero , gdy zauważyła zbliżające się w ich kierunku , nie wielkie kapsuły w kształcie kuli .
I:Te kapsuły , to kapsuły którymi podróżują sayanini . Co tu się do diabła dzieje ?
J:Dobrze ,ale co z tobą będzie .
I:O mnie się nie martw , rozprawię się z nimi , uciekaj ale już.
I:No do....dobrze .
Dziewczyna wróciła w stronę swojego domu w Tansaku , natomiast Ikari czekał aż swoi przeciwnicy staną przed nimi . W chwili gdy Janet wracała do Tansaku , spotkała po drodze przyjaciół Ikariego .
K:O Janet , co się stało ?
J:Kisune , byłam spotkać się z Ikarim , ale coś złego zbliża się do ziemi .
A:Co , a gdzie on jest ?
J:Czeka przed swoim domem , na ich wylądowanie.
Czarnowłosa już nic nie powiedziała , tylko ruszyła w stronę swojego przyjaciela.
J:Ej czekaj , to niebezpieczne .
Janet próbowała ją ostrzec , ale Asumi nie słuchała .
J:Co jest z nią ?
K:Sam nie rozumiem , jeśli chodzi o Ikariego , to zupełnie traci zdrowy rozsądek ,pójdę za nią . Przecież ktoś musi mieć ją na oku.
J:Dobrze ,tylko uważajcie na sibie.
K:Pewnie.
Asumi dotarła wystarczająco blisko , by móc bezpiecznie oglądać przebieg sytuacji . Po kilku minutach do niej dodarł Kisune . W tym samym czasie , na ziemie wylądowały trzy kapsuły , z której po chwili wyszli trzej wojownicy. Każdy był ubrany w tą samą zbroje , co oddział R428 , a z tyłu posiadali ogony , z tego można było wywnioskować że to sayanini . Jeden miał długie , opadające do pleców czarne włosy , drugi był łysy , natomiast trzeci miał średniej długości rozczochrane włosy .
I:Po waszym wyglądzie , wnioskuje że jesteście Sayaninami , zgadza się ? Kim jesteście ?
R:Widzę że masz bystre oko , zgadza się jesteśmy Sayaninami. Nazywam Się Raditz (powiedział typ w długich włosach)
N:Ja jestem Nappa (dodał łysy)

T:A ja nazywam się Turles (dodał typ w krótkich włosach)

niedziela, 5 czerwca 2016

NS:Rozdział 12

Ikari,Asumi oraz Niku , dotarli w końcu do Tansaku . Widok jaki tam zastali mocno ich zaskoczył . Budynki się paliły , niektóre nawet się zapadły .
Ikari wraz zresztą podszedł do najbliższego przytomnego człowieka.
I:Co tu się stało ?
-Jacyś kosmici nas zaatakowali , obecnie niszczą centrum miasta (dodał po czym padł nie przytomny)
I:Asumi,Dziadku weźcie zabierzcie stąd ocalały ludzi , ja zajmę się najeźdźcami .
A:Ty chyba zwariowałeś , nie jesteś w stanie nic zrobić , skoro spowodowali takie zniszczenia .
N:Asumi ma racje , to jest zbyt niebezpieczne.
I:Hehe nikt z was nic o mnie nie wie , tak naprawdę (powiedział , przykładając palec do czoła , po czym momentalnie zniknął )
A:Jak on to zrobił ?
N:Też chciałbym to wiedzieć , zresztą nie ważne zróbmy to co kazał nam Ikari.
A:Dobrze. „Uważaj na siebie”
W czasie kiedy Asumi oraz Nikun ewakuowali mieszkańców , w centrum miasta pojawił się Ikari.
-Nareszcie się pojawiłeś , czekaliśmy na ciebie . (powiedział jeden z przeciwników , ubrany w ciemno-czerwoną zbroje z różnymi wzorami , oraz czarnym hełmem )
I:Kim wy jesteście i czego chcecie ?
R4:Ja jestem R4 , a tamci dwaj to 8, oraz 2 (powiedział pokazując na tak samo ubranych sojuszników)
R4:Razem tworzymy oddział R428 , przybyliśmy by cię pokonać .
I:Chciałbym to zobaczyć.
R4 w mgnieniu oka pojawił się przy Ikarim , chcąc go zaatakować pięścią . Lecz ten bez problemu zablokował jego atak .
R4:Co to jest niemożliwe ?
I:Jesteś szybki ,ale i tak dla mnie zbyt wolny. (odparł z pewnym siebie uśmieszkiem)
4,8-R4! (powiedziała pozostała dwójka i ruszyła na swojego wroga)
Ikari chwycił R4 za rękę i rzucił nim w pozostałą nadlatującą dwójkę.
R4:Jesteś znacznie silniejszy niż przypuszczaliśmy , ale co powiesz na to (odparł po czym jego ręce pokryły błyskawicę )
R4:Podwójny wąż błyskawicy!
Nagle z rąk R-czwórki , wystrzelił dwa duże węże stworzone z błyskawicy . W ciągu kilku sekund uderzyły w miejsce w którym stał Ikari .
R4:Hahahahahaha i co ty teraz możesz zrobić ?
Kiedy dym opadł Ikari stał z nudzoną miną ziewając .
R4:Co ?
8:To nie możliwe , że by to przetrwał.
2:To był kapitana najlepszy atak.
I:Serio , tylko na tyle was stać .Bardzo mnie rozczarowaliście .
Tym razem to Ikari przystąpił do ataku i wciągu sekundy , pojawił się przed R4 , uderzając pięścią w twarz . Pozostała dwójka zaatakowała od razu bruneta pociskami Ki . Lecz tan jak gdyby nigdy ni , każdy odbił . Następnie podleciał do obu , jednego kopnął w szyje , a drugiego w podbródek . Obaj spadli koło swojego kapitana .
R4:Niech cię szlak , nie przypuszczałem że do tego dojdzie . Ale będę musiał użyć ostateczności. 8,2 zróbmy to.
8:Kapitan chyba nie zamierza użyć „tego „ ?
2:To jest zbyt ryzykowne.
R4:Nie mamy innego wyboru, on jest zbyt silny.
8,2-Dobrze.

I:Czas to zakończyć. Ka....me.....ha.....me.....ha (krzyknął wystrzeliwując niebieski promień energii w swojego przeciwnika) Gdy promień go dosięgnął nastąpiła eksplozja . Myślał że zwyciężył , lecz po chwili dostrzegł jakąś postać w dymie. I:To nie możliwe ?

sobota, 9 kwietnia 2016

NS:Rozdział 6

W tym samym czasie na drugim końcu galaktyki , w pewnym statku leciały pewne osoby .
Jedną z tych osób był Książę Orin . Który wywodzi się z dość silnej i bogatej rodziny , która posiada nawet własną planetę . Jego skóra była szarawo-brązowa , na głowę miał ciemno-czerwony hełm , a na sobie także podobnej kolorystki zbroje .
-Orin-sama (zawołał jeden z poddanych )
O:Co jest ?
-Nasz lokalizator pokazał , że jakiś czas temu pojawił się Sayanin .
O:Co! . Gdzie dokładnie , podaj lokalizacje.
-Już sprawdzam , Sayanin ten znajduję się na planecie zwanej ziemia .
O:Ile czasu , zajmie nam dotarcie do tej całej „ziemi”.
-Według naszych obliczeń , najszybciej dotrzemy do niej za 4 lata .
O:Co , chyba żartujesz . Sprawdź czy ten komputer jest sprawny .
-Niestety , sprawdziliśmy i wszystko działa sprawnie .
O:Który z naszych oddziałów znajduje się , w pobliżu tamtej planety ?
-Najbliżej znajduje się odział R482 , lecz jego dotarcie też zajmie coś ok 4 lat.
O:Szlak , przekaż im że mają się jak najszybciej dostać na tą planetę i osłabić tego sayanina . A my zrobimy tak samo się ruszmy . Przekaż im także , że mają zająć się tym sayaninem , lecz mają go nie zabijać . Jak my się tam pojawimy to się nim zajmę . A każdy kto wejdzie im w drogę , niech robią z nimi co chcą .
-Tak jest .
O:Już wkrótce zabije ostatniego z wielkiej rasy Sayaninów , wówczas ,mój ojciec powita mnie w domu z otwartymi ramionami .
Tym czasem na ziemi.
Był piękny sobotni ranek , słońce zaczęło wschodzić , budząc wszystkie zwierzęta i ludzi . W pewnym domku na pewnym wzgórzu , spał 12 latek. Który zdobył dość niesamowite umiejętności , choć , jeszcze o nie wszystkich ma pojęcia . Promienie słońca zaczęły budzić chłopaka . Od razu poszedł załatwić poranną toaletę a następnie zjeść śniadanie . Kiedy skończył poszedł rozpocząć trening . Po rozgrzewce jaką było 20000 przebiegnięć wokół wzgórza , 5720 pompek oraz 10000 brzuszków . Postanowił spróbować wykonać jakąś technikę , teraz kiedy ma w sobie także geny sayaninów .
I:Dobra , do dziełą .
Złączył naprzeciw siebie dłonie które ułożył na wysokości żeber .
I:Ka....Me....
Nagle między dłońmi , pojawiła się mała niebieska kula energii rozmiaru piłki do ping-ponga .
I:Ha....Me....Ha!
Ręce wystawił przed siebie , po czym z tej kulki wystrzelił tej samej wielkości promień , który zniszczył tylko dwa drzewa . Po tym Ikari , ciężko dysząc padł na kolana .
I:Rozumiem , więc na razie na tyle mnie stać . Muszę dalej ćwiczyć. (powiedział do siebie po czym położył się na ziemi , spoglądając na jasne niebo)
I:Ciekawe co sobie myślą moi rodzice , czy mnie obserwują . Chciałbym ich kiedyś spotkać .
Chłopiec poleżał sobie jeszcze przez kilka minut , a następnie udał się do swojego domku by coś przekąsić . Oczywiście okazało się że w lodówce nie ma nic , więc zmuszony był iść złowić jakieś ryby , kiedy je złowił i miał zamiar zjeść , nagle zniknął z polany i pojawił się w jakimś innym miejscu . Nie zdążył się nawet rozejrzeć , a został przyciągnięty do ziemi . W tym miejscu grawitacja była znacznie silniejsza niż na ziemi.
I:Co jest grane ?
Po chwili przednim pojawiła się jakaś postać . Miał puszystą budowę ciała , ubrany w jakąś czarno-niebieską szmatę , na czole miał dwie antenki a na oczach ciemne okulary.
Ka:Więc w końcu się zjawiłeś ?
I:Hee ?


sobota, 26 marca 2016

NS:Rozdział 4

N(Nauczyciel):Mam zaszczyt poinformować was , że od dziś do nas będzie chodził , proszę przedstaw się .
I:Cześć , nazywam się Ikari Ozashi.
-Cześć Ikari (powiedział klasa chórem )
N:Dobrze , w takim razie proszę idź zajmij swoje miejsce.
Chłopiec posłuchał swojego nauczyciela i poszedł usiąść w ostatniej ławce , która jako jedyna była wolna. Mimo że Ikari był dopiero pierwszy raz w szkole , to już się mu to nie podobało. Lekcje dłużyły się w nieskończoność , w dodatku były przeważnie nudne . W końcu po godzinie tortur , nastała przerwa . Ikari postanowił przyjrzeć się klasie , by ich poznać . Każdy już znał się z każdym i razem się bawili , lecz brunet spostrzegł że jeden z kolegów z klasy , siedzi sam pod ścianą (miał blond włosy , ubrany w jakieś stare ubranie , szary sweter który był nieco podarty , i jakieś stare jeansy , które były w podobnym stanie) . Każdy go omijał z daleka , Ikari postanowił podejść do niego i z nim zgadać .
I:Cześć
-O ty jesteś tym nowym , zgadza się? ?
I:Tak , nazywam się Ikari , a ty ?
K:Kisune .
I:Czemu Kisune , tu właśnie sam siedzisz , a nie bawisz się z innymi ?
Blondyn zrobił smutną minę , co nie uszło uwadze bruneta .
K:Czy coś się stało ? Zrobili ci coś ?
I:Nie po prostu , jestem od urodzenia sierotą która mieszka w domu dziecka . Z tego też powodu , zostałem przez innych odtrącony . Dla nich liczy się tylko to że , ktoś się fajnie ubiera ma fajną rodzinę itd. . (odparł niemal że płacząc )
Ikariego zaskoczyła ta historia , uświadomił sobie wówczas , że ten chłopak jest do niego podobny.
I:Słuchaj , skoro nie ma żadnych przyjaciół , to może ja zostanę twoim przyjacielem . (zaproponował wystawiając mu dłoń)
Te słowa mocno zaskoczyły blondyna .
K:Na prawdę ?
Brunet tylko kiwnął głową .
K:Dobrze (odparł ściskając dłoń kolegi )
Nagle podszedł do nich jakiś koleś , był w podobnym wieku . Na głowie miał łysinę , jego budowa ciała , była lekko puszysta , ubrany w jakieś dresy . Podszedł i wziął Kisune za koszulę .
K:Ziqu.
Z:Ej ty frajerze , wyskakuj z kasy , albo zaraz znowu popływasz sobie w toalecie .
K:Nie wziąłem dziś , przepraszam.
Z:W takim razie idziemy cię uczyć dalej pływać.
I:Zostaw go .! (krzyknął dwunastolatek )
Z:A ty to kim jesteś ? Rozumiem , za pewne jesteś nowym , więc możesz nie wiedzieć kim jestem. Pozwól że się przedstawię , nazywam się Ziqu i ja jestem największą szychą w tej szkole , każdy robi to co każe , albo kończy marnie . Także lepiej się tego naucz.
I:Jesteś chyba grubą szychą , a nie największą (dodał żartobliwie chłopiec)
Z:Coś ty powiedział , widzę że chcesz się doigrać.
I:Wątpię że ktoś taki jak ty , może mi coś zrobić .
Z:Dość tego , chodź na boisko (odparł puszczając Kisune)
I:Niech ci będzie .
K:Ikari ?
I:Spokojnie , pokaże temu gburowi gdzie jego miejsce .
Obaj uczniowie wyszli już na boisko , gotowi do walki . Wszyscy inni uczniowie szkoły przyszli przyglądać się pojedynkowi , chcieli zobaczyć jak Ziqu dostaje w końcu nauczkę . Kiedy miała rozpocząć się bójka , tyłek Ikariego znowu zaczął swędzieć , co ważniejsze tym razem mocniej.
I:No nie , znowu i to akurat w takim momencie .

Z:Dobra , zaczynam.

środa, 23 marca 2016

NS:Rozdział 3

 I:Chciałbym posiadać geny sayańskich wojowników . (przerwał Yagirashiemu Ikari)
Ks:W porządku , zatem spełnię twoje życzenie. (odparła po czym wystrzeliła jakiś jasny promień , w stronę Ikariego)
I:Niesamowite , czuje jakbym stawał się coraz silniejszy .
Ks:Życzenie spełnione , fragmenty kryształu odrodzą się za 10 lat , do zobaczenia . (odparła po czym zniknęła w złotym blasku)
Y:Ty draniu , jak śmiałeś pozbawić nasz życzenia.
I:Teraz za to zapłacisz .
Izuno i Yagirashi rzucili się na chłopaka . Ten na początku był przerażony , ale po chwili jego strach minął i nie wiedząc skąd , był gotów do walki . Yagirashi chciał uderzyć chłopaka pięściami , to samo Izuno . Lecz Ikari bez najmniejszego wysiłku , każdego ciosu unikał . Gdy to mu się już znudziło , postanowił oddać im . Jednego kopnął prosto w brzuch , posyłając kilka metrów dalej , drugiego uderzył pięścią w twarz , również posyłając do tyłu.
Y:Cholera , co powiesz na to ? (odparł i wyciągnął z swojej ręki pistolet)
Yagirashi bez żadnego oporu, pociągnął za spust i wystrzelił kilka strzałów . Lecz Ikari był spokojny i każdy nabój , bez najmniejszego problemu odbił . Co mocno zaskoczyło i przestraszyło obu mężczyzn.
Y:C....co to za dzieciak ?
I:On , jest jakimś potworem .
Ikari pokonał tych mężczyzn i oddał im w ręce w sprawiedliwości . Kiedy to zrobił , udał się do swojego domu .
I:Hmm , co jest ? Od kiedy ta księżniczka spełniła moje życzenie , to ciągle mnie swędzi tyłek .
Po paru tygodniach Ikari w końcu wrócił na swoje wzgórze , kiedy tylko wszedł do swojego domku , złapał się za głowę .
I:O matko .
Mimo że nie było go tu zaledwie kilka tygodni , to wszędzie był syf , prawie wszystko było zakurzone . Po ogarnięciu domu , Ikari od pewnego czasu złapał pewien nawyk . A właściwie to zaczęło go jarać trenowanie . Więc po zjedzeniu obiadu , postanowił zrobić sobie trening.
I:Dobra , to na początek 10000 okrążeń , wokół wzgórza , potem 4520 pompek a na koniec 15000 brzuszków .
I tak chłopak zaczął swój pierwszy poważny trening , przynajmniej na razie tak myślał . Przez następne dni , zwiększał znacznie ilość swoich ćwiczeń . Na początku słabo mu to wychodziło , ale z czasem zaczął zwiększać swoje limity. Pewnego razu naszła go myśli , by odwiedzić swoje rodzinne miasteczko . Po długich namysłach i zastanawianiu się , od razu poszedł je odwiedzić . Do Tansaku miał jakieś 25KM , ale dzięki swoim treningom . Mógł w ciągu godziny odwiedzić je . Gdy tam dodarł , mało co pamiętał od ostatniej wizyty , miał wtedy zaledwie 6 lat .
-Ej ty , co ty się tak pałętasz , powinieneś być w szkole ?
Chłopiec spojrzał w stronę osoby ,która zwróciła mu uwagę . Był nią policjant.
I:Przepraszam , ale ja nie jestem stąd.
-A gdzie są twoi rodzice , ?
I:Nie mam , zginęli 6 lat temu.
-Rozumiem , ale skoro jesteś sam , to przynajmniej musisz się edukować . W takim razie , choć zapisze cię do szkoły.
I:Dobrze .
I tak policjant zaprowadził chłopaka do jego szkoły , po uzupełnieniu jego danych , dyrektorka zaprowadziła go jego klasy.
D:Masz już 12 lat , więc to będzie twój ostatni rok w szkole podstawowej , po zdaniu egzaminu . Będziesz mógł udać się do gimnazjum.
I:Rozumiem .

Kiedy dyrektorka skończyła wyjaśnienia , pokazała chłopakowi jego nową klasę.

sobota, 19 marca 2016

NS:Rozdział 2

 W miejscu w którym jeszcze chwile temu stała fabryka , teraz tylko były gruzy. Z pod których wystawała ręka Ikariego , w której trzymał fragmenty kryształów . Po chwili jakieś dwie postacie stanęli przed nim , byli ubrane w szare płaszcze , a na głowach mieli założone kaptury.
-Patrz , to ten gnojek ma kryształy . (powiedział zabierając z rąk chłopaka fragmenty )
-Wspaniale , teraz wracajmy do naszej bazy i złączmy z naszym.
-A co z dzieciakiem ?
-Kryształy mamy , więc nie musimy już nim sobie zawracać głowy.
-Dobra.
Tak szybko jak się oni pojawili , tak szybko znikli . Jakieś dwa dni później .Brunet dochodził do siebie , w końcu odzyskał przytomność . Lecz kiedy to się stało , zauważył że jest w jakimś pokoju . Spał na łóżku , koło którego było okno , a z zdrugiej strony przy ścianie jakieś biurko. Był zdziwiony , gdyż to nie przypominało mu jego domku .
I:Co się stało . Gdzie ja jestem ? (spytał sam siebie , próbując rozglądać się po pokoju)
Po chwili do jego pokoju weszła czarnowłosa dziewczyna , na którą Ikari wpadł kilka dni temu.
A:Widzę , że w końcu się obudziłeś .(powiedziała kładąc talerz z kanapkami i herbatą na stoliku)
I:Asumi , gdzie ja jestem , co się stało?
A:Po naszym spotkaniu , postanowiłam cie śledzić by dowiedzieć się czegoś o tobie , jak wszedłeś do fabryki , to nie powiem przeraziłam się trochę jak wybuchła . Lecz kiedy dostrzegłam twoją ruszającą się ledwo rękę , wyciągnęłam cię z tych gruzów wraz z moim ojcem i zanieśliśmy cie do naszego domu .
I:Rozumiem , dziękuje...(nie dokończył , gdyż coś go zaskoczyło)
A:Czy coś się stało ?
I:Kryształy , moje kryształy zniknęły 
A:Wiesz , widziałam dwie osoby jak szły z kierunku fabryki , trzymali coś podobnego w rękach. Właśnie o co chodzi z tymi kryształami , czemu tak ci na nich zależy ?
I:Nie ważne (odparł zrzucając z siebie pościel )
A:Ej czy cię pogięło do reszty. Przecież dopiero co odzyskałeś przytomność , nie możesz tak od razu ruszyć gdzie ci się podoba.
I:Wybacz , ale muszę coś załatwić.
A:To chociaż powiedz mi , co nieco o tych kryształach .
I:Dobrze , powiem ci . Ale zrobię to później (odparł biorąc kanapki ,i wyskoczył przez okno)
A:Co za koleś .(skwitowała w myślach czarnowłosa)
Ikari biegł coraz szybciej , wiedział o kogo może chodzić . Dlatego także szczególnie się rozglądał .
Jedząc jednocześnie przy tym kanapki.
I:Hmm ale pyszne , ma dziewczyna talent do robienia jedzenia . (pomyślał brunet)
Tym czasem w pewnej jaskini , przebywali dwaj mężczyźni , którzy ukradli Ikariemu kryztały.
-Wspaniale , na reszcie mamy wszystkie trzy kryształy , Yagirashi idź po trzeci . (powiedział jeden z mężczyzn , zdejmując kaptur) (Miał długie czarne włosy opadające na plecy , krwisto-czerwone oczy )
Y:Tak jest Izuno-sama. (powiedział drugi osobnik , który także zdjął z siebie kaptur. )
Był blondynem o czarnych jak smoła oczach . Po chwili oboje położyli trzy fragmenty koło siebie . Kryształy się złączyły i zaczęły świecić się złotym światłem . Po czym , tego samego koloru , z kryształu wystrzelił promień.
Y:Tak jest , zaraz nasze marzenia się spełnia .
Światło było tak mocne i jasne , że można było je dostrzec z kilku kilometrów , Ikari właśnie było nie daleko tego miejsca , więc je zauważył .
I:Co to , nie niemożliwe (odparł po czym zaczął biec w stronę tego światła )
Po chwili w złotym słupie , pojawiła się legendarna księżniczka , miała długie złote włosy , tego samego koloru oczy . Ubrana w złoto-fioletową suknie .
Ks:Za pewne jesteście tymi którzy znaleźli wszystkie fragmenty kryształu. Zatem wypowiedzcie swoje życzenia . Mężczyźni zaczęli się ślinić na widok księżniczki .

Y:Dobrze, a więc......

środa, 16 marca 2016

NS:Rozdział 1

 Minęło kilka dni od kąt Ikari opuścił swój domek , jak na razie nie na trafił na żadne poszlaki , dotyczące kryształu . Codziennie wieczorem rozbijał w jakimś miejscu obóz , i nocował na łonie natury. Nie było to dla niego żadnym problemem .Gdyż już jako dziecko , nie raz nocował w różnych miejsca . Każde napotkanego człowieka , pytał się o jakiekolwiek wskazówki , lecz niestety mało kto wiedział.
I:Cholera , nie myślałem , że takie poszukiwanie , może być takie trudne .
Po kilku godzinach i zwiedzeniu kilku miast , robiło się ciemno . Więc Ikari postanowił się przespać . Lecz zaraz kiedy to zrobił , zbudził jakiś ryk . Chłopiec się wystrzał , nie miał pojęcia co ma robić . Jeszcze nigdy nie był w takie sytuacji , chwilę później przed nim pojawił się tygrys . Igari chciał uciekać , lecz coś go zastanawiało .
I:Hmmm , wygląda na to jakby ten tygrys wył z bólu .
Przyglądając się tak pyskowi lwa , nagle w jednym z jego zębów zabłysło światło . Kiedy Ikari spostrzegł ten ząb , zauważył kryształ.
I:Udało się! W końcu go znalazłem .
Chłopiec podszedł do tygrysa , dając mu znak żeby się nie bał . I po chwili wyciągnął z jego zęba kryształ . Tygrys się uspokoił i nawet polizał Ikariego w twarz , ten zaczął się śmiać i go pogłaskał . Następnie wyciągnął swój stary kryształ i ten nowy . Kiedy miał je obie w ręce , zrobiło się coś dziwnego , oba kryształy jakby bardziej się świeciły , im bliżej były tym mocniej .
I:Rozumiem , mogę ich użyć jako kompas . Teraz powinno być łatwiej .
Igari wyruszył dalej w podróż , tym razem ze swoim kryształowym kompasem . Na początku nie świeciły się jakoś bardziej , ale po kilku dniach , zaczęły błyszczeć .
I:Musimy być blisko .
Po chwili chłopiec dotarł do jakiegoś miasteczka .Był zaskoczony ponieważ nie pamiętał kiedy ostatnio w takim dużym mieście , przebywał . Ale widoki zostawił na potem . Teraz liczyło się dla niego , by jak najszybciej znaleźć pozostały fragment kryształu . Idąc tak był cały czas zapatrzony w te co ma , że nie zauważył że zaraz zderzy się z kimś . W końcu wpadł na jakąś osobę , osobą tą była jakaś czarnowłosa dziewczyna (na czole miała uczesaną grzywkę , a reszta jej włosów była związana kucykiem , ubrana w czerwoną bluzkę z fioletowymi rękawami , oraz jasne jeansy) [wygląd możecie zobaczyć pod tym linkiem :http://nowysayanin.blogspot.com/p/postacie-opowiadania.html]
-Uważaj jak chodzisz !
I:Przepraszam , zamyśliłem się .
-Jasne . Kim jesteś ?
I:Nazywam się Ikari Ozashi .
A:Ja jestem Asumi , nie wyglądasz jakbyś był tutejszy ?
I:Masz racje , podróżuje w celu poznania świata 
A:Nie jesteś za młody , wyglądasz jakbyś był w moim wieku ?
I:Może i tak , ale to moja pasja .
Nagle uwagę dziewczyny , przykuły fragmenty kryształu , które leżały koło Ikariego .
A:Co to za kryształy , są piękne .
I:Wybacz , ale nie mogę ci powiedzieć. Na razie . (odparł po czym uciekł od dziewczyny)
Ta sytuacja ją zaintrygowała . Po kilku minutach , Ikari zdołał uciec i schować w jakiejś bocznej uliczce .
I:Ufff , było blisko . Dobra , to teraz czas by zacząć poszukiwania , ale najpierw załatwić nocleg.
Po załatwieniu sobie hotelu , brunet ponownie rozpoczął poszukiwania kryształu , tym razem uważał by znów na kogoś nie wpaść . Lecz niestety nie spostrzegł , że ktoś go śledzi . Po jakiś 1,5 godzinie dotarł do jakiegoś budynku , wyglądało to bardziej na starą opustoszałą fabrykę .
I:Dobra , to tam powinien być ostatni fragment kryształu.
Ikari nie zastanawiając się nad niczym dłużej , od razu wszedł do środka . Tak jak myślał w tym pomieszczeniu nie było żadnej duszy . Szedł sobie spokojnie po fabryce , lecz nagle wdepnął a jakąś sprężynę .
I:Cholera, pułapka!
Chwilę później nastąpił wybuch , niszcząc całą fabrykę .


poniedziałek, 14 marca 2016

NS:Prolog

P R O L O G

W świecie w którym do niedawna trwała wojna , między innymi krajami . Mieszał pewien 12 letni chłopiec (miał czarne włosy , tego samego koloru oczy , w białą koszulkę ,czarną bluzę tego samego koloru luźne spodnie ) o imieniu Ikari Ozashi . Mieszkał w niewielkim domku w na pewnym wzgórzu , jego rodzicie kilka lat temu zginęli w ostatniej wojnie ,w pobliżu miasteczka Tansaku. Od tamtego czasu Ikari przeniósł się do swojego obecnego domku . Będąc zdanym tylko na siebie , musiał wykorzystywać dary natury by jakoś przeżyć . Chłopiec lubił czytać różne komiksy , jego ulubionym był „Dragon Ball” . Wiele razy zastanawiał się jakby to było , gdyby on sam mógłby zostać bohaterem , jak jego bohater „Son Goku” . W tym czasie , Ikari poszedł połowić jakieś ryby na obiad . Kiedy tak szedł , nagle przewrócił się o coś .
I:Co się stało , nie widziałem żadnego kamienia czy coś (odparł masując się po głowie )
Po chwili dostrzegł jakiś kawałek kryształu .
I:A to co jest ? (powiedział biorąc do ręki kryształ )
Kilka chwili później , usłyszał głosy jakiejś rozmowy . Ton był coraz głośniejszy , więc znaczyło że ktoś się do niego zbliża , brunet natychmiast schował się w krzaki . Zaraz potem pojawili się jacyś dwoje osób , byli do dorośli mężczyźni w wieku ok 30 lat (jeden ubrany był w jakiś szary wielki płaszcz , drugi miał jakąś bordową kurtkę oraz jeansy)
-Ten kryształ powinien tu gdzieś być
-Co to za kryształ w ogóle ?
-Ponoć kiedy znajdzie się jego trzy części i złoży do kupy , pojawia się jakaś księżniczka i spełnia twoje dowolne życzenie .
-Naprawdę ?
-Tak.
-W takim razie pośpieszmy się , i znajdźmy te trzy części , czym prędzej .
-Jasne.
Ikari wszystko słyszał , dowiadując się o tym krysztale , sam postanowił go poszukać , by spełnić swoje życzenie.
I:Jeśli mi się go uda znaleźć , to wtedy moje marzenie się spełni (powiedział spoglądając na komiks ,który trzymał w ręce )
Następnie Ikari od razu wrócił do domu i zaczął się pakować , wszystko to zajęło mu jakieś kilka godzin . Za nim opuścił dom , spojrzał jeszcze na zdjęcie swoich rodziców byli nimi (blondwłosa kobieta z zielonymi oczami , oraz czarnowłosy mężczyzna z tego samego koloru oczami ).
I:Mamo,tato żegnajcie . Przez jakiś czas mnie tu nie będzie . Obiecuje że będę ostrożny i jeszcze kiedyś tu wrócę , możecie być tego pewni . Proszę , obserwujcie mnie z góry (powiedział z złożonymi dłońmi , klękając przed zdjęciem)
Kiedy Ikari miał zrobić pierwszy krok , nagle zaczęło mu burczeć w brzuchu .
I:Kurcze , nie mogę iść z pustym brzuchem (powiedział i poszedł do lodówki)
W której było sporo jedzenia .
I:Chyba , nie powinienem tyle jedzenia zostawiać , może się przecież zmarnować .
Ikari zaczął wcinać wszystko co było w lodówce , po całej jej opróżnieniu opuścił swój dom i ruszył w podróż.

I:Dobra , komu w drogę , temu czas .