Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pl. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 sierpnia 2016

NS:Rozdział 30

W czasie kiedy Ikari wraca do swojego wymiaru, do ziemi zbliża się prawdziwy Orin.
O:Ile czasu zajmie nam jeszcze dotarcie do ziemi?
-Jeszcze z jakieś dwie godziny panie.
O:Doskonale, już aż mnie szwierzbi  by wykończyć tego sayanina.
-Proszę się jeszcze wstrzymać, na pewno pan go pokona, to tylko kwestia czasu.
O:Zamknij się, wiem przecież.
-Przepraszam.
W tym samym czasie na ziemi panował niewyobrażalny spokój, nikt się nie spodziewał tego co się nie długo ma zdarzyć.
Nikun siedział sobie w ogrodzie Ikariego i jak to zwykle on, oglądał zboczone gazety  przy których się ślinił. Kiedy Asumi to dostrzegła, od razu go skarciła.
A:Masz jakieś informacje od Ikariego?
N:Nie, niestety nie  (powiedział podnosząc się z podłogi)
A:Ehh (westchnęła czarnowłosa)
Ki:Nie martw się, pewnie niedługo wróci. Przecież dziś minęło dwa lata od kąt opuścił nas, nie mam racji skarbie (powiedział do Janes , która od jakiegoś czasu związana jest z Kisune)
J:Racja, zamartwianie się nic nie da.
A:Może macie racje.
W czasie kiedy oni spokojnie sobie rozmawiali, kilkaset kilometrów dalej wylądował statek książa Orina.
O:Pamiętacie nasz cel , musimy znaleźć tą całe miasto Tansaku.
-Według naszych danych, znajduje się ono około 450KM na północ od nas.
O:Dobrze w takim razie lecimy.
-Tak jest! (odparli wszyscy )
Taka drogę Orin i jego armia, przebyła w zaledwie kilka minut.
O:Dobra rozejść się, macie zdobyć jakiekolwiek o nim informacje. Jeśli nikt nic nie powie, zabić.
-Tak jest.
Tak właśnie zaczął się chaos w tym mieście, niestety nic nikt nic o nim nie wiedział, więc wielu ludzi zostało zabici.
Nikun oraz reszta, widząc z dala całe zamieszanie, od razu udali się do Tansaku.
Orin podszedł do jakiegoś czarnowłosego mężczyzny, ubranego w garnitur i wziął go za kołnierz.
-Puść mnie, błagam. Pomocy!
O:Jeśli mi odpowiesz na pytanie, wypuszczę cię żywego.
-Do...dobrze proszę mnie pytać.
O:Gdzie się znajduje Sayaynin, inaczej osoba z ogonem  która ponoć mieszka w pobliżu tego miasteczka?
-Niestety nie mam pojęcia. Proszę mi darować życie.
O:Ach tak, to szkoda  bo mi ta odpowiedz się nie spodobała. (powiedział zgniatając gardło tego człowiek, po czym rzucił jego zwłoki na ziemie)
Wówczas akurat przybyli Nikun oraz reszta, którzy byli zaniepokojeni tym co się dzieje.
K:Co tu się dzieje?
N:Nie mamy czasu, musimy znaleźć jakiś mieszkańców i ich ewakuować.
-Tak, odparli wszyscy po czym ruszyli w inne strony. Została tylko Asumi która zauważyła swojego ojca nie ruszającego się (Był nim ten kogo złapał Orin), natychmiast do niego podbiegła, kiedy była już przy nim, spostrzegła że nie żyje.
A:Tato...Nie! (powiedział zaczynając płakać)
O:Co kolejny bezwartościowy śmieć tu przylazł, na próżno (powiedział po czym wystrzelił kulę energii w stronę dziewczyny i jej martwego ojca )
Asumi była sparaliżowana, nie miała pojęcia co robić, gdy ta kula była kilka centymetrów od jej twarzy, ktoś pojawił się przed dziewczyną i odpił tą kulę.
O:Co? Ktoś był w stanie odpić moją kule energii?
-Przepraszam za spóźnienie.

czwartek, 18 sierpnia 2016

NS:Rozdział 29

Przez kolejne dni  Ikari wraz z Goku trenowali nad 20x Kaio-kenem, który w przeciwieństwie do poprzednich był na zupełnie innym poziomie. Początkowo chłopakowi udawało się utrzymać ten poziom, przez zaledwie minute. I nawet po tygodniowym treningu, efekt nie za bardzo wzrastał, jedynie o kolejne 3 minuty. Goku chcąc go także tego szybko nauczyć pokazał na sobie tą umiejętność, jednak mimo tego to nic nie zmieniło. Nawet on miał związane ręce, nie wiedział co ma zrobić. Więc postanowił spytać się północnego Kaio, lecz w przypadku Ikariego on sam będzie musiał znaleźć sposób. Gdyż w porównaniu do Goku, posiada także geny ludzkie  co komplikuje nieco sprawę. Jednak obaj postanowili się nie poddawać i dalej trenować aż w końcu to im się ud .
Mają jeszcze przecież niecałe dwa lata, za nim Książę Orin przybędzie na ziemie. Z każdym kolejnym tygodniem, nadzieja chłopaka malała.
I:Nie, to jest chyba niemożliwe. Nie dam rady. (powiedział zrezygnowany)
SG:Jeśli nadal będziesz tak myślał, to z pewnością ci się nie uda.
I:Ale...
SG:Przestań się mazać, jesteś w końcu Sayaninem, masz w sobie geny, jednych z legendarnych wojowników. Jeśli teraz się poddasz, to nasz cały wysiłek pójdzie na marne i nie pokonasz Orina, chcesz by cała ziemia została zniszczona?
I:Nie, nie chcę.
SG:No właśnie, więc przestań się zachowywać jak małe dziecko i zacznij być poważny.
I:Dobrze. Przepraszam Goku-san.
Oboje ponownie wrócili do treningu, tym razem dzięki słowom Goku  Ikari był bardzo zdeterminowany i zmotywowany do dalszego treningu, nie miał zamiaru się więcej tak zachowywać. I tak minęły im dwa lata ,przez ten czas Ikari zdołał opanować 20x Kaio-kena, choć to nie było wcale takie łatwe.
SG:Świetna robota, opanowałeś największy poziom Kaio-kena.
I:Dziękuje, za wszystko Goku-san. To ja już będę wracał.
SG:Czekaj, nie możesz iść w takich podartych ciuchach, zaraz ci coś przyniosę (powiedział po czym teleportował się gdzieś)
Po chwili wrócił z jakimś czarnym kombinezonem, który na piersi miał coś w kształcie smoczej kuli 
SG:To prezent ode mnie i Kaioshina.
I:Na prawdę?
SG:Tak.
I:Dziękuje, w takim razie ja już będę wracał.
-Stój. Powiedział jakiś głos, po chwili przyleciała Pan.
Pan:Myślisz, że pozwolimy ci odejść bez pożegnania.
Zaraz potem przylecieli: Gohan,Goten,Trunks,Piccolo, nawet przybyli Vegeta wraz z Bulmą oraz Chi-chi i Videl
I:O co chodzi, czemu wy wszyscy tu przybyliście?
SG:Wiesz kiedy wspominałem że dziś opuścisz nas, to każdy z nas postanowił dać ci prezent na pożegnanie.
I tak zaczęło się dawanie prezentów, większość dała jakieś drobiazgi, natomiast Trunks dał mu swój miecz.
I:Dziękuje, nie wiem co powiedzieć .
Chi:Nic nie mów, tylko wpadnij jeszcze kiedyś do nas.
I:Jasne, jeszcze raz za wszystko dziękuje, do zobaczenia. (odparł po czym teleportował się do północnego Kaio, a stamtąd do własnego wymiaru.

niedziela, 14 sierpnia 2016

NS:Rozdział 28

Kilka dni później, Ikari mógł zostać wypisany ze szpitala, od razu wraz z swoim nauczycielem udał się na pole treningowe, takie które było opustoszałe w odległości kilkudziesięciu kilometrów. W końcu natrafili na wielki kanion. Goku oraz Ikari stanęli na jakiś wielkich skałach.
SG:Dobrze to miejsce  będzie się nadawało idealnie do trenowania. Teraz weź użyj 10-krotnego Kaio-kena. Ja zmienię się w SSJ i zaczniemy sparing.
I:Ale w jakim celu ten sparing?
SG:Byś nauczył się używać 10-krotnego Kaio-kena  dłużej.
I:Rozumiem, w takim razie dobrze. (odparł i zrobił to o co go poprosił Goku)
SG:W porządku, w takim razie możemy zaczynać.
Ikari oraz Goku rozpoczęli swój sparing. Młodszy Sayanin, starał się jak najdłużej utrzymać tego Kaio-kena , lecz niestety i tym razem po jakiś 5 minutach wrócił do podstawowej formy.
I:Cholera!
SG:Nie poddawaj się, dawaj jeszcze raz.
I:Dobrze.
Ikari ponownie użył 10x Kaio-kena i ruszył ponownie na Goku, jednak i tym razem efekt był taki sam. Chłopak po dwu-krotnym użyciu tej umiejętności ledwo stał na nogach, był wyczerpany.
SG:Chyba pójdzie trudniej niż myślałem, zanim zaczniemy ponownie  zróbmy sobie chwilę przerwy.
I:Tak jest.
Po zjedzeniu jakiegoś posiłku i chwilowym odpoczynku, obaj ponownie wrócili do treningu.
SG:Dobra tym razem to ja użyje 10x Kaio-kena i ci pokaże jak to ja robię, ok?
Chłopiec tylko kiwnął głową, na znak że rozumie. Chwile później Goku aktywował swojego Kaio-ken , a Ikari swojego.
SG:Dobra do dzieła.
I:Tak jest.
Obaj ponownie rozpoczęli starcie używając 10x Kaiokena, lecz tym razem Kaio-ken Ikariego  utrzymywał się trochę dłużej, nie mal że godzinę.
SG:Nieźle, idzie ci co raz lepiej. Wystarczyło że ci pokaże a od razu są postępy.
I:Zawsze bardziej się uczyłem w praktyce niż teorii.
SG:Rozumiem, to co kontynuujemy?
I:Jasne.
Ikari i Goku ponownie włączyli swoje 10x Kaio-keny i ruszyli nad siebie, za każdym razem efekt był widocznie lepszy. Ikari był w stanie go używać coraz dłużej, aż w końcu doszedł do perfekcji.
SG:Dobra, na dziś chyba starczy, trzeba zregenerować energie.
I:W porządku.
SG:Jutro jeszcze trochę potrenujemy tego 10x Kaio-kena, a potem przejdziemy do 20-krotnego.
I:Na prawdę?
SG:Tak, myślę że będziesz w stanie go także opanować .
I:Jeśli pan tak myśli, to w porządku.
Ikari i Goku wrócili do domu tego drugiego,.
SG:Wróciłem!
Chi:Gdzie ty się podziewałeś cały dzień, od pewnego czasu w ogóle cie nie ma w domu?
SG:Wybacz, Chi-chi ,ale trenowałem mojego ucznia i tak mi trochę zeszło.
Chi:Masz już prawie 60 lat, a ty dalej trenujesz, dałbyś już spokój.
SG:Ale przecież jestem Sayaninem, muszę trenować. A tak w ogóle to mój uczeń dziś u nas przenocuje. Ikari choć tu.
I:Dzień dobry.
Chi:Co to kolejny Sayanin, ehh co ja z wami mam. W porządku może przez jakiś czas u nas mieszkać.
SG:Dziękuje.
Chi:Dobra siadajcie, zrobiłam kolacje.

niedziela, 31 lipca 2016

NS:Rozdział 26

Ikari stanął raz jeszcze do walki z Orinem.
O:Nie brak ci odwagi to fakt, ale powiedzmy sobie szczerze nie jesteś w stanie obecnie mi nic zrobić.
I:Zaraz się przekonasz. 10-krotny Kaio-ken!
Ikari użył swojej ostateczności, jego siła wzrosła 10-krotnie.
O:Co, co to za siłą, to nie możliwe że w takim stanie jest uwolnić taką moc.
T:Nie wiarygodnie, jego siła znacząco wzrosła.
Got:Ty go tego nauczyłeś, tato?
SG:Tak.
Ikari będąc szybszym niż dźwięk , pojawił się przed Orinem czym go jeszcze bardziej zaskoczył, następnie kopnął go w podbródek wysyłając jednocześnie w powietrze, tam zaczął serie potężnych ciosów. Orin potężnie obrywał, kończąc tą serie kopnął w twarz Orina posyłając na ziemie. Przeciwnik był tak poobijany że nie był w stanie wiele zrobić. Kiedy chłopak miał zadać mu ostateczny cios, nagle 10-krotny Kaio-ken wyłączył, czego siła uderzenia znacząco spadła.
I:Nie, dlaczego akurat w takiej chwili?
O:Co jest?
Goh:Ojcze, co się stało?
SG:Niedobrze, widocznie za mało trenował używając 10-krotnego Kaio-kena, czego efektem jest ta długość techniki.
V:Jaki mistrz, taki uczeń (skomentował Vegeta )
Orin z problem ale w stał i chwycił jedną ręką za szyje bruneta, natomiast w drugiej ładował elektryczną kule energii.
O:Myślałem że już po mnie ty draniu, ale w nagrodę za tak wspaniałą zabawę  szybko cię załatwię.
SG:Cholera jest źle, Gohan, Vegeta, Goten,Trunks, Piccolo (powiedział zamieniając się w SSJ)
Wszyscy wymienieni zrozumieli o co chodzi Goku. Każdy z wyjątkiem Gotena oraz Goku ruszyli na Orina, atakując go pociskami energii. Natomiast Goten odebrał ciało Ikariego, a Goku koncentrował jakiś atak.
SG:Ka....me.....ha......me.....ha! (krzyknął i wystrzelił kilka razy większy pocisk niż Ikariego)
Orin nie był w stanie nic zrobić, bo błyskawicznie nim dostał.
O:Nie, to nie możliwe. Ja wielki książę Orin, załatwiony przez małpę. To się nie może dziać!
Po chwili Orin wyparował, a Goku wrócił do normalnej postaci. Pan od razu podeszła do gotena który niósł na plecach Ikariego.
Pan:Co z nim?
Got:Na szczęście żyje, ale nie obejdzie się bez wizyty lekarza.
Po chwili do nich dołączyła do nich reszta.
Got:Ojcze, trzeba by go zabrać do szpitala.
SG:Rozumiem, w takim razie dajcie mi go, a wy wracajcie do domu  odpocząć.
V:Wziąłeś za treningi jakiegoś mięczaka.
SG:Daj spokój Vegeta, nie wiń go za porażkę. Ponieważ nie mieliśmy nawet w stanie trenować 10 Kaio-kena, gdyż po opanowaniu 100-krotnej grawitacji od razu się on pojawił.
V:Niech ci będzie, ale i tak on nigdy nie zostanie Super-Sayanem, jak będzie się dalej obijał (powiedział po czym poleciał gdzieś)
SG:Dobrze w takim razie, ja się nim zajmę. A wy jak mówiłem wracajcie 
Goh:Dobrze, później jeszcze do was zajrzymy.
SG:W porządku.
I tak każdy udał się w swoją stronę. Goku wraz z Ikari ruszył do najbliższego szpitala.

czwartek, 21 lipca 2016

NS:Rozdział 23

Kilka dni później, Ikari mógł swobodnie się poruszać przy nawet 100-krotnej sile grawitacji.
SG:Świętna robota, teraz będzie mógł używać nawet 10-krotnego Kaio-kena.
I:Dziękuje Goku-san.
SG:Najwyższy czas, byś przemienił się w Super Saiyanina.
I:Tak.
SG:Na początek żeby po raz pierwszy się przemienić, musisz przypomnieć jakieś najboleśniejsze wspomnienie, lub wypuścić z siebie cały swój gniew.
I:Dobrze spróbuje.
Ikari próbował przypomnieć sobie jakąś najbardziej bolesną sytuacje, lub taką która by pozwoliłaby mu wpaść w gniew. Lecz mimo upływu kilku godzin , nic takiego się nie stało.
I:Nie mogę sobie przypomnieć. Przepraszam.
SG:Nie przepraszaj, rozumiem nie masz wystarczająco bolesnych wspomnieć. Więc pozwól że najpierw ja ci opowiem, jak to ja stałem się Super Saiyaninem.
I:Dobrze
SG:Było to kilkanaście lat temu na planecie zwanej Namek. Walczyłem wówczas z jednym z najsilniejszych moich przeciwników a dokładnie Freezerem. Walka była bardzo wyrównana, lecz w końcu kiedy myślałem że go pokonałem, on postrzelił Piccolo oraz zabił mojego przyjaciela Kurrina.
Ogarnął mnie wtedy niesamowicie wielki gniew, taki którego jeszcze nigdy nie czułem. Ledwo mogłem zachować zdrowy rozsądek. Jednak dzięki tej transformacji zdołałem zyskać niesamowitą siłę, dzięki której pokonałem wielu swoich przeciwników. Z czasem rozwinąłem o kilka poziomów wyżej ten stan. Aż w końcu zyskałem poziom SSGSS. Ty już posiadasz ogon, więc jeżeli uda ci się przemienić w SSJ a następnie w Ozaru, i jeżeli będziesz panował nad sobą.to uda ci się opanować poziom SSJ4.
I:Na prawdę?
SG:Tak, do tego poziomu potrzeba:Ogona, transformacji w SSJ oraz Oozaru oraz własną świadomość . Kiedy po raz pierwszy od dłuższego czasu przemieniłem w Oozaru, słowa oraz łzy Pan przywróciły mi zdrową świadomość. Ty posiadasz ludzko-sayańskie geny, zgadza się ?
Chłopak tylko kiwnął głową, na znak że potwierdza.
SG:W takim razie, w twoim wypadku powinno pójść gładko. Skoro już nieco się dowiedziałeś o tym trybie, to ponówmy trening.
I:Tak.
SG:Wścieknij się, wyobraź sobie koniec ziemi i swoich przyjaciół, wyzwól z siebie cały gniew.
Ikari ponownie próbował się zmienić w Super Saiyanina, lecz nadal mu to nie za bardzo wychodzi.
SG:Cóż widać że do przemiany, potrzebny ci będzie naprawdę silny impuls, skoro tak to nic na to nie poradzimy. Możemy mieć jedynie nadzieje że podczas walki na śmierć i życie  ci się uda.
I:Rozumiem.
SG:W takim razie rozpocznijmy trening , co powiesz na sparing.
I:Z przyjemnością.
SG:Dobrze, w takim razie pokaż mi na co cię stać.
I:Tak.
Ikari ruszył na swojego nauczyciela chcąc go zaatakować z pięści  lecz ten bez trudu każdy jego atak blokował 
SG:Ruszasz się zbyt przewidywalnie, musisz być bardziej chaotyczny.
I:Dobrze (odparł po czym teleportował się za swojego mistrza. z stworzoną Kamehamehą w rękach )
I:Ha! (krzyknął i wystrzelił pocisk w stronę swojego nauczyciela)
Goku skontrował Kamehamehe Ikariego, swojego. Uderzenie tych technik odepchnęło oby dwu w tył.
SG:Nie źle. tak trzymaj.
Po ogarnięciu się obaj ponownie kontynuowali starcie.


niedziela, 10 lipca 2016

NS:Rozdział 21

W końcu weszli do budynku firmy, na początku spostrzegli Trunksa i Gotena rozmawiającymi o czymś, kiedy spostrzegli Goku oraz Ikariego od razu podeszli się przywitać.
T:Witaj Goku-san.
Got:Witaj Tato, co to za chłopiec?
T:Ma ogon, on również musi być Sayaninem?
SG:Witajcie, to mój nowy uczeń. Zamierzam go przez najbliższe dwa lata trenować.
T:Witaj, nazywam się Trunks. Miło nam cię poznać Ikari (podał dłoń chłopcu)
Got:A ja jestem Goten, mi także miło cię poznać.
I:Witajcie, nazywam się Ikari Ozashi i mnie również miło was poznać.
SG:Trunks, gdzie jest twoja mama?
T:Pewnie w laboratorium, a co się stało?
SG:Nic, mam do niej sprawę.
T:Rozumiem.
Goku i Ikari poszli do laboratorium Bulmyi powiedzieli jej o danej sytuacji.
B:Rozumiem, na trzecim piętrze jest sala, która ma identyczne właściwości. Vegeta co jakiś czas tam trenuje, więc bez problemu możecie tam potrenować.
SG:Dzięki Bulm .
Goku i jego nowy uczeń, udali się do danej im sali by rozpocząć swój trening. Kiedy weszli chłopak był pod dużym wrażeniem, wcześniej mógł takie rzeczy widzieć jedynie w komiksie, a teraz ma możliwość na własne oczy je zobaczyć.
I:Niesamowite miejsce, to w takich salach trenujecie?
SG:Zgadza się. A co u was nie ma takich rzeczy, jak kontroler grawitacji.
I:Niestety nie.
SG:To macie nie ciekawe. Z resztą nie ważne, zacznijmy najpierw trening.
I:Dobrze.
SG:Na początek opowiem jak to ja zacząłem trenować z grawitacją i używać Kaio-kena, więc słuchaj uważnie.
Chłopiec tylko kiwnął głową i usiadł patrząc na swojego mistrza.
SG:A więc tak, na początku kiedy ja się nauczyłem używać Kaio-kena. Nie mogłem używać większego nić potrójnego, a dlaczego? Jak zapewne wiesz wtedy byłem słaby, nie miałem nawet możliwości zamiany w SSJ. Więc ta umiejętność musiała mi wystarczyć, podczas walki z Vegetą, on okazał się strasznie silny, nawet nie dorównywałem mu podwójny Kaio-ken. Wbrew zakazom Kaio-samy, zmuszony byłem jednak użyć potrójnego. Lecz w stanie jakim wtedy byłem, to nie zdało się na wiele. Co z tego że zwiększyłem moc i szybkość, jak po paru chwila miałem po rozerwane większość mięśni i nie mogłem się ruszyć. Podczas podróży na planetę Namek, trenowałem w podobnym do tego miejscu, o grawitacji której siła wynosiła nawet 100, co dla zwykłego człowieka byłoby nie możliwe. Mało co wtedy nie zginąłem gdyby nie senzu. Ale dzięki temu treningowi , byłem później w stanie używać nawet 10-krotnego Kaio-kena. To wszystko zależy jak bardzo wzmocnisz swoje mięśnie i organizm.
I:Rozumiem.
SG:Także po opowiedzeniu całej tej historii, stwierdzam że jesteś gotowy i nie boisz się podjąć ryzyka, mam rację.
I:Tak, Goku-san.
SG:W takim razie nasz trening uważam za rozpoczęty, na początku zwiększę siłę grawitacji do 50. Jak ci to się uda, to wzmocnimy ją o kolejne 25.
I:Rozumiem, do dzieła.
I tak zaczął się kolejny dwuletni trening Ikariego.


czwartek, 7 lipca 2016

NS:Rozdział 20

Ikari ponownie przybył na planetę północnego Kaio, w celu kontynuowania swojego treningu.
I:Witaj Kaio-samo, trochę się nie widzieliśmy.
Ka:O Ikari , co cię do mnie sprowadza.
I:Jakiś czas temu rozmawialiśmy o kontynuowaniu treningu, i powiedziałeś że znasz osobę która mi pomoże.
Ka:Rzeczywiście, zaraz się z nią skontaktuje. Usiądź sobie i odpocznij.
I:Dobrze.
Po jakiś 20 minutach, pojawiła się ta osoba. Był nią mężczyzna w średnim wieku, ubrany w niebieskie Gi, z tyłu wystawał mu ogon, można z tego wywnioskować że należał on Sayańskich wojowników.
SG:Witaj Kaio-sama, czemu kazałeś mi przylecieć?
Ka:Mam dla ciebie, pewnego ucznia Goku.
SG:Ucznia?
Ka:Tak . Ikari pozwól na chwilę.
Chłopiec podszedł do Goku oraz Kaio.
SG:Ty masz ogon. Znaczy że także jesteś Sayaninem?
I:Zgadza się Goku-san.
SG:Znasz moje imię?
I:Wiele o panu słyszałem.
SG:Rozumiem.
Ka:Dobra, do rzeczy. Wezwałem cię tu Goku, byś go trenował?
SG:Dlaczego?
Ka:Na jego planetę, za dwa lata przybędzie potężny przeciwniki, i w jego obecnym stanie nie miałby z nim najmniejszych szans. Nie potrafi także zmienić się w Super-Sayanina. Chciałbym żebyś go trenował, chociaż do tego stopnia by mógłby w stanie używać 10-krotnego Kaio-kena.
SG:Rozumiem, ale wolałbym sam sprawdzić się z tym przeciwnikiem.
I:Wybacz Goku-san, ale to mój wymiar i moja planeta, i chciałbym ją ocalić własnymi rękami.
SG:Rozumiem, naprawdę jest w tobie duch Sayańskich wojowników. W takim razie dobrze, będę cie trenował.
Ka:Dziękuje ci Goku.
I:Dziękuje panu, Goku-san (powiedział podekscytowany)
SG:Dobrze ale najpierw musimy udać się do mojej przyjaciółki Bulmy, ona ma specjalne pomieszczenie, w którym odbędziemy pierwszy etap treningu. Złap się mnie zabiorę nas tam za pomocą mojej techniki Shukanido.
I:Nie ma takiej potrzeby, ja również ją potrafię (powiedział po czym przeniósł się do wyznaczonego miejsca)
SG:Zdolny chłopak (pomyślał i również się przeniósł za swoim nowym podopiecznym)
Oboje pojawili się przed siedzibą Capsule Corporation. Po chwili z niej wyszedł jakiś mężczyzna, miał krótkie sterczące włosy, ubrany w czerwoną koszulkę na ramiączkach oraz czarne spodnie, z tyłu miał również ogon, więc także był Sayaninem (wszystkie postacie wyglądają tak jak w serii GT).
V:Czego tu chcesz Kakarotto, i co to za dzieciak ….Czekaj, Ogon. Ty jesteś również Sayaninem?
I:Tak.
SG:Yo Vegeta, to mój nowy uczeń, zamierzam go trenować.
V:Mam to gdzieś, ale powiem ci chłopcze jedno. Jeśli on cie uczy, to mało czego cię na uczy (powiedział gdzieś idąc)
SG:Wybacz zachowanie Vegety, ale taki już jest.
I:Rozumiem.

niedziela, 26 czerwca 2016

NS:Rozdział 18

I:Czego chcecie ?
R:Książę Orin , zauważywszy że pokonałeś jego oddział R428 , postanowił wysłać nas . W celu pokonania i przyniesienia cię półprzytomnego do jego .
I:Kim jest ten cały Książę Orin ?
R:Wkrótce się dowiesz (oparł Raditz , i ruszył do ataku )
Długo-włosy Sayanin , chciał znokautować chłopaka , lecz ten złapał jego dłoń . Po chwili z boku , pojawił się Nappa i próbował wystrzelić w niego pocisk ki , lecz ten w ostatniej chwili , rzucił na niego Raditza , po czym oberwał od swojego towarzysza . Z dala Turles wystrzelił w niego ogromnym promieniem , lecz ten ominął to odskakując do góry . W międzyczasie ,Nappa oraz Radidz się kłócili .
R:Ty łysy durniu , po co mnie postrzeliłeś , zgłupiałeś do reszty ?
N:Ale to przecież , ty na mnie wpadłeś .
T:Uważajcie! (krzyknął Turles , widząc jak w ich stronę leci przez niego wystrzelony promień )
N:Co ?
R:Turles , ty debilu
Nim zdążyli uniknąć , zostali postrzeleni tym promieniem ,który spowodował wielką eksplozje . Ikari pękał ze śmichu , patrząc na tą sytuacje .
R:Tak ci do śmiech , to co powiesz na to gówniarzu. Nappa,Turles .
N:Jasne ,
T:W porządku . Ale co z nim , mieliśmy przynieść jego ciało , szefowi ?
R:Pieprzyć to , nie wybaczę każdemu , który zrobił ze mnie idiotę .
Trzej sayanini unosili się na niebie , po czym każdy wystawił w górę swoje ręce , z których ulatniała się energia , tworząc coraz to większą czarną kulę .
I:Nie możliwe , oni próbują zniszczyć całą planetę , muszę ich powstrzymać.
K:Asumi , robi się naprawdę niebezpieczne , musimy jak najszybciej stąd uciekać ?
A:Ale co z Ikarim ?
I:Jestem pewien że coś wymyśli , a teraz chodź .
Dziewczyna niechętnie się zgodziła .
R:Zniknij razem z tą całą śmieszną planetą . (powiedział , po czym rzucił tą kulę energii )
I:Kaioken! (krzyknął i ruszył do zbliżającej się kuli )
Kiedy do niej doleciał , mimo swojego wysiłku , kula jedynie co to tylko trochę zwolniła , ale nadal spadała na ziemie .
R:Hahahahaha , i co teraz zrobisz ?
N:To był nasz najlepszy atak , nikt nie jest w stanie go powstrzymać.
T:Dokładnie , nie ważne co zrobi , efekt będzie taki sam .
I:Cholera , to jest zbyt potężne . Podwójny Kaioken!.
Nawet , dzięki podwójnemu Kaiokenu , kula jedynie co zrobiła to tylko troszeczkę zwalniała .
I:Nawet podwójny Kaioken nie dał rady ,szlak nie mam wyboru . Wybacz Kaio-sama , ale będę musiał tego użyć .
Ka:Nawet o tym nie myśl Ikari , potrójny Kaioken może porozrywać twoje mięśnie . Ale z drugiej strony , nie ma innego wyjścia . Ta kula jest zbyt potężna , nawet dla Ikariego używającego podwójnego Kaiokena . Zaraz mam pomysł . Ikari wytrzymaj jeszcze trochę , muszę z kimś się skontaktować .
I:Zobaczę co da się zrobić (odparł zaciskając zęby )
Ikari wraz z kulą zbliżały się coraz bardziej na ziemie . Lecz kiedy miał już wylądować na ziemi , kula zaczęła się oddalać .
I:Co jest ?
Po chwili rozejrzał się , wokół niego , stanęli tak jakby hologramami:Son Goku,Gohan,Vegeta ,Trunks i Goten. Każdy miał wyciągniętą do niego Dłoń .
I:Co , to nie moźliwę ?
SG(Son Goku):Dalej , chyba nie zamierzasz pozwolić by ziemie przepadła ?

I:Masz rację Goku-san .Czuje teraz że mogę zdziałać więcej , a więc. Potrójny Kaio-ken!

niedziela, 12 czerwca 2016

NS:Rozdział 14

Nagle przed zmęczonym Ikarim stanął nowy przeciwnik.
I:Kim ty jesteś i czego chcesz ?
Z:Nazywam się Zeru i jestem szefem oddziału który pokonałeś .
I:Co szefem ?
Z:Tak i w przeciwieństwie do nich , jestem z nieco lepszej półki.
I:Zaraz się przekonamy (powiedział ponownie uruchamiając Kaiokena )
Zeru wystawił przeciw swojego przeciwnika rękę , po czym z niej wystrzelił kilka rakiet .
I:Co ?
Ikari bez problemu je ominął , Zeru wykorzystując to momentalnie przy 16-latku i uderzył go w twarz , posyłając na budynek który zaraz potem się zawalił . Po kilku minutach Ikari wyszedł z gruzów , jego górna część ubrania była zdarta .
I:Niech to szlag , dorównuje mi szybkością nawet jak korzystam z Kaiokena. Rzeczywiście to przeciwnik z górnej półki .
Wykorzystując zamyślenie przeciwnika , Zeru ponownie pojawił się za nim , kopiąc chłopaka w żebra , łamiąc ich kilka przy tym . Chłopak krzyknął z bólu i poleciał kilka metrów dalej , odbijając się co chwile od ziemi . Nagle w ręce Zera , pojawiła się mała czarna kula , którą otaczały błyskawicę .
Z:Nie miałem zamiaru cie zabijać ,ale szef mi wybaczy jeśli przyniosę mu popiół z twojego ciała .
I:Szlak , nie jest zbyt ciekawie . Ledwo co mogę w tym stanie się ruszyć , a nawet jeśli bym ponownie użył Kaiokena to i tak by za mną nadążył . Moim ostatecznym wyjściem jest użycie , podwójnego Kaiokena .
Z:Żegnaj (powiedział , po czym wystrzelił w stronę chłopaka kulę )
I:Podwójny Kaioken ! (krzyknął i w ostatniej chwili , uniknął kuli)
W miejsce które uderzyła kula , nastąpiła gigantyczna eksplozja . Który wstrząs dotarł nawet do schronu .
A:Co się dzieje ?
K:To musi dochodzić w pola walki , gdzie walczy Ikari.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko wyszła ze schronu .
K:Ej , gdzie ty się wybierasz ? Ehh , jak zwykle w gorącej wodzie kompana (odparł po czym pobiegł za swoją przyjaciółką )
Nikun oczywiście jak zwykle bajerował jakieś dziewczyny , czym źle to się przeważnie kończyło.
Kilka chwil później , dwaj przyjaciele dotarli wystarczająco blisko , by zobaczyć walkę . Byli pod wrażeniem tego jak silny jest Ikari , widząc te zniszczenia .
A:Ikari , jest niesamowity. Co to za czerwona aura , która go otacza ?
K:Nie mam pojęcia .
Ikari w mgnieniu oka pojawił się przed Zerem , czym go bardzo zaskoczył .
Z:Co ? Jak to , nie byłem w stanie za nim nadąć, Dlaczego ?
Następnie Chłopak , kopnął go w podbródek wybijając w powietrze .
I:Dobra , czas to zakończyć. Ka.....me......ha.....me.....ha! (krzyknął i wystrzelił w stronę Zera Kamehameha )
I:Podwójna!
Tym razem siła techniki wzrosła dwukrotnie . Kiedy uderzyła w przeciwnika , jego ciało rozleciało się na miliardy kawałków , które zaraz wyparowały . Czerwona aura otaczająca ciało Ikariego zniknęła , natomiast on sam padł nieprzytomny na ziemie . Jego przyjaciele , nie mieli pojęcia co tu przed chwilą zaszło , ale kiedy zobaczyli nie ruszające ciało Ikariego . Natychmiast oprzytomnieli i podbiegli do niego .
A:Szybko , trzeba go zabrać do szpitala .
K:Racja .

Asumi i Kisune , zanieśli nieprzytomnego Ikariego do szpitala , który jakimś cudem wytrwał tą walkę . Zniszczenia były wielkie , większość budynków została rozwalona , albo spalona , lecz mimo to zginęło tylko kilkoro ludzi , którzy nie zdążyli udać się do schronu. Po przyjściu do szpitala , lekarze natychmiast się zajęli chłopakiem.

czwartek, 9 czerwca 2016

NS:Rozdział 13

Kiedy dym opadł , można było dostrzec postać R4. Tylko z tą różnicą , że miał 6 rąk , oczów oraz nóg.
I:Co się z nim stało ? Jego siła znacząco wzrosła .Co jest grane ?
R428:Teraz ci pokaże siłę naszego oddziału kiedy jesteśmy złączeni. Już nie nazywamy się R4,2 czy 8 . Nasze imię brzmi R428.
Połączony z swoim odziałem R428 , w ułamku sekundy pojawił się przed Ikarim, co go jeszcze bardziej zaskoczyło.
I:Co , jego szybkość jeszcze bardziej wzrosła .
Następnie R428 , uderzył go w twarz, kolejne zaczął kilka serii ciosów w okolicach brzucha , a na koniec z całej siły kopnął Ikariego w brzuch , ten splunął krwią i leciał ku ziemi , uderzając w ziemie spowodował niewielki krater .
R428:I co ty teraz mi zrobisz ?
I:Mimo że to nie jest dla mnie korzystne , to czuje się podekscytowany .
Ikari chciał się teleportować do swojego przeciwnika , robiąc w międzyczasie Kamehameha , lecz ten to przewidział , i przygotowywał w swojej dłoni średniej wielkości Kule energii elektrycznej . Którą po uniknięciu techniki chłopaka , przyłożył do jego brzucha. Nastąpiła wielka eksplozja . Chwilę później , z wielkiego kłębu dymu , spadało bezwładnie ciało Ikariego .
I:Cholera , nie mam wyjścia . Muszę użyć Kaiokena . Choć myślałem że bez tego się nie obejdzie .
Tymczasem wszyscy mieszkańcy Tansaku , zostali zaprowadzeni do schronu .
A:Udało nam się . Co się panu stało ?
N:Skoro już zrobiliśmy swoje , to może dałabyś dotknąć swoich kobiecych atutów.
A:Chyba śnisz (odparła po czym walnęła Nikuna w twarz )
A:Nigdy się chyba nie nauczysz .
K:O Asumi .
A:Kisune , nic ci nie jest ?
K:Nie , a co się stało z Ikarim ?
A:Powiedział , że zamierza walczyć z tymi którzy zaatakowali miasteczko .
K:Rozumiem .
A:Co , nie wydajesz się być jakoś zaskoczony ?
K:Po prostu Ikari ma nie zwykłą moc , którą mi kiedyś pokazał .
A:Co , a to drań mi nawet nic o tym nie wspominał . Będę musiała z nim porozmawiać .
W czasie kiedy przyjaciele oraz reszta mieszkańców przebywali w schronie , poza miasteczkiem. Ikari nadal walczył ze swoim przeciwnikiem.
R428:Co jest , gdzie ta twoja wcześniejsza moc i pewność siebie . Jeśli nie weźmiesz się w garść , przegrasz .
I:Dobra sam tego chciałeś. Kaioken!
Nagle ciało Ikariego otoczyła czerwona aura . Jego mięśnie się powiększyły , efektem tego była także większa moc i szybkość .
R428:Co do ? Jego moc znacząco wzrosła . O cholera!
Ikari w mgnieniu oka , pojawił się przed swoim przeciwnikiem , po czym kopnął go w okolice podbrzusza z kolana , następnie rozpoczął serie ciosów po twarzy . Tym razem to R428 nie wiedział co się dzieje , ostatecznym kopnięciem posłał go na ziemie . Lecz zanim do niej dotarł to zacisnął swoją pięść .
I:Smocza pięść . (krzyknął i z zabójczą prędkości leciał w stronę R428 . W ciągu sekundy , przebił się przez jego ciało , które zaraz po tym eksplodowało . Ikari wylądował na ziemi , a otaczająca go czerwona aura zniknęła . Chłopak padł na kolana na ziemie , opierając się jednocześnie o ręce , ciężko dyszał .
I:Już po wszystkim .
Kiedy Ikari myślał że wszystko jest skończone , nagle z statku którym przybył oddział R428 , wyszedł jakiś koleś . Ubrany w tą samą zbroję , jego skóra była fioletowa , posiadał średniej długości zielone włosy oraz czerwone oczy.

I:Nie może być. Co to za Ki , jest dużo większe niż tamtego kolesia .

niedziela, 29 maja 2016

NS:Rozdział 10

Jakieś dwie godziny później , Ikari czekał na swojego przyjaciela , po chwili wyszedł .
I:To co , do kąt się wybieramy ?
K:Wybacz stary , ale muszę wracać do sierocińca .
I:Co dlaczego ?
K:Mam być dziś wcześniej.
I:Szkoda .
K:Wybacz. (powiedział odchodząc )
Ikari zaczął wracać powoli do swojego domu. Chwilę później do niego podbiegła Asumi .
A:Hej , gdzie się wybierasz ?
I:O Asumi , właśnie zamierzałem wracać do domu , miałem umówić się z Kisune , ale musiał wrócić do sierocińca .
A:To co powiesz na to , by mnie oprowadzić trochę po mieście , nie znam go za bardzo .
I:Jeśli chcesz , to dobrze .
A:Super.
Asumi i Ikari chodzili sobie po mieście , dłuższy czas ciągle rozmawiając o błahych tematach . Lecz w pewnym momencie chłopak się zatrzymał , spoglądając na jakiś budynek , który wyglądał jakby był po pożarze .
A:Coś się stało ? (powiedziała patrząc jak Ikari zatrzymał się kilka metrów za nią )
I:Wybacz Asumi , muszę coś sprawdzic . (odparł po czym wlazł do ruin tego budynku)
Czarnowłosa była ciekawa o co chodzi jej koledze , więc również za nim poszła . Chłopak gdy wszedł do środka , wówczas przypomniało mu się zdarzenie z dnia w którym zamordowano jego rodziców . Wszystkie obrazy wróciły do niego . Widział jak jakiś obcokrajowiec na jego oczach zabija , jego ojca i matkę a następnie podpala jego dom . W oczach pojawiły się łzy , co nie uszło uwadze dziewczyny , która była tuż za nim . Ikari ją spostrzegł i wybiegł z tych ruin , wracając do domu .
A:Ikari (powiedziała cicho dziewczyna)
Kiedy Chłopak wrócił do swojego domu , wziął zdjęcie rodziców i cały czas na nie spoglądał . Ok półgodziny później , rozległo się pukanie do drzwi .Ikari się uspokoił i poszedł sprawdzić kto to . Gdy otworzył drzwi spostrzegł w nich czarnowłosą dziewczynę .
I:Asumi , co ty tutaj robisz ?
I:Martwiłam się o ciebie , więc postanowiłam cię śledzić , więc to ty tutaj mieszkasz ?
I:Tak (powiedział zapraszając do siebie koleżankę )
Dziewczyna była pod wrażeniem , tego jak sobie mieszka Ikari .
A:Mieszkasz tutaj całkiem sam ? A gdzie twoi rodzice ?
Na te słowa Ikariemu znowu zrobiło się smutno .
A:Czy powiedziałam coś nie tak ?
I:Nie , po prostu moi rodzice , zginęli pod czas ostatniej wojny 10 lat temu. Od tamtego czasu żyje tu sobie sam .
A:Przykro mi , nie wiedziałam
Dziewczynie zrobiło się zal swojego kolegi , nie miała pojęcia o jego przeszłości .Po chwili zrobiła coś co mocno zaskoczyło bruneta , a dokładniej podeszła do niego i go przytuliła .
A:Nie warto patrzeć w wstecz , jeśli chce się iść na przód . Zapomnij o tym co było , a ból w twoim sercu zniknie . Nauczyłam się że stratę po kimś ważnym , zawsze można zastąpić inną ważną osobą .
I:Asami .
A:Ikari którego poznałam był inny . Nie załamywał się z nie ważne jakiego powodu . Tylko starał się iść coraz bardziej na przód i przełamywał bariery .
I:Asami , masz racje . Jeśli chce coś osiągnąć , nie mogę dłużej żyć przeszłością .
A:Tak to jest właśnie Ikari którego znam
I:Dziękuje ci .

A:Nie ma spawy.

czwartek, 26 maja 2016

NS:Rozdział 9

Ikari i Janes w końcu dotarli do miasteczka Tansaku , po jakiś kilku minutach dotarli pod firmę Capsule.
J:Dobrze , to tu . Jeszcze raz dziękuje ci.
I:Nie ma zaco.
J:Do zobaczenia.
I:Na razie .
Ikari nie wiedząc co zrobić , postanowił odwiedzić swojego przyjaciela , którego nie widział od 4 lat. Więc podszedł do ośrodka , lecz opiekunka powiedziała że znajduje się obecnie w szkole . Po otrzymaniu adresu liceum do którego chodził Kisune , brunet poszedł się z nim tam zobaczyć . Oczywiście kiedy tam przybył trwała już lekcja , więc postanowił poczekać na uboczu boiska jak będzie przerwa . Po jakiś 30 minutach zadzwonił dzwonek , i wszyscy uczniowie zaczęli wychodzić ze szkoły. Po chwili spostrzegł swojego przyjaciela (który nie wiele się zmienił , jedynie twarz miał bardziej dojrzałą ). O dziwo tutaj ze wszystkim się świetnie dogadywał , nikt się z niego nie naśmiewał ani omijał z daleka . Kilka minut później , Kisune spostrzegł Ikariego i nie czekając na nic podbiegł do niego.
K:Ikari czy to ty ?
I:Tak minęło sporo czasu Kisune .
K:Gdzie się ty podziewałeś ?
I:Musiałem wyruszyć na specjalny trening , który zajął mi 4 lata .
K:Trening ? Rozumiem , musisz być teraz bardzo silny.
I:Nie taki znowu silny (odparł żartobliwie )
Inni uczniowie patrzyli ze zdziwieniem na kolegę Kisune , z racji tego że wystawał mu z tyłu ogon.
Po chwili ktoś Ikariego szturchnął palcem w plecy, kiedy się odwrócił spostrzegł jakąś dziewczynę (miała średniej długości czarne włosy , tego samego koloru oczy. Ubrana w fioletową bluzkę oraz zieloną spódniczkę )
A:Cześć Ikari (powiedziała miło dziewczyna)
I:Hmmm kim ty jesteś ? (powiedział normalnie , po czym dostał od dziewczyny z pięści w głowę)
A:Ty idioto , nie pamiętasz ?
I:Auuu , nie za bardzo (odparł masując się po głowie )
K:O Asumi ,.
I:Czekaj. To ty jesteś Asumi . Tą dziewczynę którą spotkałem jak szukałem kryształów ?
A:No widzę że w końcu sobie przypomniałeś .
I:Wybacz , ale trochę się zmieniłaś , nie poznałem cię .
A:Ty też się zmieniłeś , a nawet bardzo . Jak ostatnio cię widziałam , to nie miałeś ogona ?
I:A racja , po tym jak opuściłem twoje miasteczko mi wyrósł .
A:Jesteś dziwny .
K:Skąd wy się znacie ?
I:Kiedyś jak szukałem kryształów , opowiadałem ci o nich . To wpadłem na nią i tak się poznaliśmy.
K:Więc to tak .
I:Dobra , ale co ważniejsze co ty tutaj robisz ?
A:Mój ojciec dostał tu dobrze płatną pracę , i zmuszona byłam się z nim przeprowadzić . Nie spodziewałam się jednak zastane tu ciebie .
I:Rozumiem.
K:Wybacz , ale musimy wracać na lekcje .
I:W porządku , to co widzimy się później .
K:Jasne.
I:To na razie , ja idę się poprzyglądać miastu .
Nie mając co robić Ikari poszedł się przejść po mieście . Nagle zafascynował go zapach dochodzący z jakiegoś baru , okazało się ze to pizzeria . Kiedy chłopiec spróbował pizzy , zamówił dodatkowe 5 dużych porcji .

sobota, 26 marca 2016

NS:Rozdział 4

N(Nauczyciel):Mam zaszczyt poinformować was , że od dziś do nas będzie chodził , proszę przedstaw się .
I:Cześć , nazywam się Ikari Ozashi.
-Cześć Ikari (powiedział klasa chórem )
N:Dobrze , w takim razie proszę idź zajmij swoje miejsce.
Chłopiec posłuchał swojego nauczyciela i poszedł usiąść w ostatniej ławce , która jako jedyna była wolna. Mimo że Ikari był dopiero pierwszy raz w szkole , to już się mu to nie podobało. Lekcje dłużyły się w nieskończoność , w dodatku były przeważnie nudne . W końcu po godzinie tortur , nastała przerwa . Ikari postanowił przyjrzeć się klasie , by ich poznać . Każdy już znał się z każdym i razem się bawili , lecz brunet spostrzegł że jeden z kolegów z klasy , siedzi sam pod ścianą (miał blond włosy , ubrany w jakieś stare ubranie , szary sweter który był nieco podarty , i jakieś stare jeansy , które były w podobnym stanie) . Każdy go omijał z daleka , Ikari postanowił podejść do niego i z nim zgadać .
I:Cześć
-O ty jesteś tym nowym , zgadza się? ?
I:Tak , nazywam się Ikari , a ty ?
K:Kisune .
I:Czemu Kisune , tu właśnie sam siedzisz , a nie bawisz się z innymi ?
Blondyn zrobił smutną minę , co nie uszło uwadze bruneta .
K:Czy coś się stało ? Zrobili ci coś ?
I:Nie po prostu , jestem od urodzenia sierotą która mieszka w domu dziecka . Z tego też powodu , zostałem przez innych odtrącony . Dla nich liczy się tylko to że , ktoś się fajnie ubiera ma fajną rodzinę itd. . (odparł niemal że płacząc )
Ikariego zaskoczyła ta historia , uświadomił sobie wówczas , że ten chłopak jest do niego podobny.
I:Słuchaj , skoro nie ma żadnych przyjaciół , to może ja zostanę twoim przyjacielem . (zaproponował wystawiając mu dłoń)
Te słowa mocno zaskoczyły blondyna .
K:Na prawdę ?
Brunet tylko kiwnął głową .
K:Dobrze (odparł ściskając dłoń kolegi )
Nagle podszedł do nich jakiś koleś , był w podobnym wieku . Na głowie miał łysinę , jego budowa ciała , była lekko puszysta , ubrany w jakieś dresy . Podszedł i wziął Kisune za koszulę .
K:Ziqu.
Z:Ej ty frajerze , wyskakuj z kasy , albo zaraz znowu popływasz sobie w toalecie .
K:Nie wziąłem dziś , przepraszam.
Z:W takim razie idziemy cię uczyć dalej pływać.
I:Zostaw go .! (krzyknął dwunastolatek )
Z:A ty to kim jesteś ? Rozumiem , za pewne jesteś nowym , więc możesz nie wiedzieć kim jestem. Pozwól że się przedstawię , nazywam się Ziqu i ja jestem największą szychą w tej szkole , każdy robi to co każe , albo kończy marnie . Także lepiej się tego naucz.
I:Jesteś chyba grubą szychą , a nie największą (dodał żartobliwie chłopiec)
Z:Coś ty powiedział , widzę że chcesz się doigrać.
I:Wątpię że ktoś taki jak ty , może mi coś zrobić .
Z:Dość tego , chodź na boisko (odparł puszczając Kisune)
I:Niech ci będzie .
K:Ikari ?
I:Spokojnie , pokaże temu gburowi gdzie jego miejsce .
Obaj uczniowie wyszli już na boisko , gotowi do walki . Wszyscy inni uczniowie szkoły przyszli przyglądać się pojedynkowi , chcieli zobaczyć jak Ziqu dostaje w końcu nauczkę . Kiedy miała rozpocząć się bójka , tyłek Ikariego znowu zaczął swędzieć , co ważniejsze tym razem mocniej.
I:No nie , znowu i to akurat w takim momencie .

Z:Dobra , zaczynam.

środa, 23 marca 2016

NS:Rozdział 3

 I:Chciałbym posiadać geny sayańskich wojowników . (przerwał Yagirashiemu Ikari)
Ks:W porządku , zatem spełnię twoje życzenie. (odparła po czym wystrzeliła jakiś jasny promień , w stronę Ikariego)
I:Niesamowite , czuje jakbym stawał się coraz silniejszy .
Ks:Życzenie spełnione , fragmenty kryształu odrodzą się za 10 lat , do zobaczenia . (odparła po czym zniknęła w złotym blasku)
Y:Ty draniu , jak śmiałeś pozbawić nasz życzenia.
I:Teraz za to zapłacisz .
Izuno i Yagirashi rzucili się na chłopaka . Ten na początku był przerażony , ale po chwili jego strach minął i nie wiedząc skąd , był gotów do walki . Yagirashi chciał uderzyć chłopaka pięściami , to samo Izuno . Lecz Ikari bez najmniejszego wysiłku , każdego ciosu unikał . Gdy to mu się już znudziło , postanowił oddać im . Jednego kopnął prosto w brzuch , posyłając kilka metrów dalej , drugiego uderzył pięścią w twarz , również posyłając do tyłu.
Y:Cholera , co powiesz na to ? (odparł i wyciągnął z swojej ręki pistolet)
Yagirashi bez żadnego oporu, pociągnął za spust i wystrzelił kilka strzałów . Lecz Ikari był spokojny i każdy nabój , bez najmniejszego problemu odbił . Co mocno zaskoczyło i przestraszyło obu mężczyzn.
Y:C....co to za dzieciak ?
I:On , jest jakimś potworem .
Ikari pokonał tych mężczyzn i oddał im w ręce w sprawiedliwości . Kiedy to zrobił , udał się do swojego domu .
I:Hmm , co jest ? Od kiedy ta księżniczka spełniła moje życzenie , to ciągle mnie swędzi tyłek .
Po paru tygodniach Ikari w końcu wrócił na swoje wzgórze , kiedy tylko wszedł do swojego domku , złapał się za głowę .
I:O matko .
Mimo że nie było go tu zaledwie kilka tygodni , to wszędzie był syf , prawie wszystko było zakurzone . Po ogarnięciu domu , Ikari od pewnego czasu złapał pewien nawyk . A właściwie to zaczęło go jarać trenowanie . Więc po zjedzeniu obiadu , postanowił zrobić sobie trening.
I:Dobra , to na początek 10000 okrążeń , wokół wzgórza , potem 4520 pompek a na koniec 15000 brzuszków .
I tak chłopak zaczął swój pierwszy poważny trening , przynajmniej na razie tak myślał . Przez następne dni , zwiększał znacznie ilość swoich ćwiczeń . Na początku słabo mu to wychodziło , ale z czasem zaczął zwiększać swoje limity. Pewnego razu naszła go myśli , by odwiedzić swoje rodzinne miasteczko . Po długich namysłach i zastanawianiu się , od razu poszedł je odwiedzić . Do Tansaku miał jakieś 25KM , ale dzięki swoim treningom . Mógł w ciągu godziny odwiedzić je . Gdy tam dodarł , mało co pamiętał od ostatniej wizyty , miał wtedy zaledwie 6 lat .
-Ej ty , co ty się tak pałętasz , powinieneś być w szkole ?
Chłopiec spojrzał w stronę osoby ,która zwróciła mu uwagę . Był nią policjant.
I:Przepraszam , ale ja nie jestem stąd.
-A gdzie są twoi rodzice , ?
I:Nie mam , zginęli 6 lat temu.
-Rozumiem , ale skoro jesteś sam , to przynajmniej musisz się edukować . W takim razie , choć zapisze cię do szkoły.
I:Dobrze .
I tak policjant zaprowadził chłopaka do jego szkoły , po uzupełnieniu jego danych , dyrektorka zaprowadziła go jego klasy.
D:Masz już 12 lat , więc to będzie twój ostatni rok w szkole podstawowej , po zdaniu egzaminu . Będziesz mógł udać się do gimnazjum.
I:Rozumiem .

Kiedy dyrektorka skończyła wyjaśnienia , pokazała chłopakowi jego nową klasę.

sobota, 19 marca 2016

NS:Rozdział 2

 W miejscu w którym jeszcze chwile temu stała fabryka , teraz tylko były gruzy. Z pod których wystawała ręka Ikariego , w której trzymał fragmenty kryształów . Po chwili jakieś dwie postacie stanęli przed nim , byli ubrane w szare płaszcze , a na głowach mieli założone kaptury.
-Patrz , to ten gnojek ma kryształy . (powiedział zabierając z rąk chłopaka fragmenty )
-Wspaniale , teraz wracajmy do naszej bazy i złączmy z naszym.
-A co z dzieciakiem ?
-Kryształy mamy , więc nie musimy już nim sobie zawracać głowy.
-Dobra.
Tak szybko jak się oni pojawili , tak szybko znikli . Jakieś dwa dni później .Brunet dochodził do siebie , w końcu odzyskał przytomność . Lecz kiedy to się stało , zauważył że jest w jakimś pokoju . Spał na łóżku , koło którego było okno , a z zdrugiej strony przy ścianie jakieś biurko. Był zdziwiony , gdyż to nie przypominało mu jego domku .
I:Co się stało . Gdzie ja jestem ? (spytał sam siebie , próbując rozglądać się po pokoju)
Po chwili do jego pokoju weszła czarnowłosa dziewczyna , na którą Ikari wpadł kilka dni temu.
A:Widzę , że w końcu się obudziłeś .(powiedziała kładąc talerz z kanapkami i herbatą na stoliku)
I:Asumi , gdzie ja jestem , co się stało?
A:Po naszym spotkaniu , postanowiłam cie śledzić by dowiedzieć się czegoś o tobie , jak wszedłeś do fabryki , to nie powiem przeraziłam się trochę jak wybuchła . Lecz kiedy dostrzegłam twoją ruszającą się ledwo rękę , wyciągnęłam cię z tych gruzów wraz z moim ojcem i zanieśliśmy cie do naszego domu .
I:Rozumiem , dziękuje...(nie dokończył , gdyż coś go zaskoczyło)
A:Czy coś się stało ?
I:Kryształy , moje kryształy zniknęły 
A:Wiesz , widziałam dwie osoby jak szły z kierunku fabryki , trzymali coś podobnego w rękach. Właśnie o co chodzi z tymi kryształami , czemu tak ci na nich zależy ?
I:Nie ważne (odparł zrzucając z siebie pościel )
A:Ej czy cię pogięło do reszty. Przecież dopiero co odzyskałeś przytomność , nie możesz tak od razu ruszyć gdzie ci się podoba.
I:Wybacz , ale muszę coś załatwić.
A:To chociaż powiedz mi , co nieco o tych kryształach .
I:Dobrze , powiem ci . Ale zrobię to później (odparł biorąc kanapki ,i wyskoczył przez okno)
A:Co za koleś .(skwitowała w myślach czarnowłosa)
Ikari biegł coraz szybciej , wiedział o kogo może chodzić . Dlatego także szczególnie się rozglądał .
Jedząc jednocześnie przy tym kanapki.
I:Hmm ale pyszne , ma dziewczyna talent do robienia jedzenia . (pomyślał brunet)
Tym czasem w pewnej jaskini , przebywali dwaj mężczyźni , którzy ukradli Ikariemu kryztały.
-Wspaniale , na reszcie mamy wszystkie trzy kryształy , Yagirashi idź po trzeci . (powiedział jeden z mężczyzn , zdejmując kaptur) (Miał długie czarne włosy opadające na plecy , krwisto-czerwone oczy )
Y:Tak jest Izuno-sama. (powiedział drugi osobnik , który także zdjął z siebie kaptur. )
Był blondynem o czarnych jak smoła oczach . Po chwili oboje położyli trzy fragmenty koło siebie . Kryształy się złączyły i zaczęły świecić się złotym światłem . Po czym , tego samego koloru , z kryształu wystrzelił promień.
Y:Tak jest , zaraz nasze marzenia się spełnia .
Światło było tak mocne i jasne , że można było je dostrzec z kilku kilometrów , Ikari właśnie było nie daleko tego miejsca , więc je zauważył .
I:Co to , nie niemożliwe (odparł po czym zaczął biec w stronę tego światła )
Po chwili w złotym słupie , pojawiła się legendarna księżniczka , miała długie złote włosy , tego samego koloru oczy . Ubrana w złoto-fioletową suknie .
Ks:Za pewne jesteście tymi którzy znaleźli wszystkie fragmenty kryształu. Zatem wypowiedzcie swoje życzenia . Mężczyźni zaczęli się ślinić na widok księżniczki .

Y:Dobrze, a więc......

poniedziałek, 14 marca 2016

NS:Prolog

P R O L O G

W świecie w którym do niedawna trwała wojna , między innymi krajami . Mieszał pewien 12 letni chłopiec (miał czarne włosy , tego samego koloru oczy , w białą koszulkę ,czarną bluzę tego samego koloru luźne spodnie ) o imieniu Ikari Ozashi . Mieszkał w niewielkim domku w na pewnym wzgórzu , jego rodzicie kilka lat temu zginęli w ostatniej wojnie ,w pobliżu miasteczka Tansaku. Od tamtego czasu Ikari przeniósł się do swojego obecnego domku . Będąc zdanym tylko na siebie , musiał wykorzystywać dary natury by jakoś przeżyć . Chłopiec lubił czytać różne komiksy , jego ulubionym był „Dragon Ball” . Wiele razy zastanawiał się jakby to było , gdyby on sam mógłby zostać bohaterem , jak jego bohater „Son Goku” . W tym czasie , Ikari poszedł połowić jakieś ryby na obiad . Kiedy tak szedł , nagle przewrócił się o coś .
I:Co się stało , nie widziałem żadnego kamienia czy coś (odparł masując się po głowie )
Po chwili dostrzegł jakiś kawałek kryształu .
I:A to co jest ? (powiedział biorąc do ręki kryształ )
Kilka chwili później , usłyszał głosy jakiejś rozmowy . Ton był coraz głośniejszy , więc znaczyło że ktoś się do niego zbliża , brunet natychmiast schował się w krzaki . Zaraz potem pojawili się jacyś dwoje osób , byli do dorośli mężczyźni w wieku ok 30 lat (jeden ubrany był w jakiś szary wielki płaszcz , drugi miał jakąś bordową kurtkę oraz jeansy)
-Ten kryształ powinien tu gdzieś być
-Co to za kryształ w ogóle ?
-Ponoć kiedy znajdzie się jego trzy części i złoży do kupy , pojawia się jakaś księżniczka i spełnia twoje dowolne życzenie .
-Naprawdę ?
-Tak.
-W takim razie pośpieszmy się , i znajdźmy te trzy części , czym prędzej .
-Jasne.
Ikari wszystko słyszał , dowiadując się o tym krysztale , sam postanowił go poszukać , by spełnić swoje życzenie.
I:Jeśli mi się go uda znaleźć , to wtedy moje marzenie się spełni (powiedział spoglądając na komiks ,który trzymał w ręce )
Następnie Ikari od razu wrócił do domu i zaczął się pakować , wszystko to zajęło mu jakieś kilka godzin . Za nim opuścił dom , spojrzał jeszcze na zdjęcie swoich rodziców byli nimi (blondwłosa kobieta z zielonymi oczami , oraz czarnowłosy mężczyzna z tego samego koloru oczami ).
I:Mamo,tato żegnajcie . Przez jakiś czas mnie tu nie będzie . Obiecuje że będę ostrożny i jeszcze kiedyś tu wrócę , możecie być tego pewni . Proszę , obserwujcie mnie z góry (powiedział z złożonymi dłońmi , klękając przed zdjęciem)
Kiedy Ikari miał zrobić pierwszy krok , nagle zaczęło mu burczeć w brzuchu .
I:Kurcze , nie mogę iść z pustym brzuchem (powiedział i poszedł do lodówki)
W której było sporo jedzenia .
I:Chyba , nie powinienem tyle jedzenia zostawiać , może się przecież zmarnować .
Ikari zaczął wcinać wszystko co było w lodówce , po całej jej opróżnieniu opuścił swój dom i ruszył w podróż.

I:Dobra , komu w drogę , temu czas .