Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2016

NS:Rozdział 29

Przez kolejne dni  Ikari wraz z Goku trenowali nad 20x Kaio-kenem, który w przeciwieństwie do poprzednich był na zupełnie innym poziomie. Początkowo chłopakowi udawało się utrzymać ten poziom, przez zaledwie minute. I nawet po tygodniowym treningu, efekt nie za bardzo wzrastał, jedynie o kolejne 3 minuty. Goku chcąc go także tego szybko nauczyć pokazał na sobie tą umiejętność, jednak mimo tego to nic nie zmieniło. Nawet on miał związane ręce, nie wiedział co ma zrobić. Więc postanowił spytać się północnego Kaio, lecz w przypadku Ikariego on sam będzie musiał znaleźć sposób. Gdyż w porównaniu do Goku, posiada także geny ludzkie  co komplikuje nieco sprawę. Jednak obaj postanowili się nie poddawać i dalej trenować aż w końcu to im się ud .
Mają jeszcze przecież niecałe dwa lata, za nim Książę Orin przybędzie na ziemie. Z każdym kolejnym tygodniem, nadzieja chłopaka malała.
I:Nie, to jest chyba niemożliwe. Nie dam rady. (powiedział zrezygnowany)
SG:Jeśli nadal będziesz tak myślał, to z pewnością ci się nie uda.
I:Ale...
SG:Przestań się mazać, jesteś w końcu Sayaninem, masz w sobie geny, jednych z legendarnych wojowników. Jeśli teraz się poddasz, to nasz cały wysiłek pójdzie na marne i nie pokonasz Orina, chcesz by cała ziemia została zniszczona?
I:Nie, nie chcę.
SG:No właśnie, więc przestań się zachowywać jak małe dziecko i zacznij być poważny.
I:Dobrze. Przepraszam Goku-san.
Oboje ponownie wrócili do treningu, tym razem dzięki słowom Goku  Ikari był bardzo zdeterminowany i zmotywowany do dalszego treningu, nie miał zamiaru się więcej tak zachowywać. I tak minęły im dwa lata ,przez ten czas Ikari zdołał opanować 20x Kaio-kena, choć to nie było wcale takie łatwe.
SG:Świetna robota, opanowałeś największy poziom Kaio-kena.
I:Dziękuje, za wszystko Goku-san. To ja już będę wracał.
SG:Czekaj, nie możesz iść w takich podartych ciuchach, zaraz ci coś przyniosę (powiedział po czym teleportował się gdzieś)
Po chwili wrócił z jakimś czarnym kombinezonem, który na piersi miał coś w kształcie smoczej kuli 
SG:To prezent ode mnie i Kaioshina.
I:Na prawdę?
SG:Tak.
I:Dziękuje, w takim razie ja już będę wracał.
-Stój. Powiedział jakiś głos, po chwili przyleciała Pan.
Pan:Myślisz, że pozwolimy ci odejść bez pożegnania.
Zaraz potem przylecieli: Gohan,Goten,Trunks,Piccolo, nawet przybyli Vegeta wraz z Bulmą oraz Chi-chi i Videl
I:O co chodzi, czemu wy wszyscy tu przybyliście?
SG:Wiesz kiedy wspominałem że dziś opuścisz nas, to każdy z nas postanowił dać ci prezent na pożegnanie.
I tak zaczęło się dawanie prezentów, większość dała jakieś drobiazgi, natomiast Trunks dał mu swój miecz.
I:Dziękuje, nie wiem co powiedzieć .
Chi:Nic nie mów, tylko wpadnij jeszcze kiedyś do nas.
I:Jasne, jeszcze raz za wszystko dziękuje, do zobaczenia. (odparł po czym teleportował się do północnego Kaio, a stamtąd do własnego wymiaru.

niedziela, 31 lipca 2016

NS:Rozdział 26

Ikari stanął raz jeszcze do walki z Orinem.
O:Nie brak ci odwagi to fakt, ale powiedzmy sobie szczerze nie jesteś w stanie obecnie mi nic zrobić.
I:Zaraz się przekonasz. 10-krotny Kaio-ken!
Ikari użył swojej ostateczności, jego siła wzrosła 10-krotnie.
O:Co, co to za siłą, to nie możliwe że w takim stanie jest uwolnić taką moc.
T:Nie wiarygodnie, jego siła znacząco wzrosła.
Got:Ty go tego nauczyłeś, tato?
SG:Tak.
Ikari będąc szybszym niż dźwięk , pojawił się przed Orinem czym go jeszcze bardziej zaskoczył, następnie kopnął go w podbródek wysyłając jednocześnie w powietrze, tam zaczął serie potężnych ciosów. Orin potężnie obrywał, kończąc tą serie kopnął w twarz Orina posyłając na ziemie. Przeciwnik był tak poobijany że nie był w stanie wiele zrobić. Kiedy chłopak miał zadać mu ostateczny cios, nagle 10-krotny Kaio-ken wyłączył, czego siła uderzenia znacząco spadła.
I:Nie, dlaczego akurat w takiej chwili?
O:Co jest?
Goh:Ojcze, co się stało?
SG:Niedobrze, widocznie za mało trenował używając 10-krotnego Kaio-kena, czego efektem jest ta długość techniki.
V:Jaki mistrz, taki uczeń (skomentował Vegeta )
Orin z problem ale w stał i chwycił jedną ręką za szyje bruneta, natomiast w drugiej ładował elektryczną kule energii.
O:Myślałem że już po mnie ty draniu, ale w nagrodę za tak wspaniałą zabawę  szybko cię załatwię.
SG:Cholera jest źle, Gohan, Vegeta, Goten,Trunks, Piccolo (powiedział zamieniając się w SSJ)
Wszyscy wymienieni zrozumieli o co chodzi Goku. Każdy z wyjątkiem Gotena oraz Goku ruszyli na Orina, atakując go pociskami energii. Natomiast Goten odebrał ciało Ikariego, a Goku koncentrował jakiś atak.
SG:Ka....me.....ha......me.....ha! (krzyknął i wystrzelił kilka razy większy pocisk niż Ikariego)
Orin nie był w stanie nic zrobić, bo błyskawicznie nim dostał.
O:Nie, to nie możliwe. Ja wielki książę Orin, załatwiony przez małpę. To się nie może dziać!
Po chwili Orin wyparował, a Goku wrócił do normalnej postaci. Pan od razu podeszła do gotena który niósł na plecach Ikariego.
Pan:Co z nim?
Got:Na szczęście żyje, ale nie obejdzie się bez wizyty lekarza.
Po chwili do nich dołączyła do nich reszta.
Got:Ojcze, trzeba by go zabrać do szpitala.
SG:Rozumiem, w takim razie dajcie mi go, a wy wracajcie do domu  odpocząć.
V:Wziąłeś za treningi jakiegoś mięczaka.
SG:Daj spokój Vegeta, nie wiń go za porażkę. Ponieważ nie mieliśmy nawet w stanie trenować 10 Kaio-kena, gdyż po opanowaniu 100-krotnej grawitacji od razu się on pojawił.
V:Niech ci będzie, ale i tak on nigdy nie zostanie Super-Sayanem, jak będzie się dalej obijał (powiedział po czym poleciał gdzieś)
SG:Dobrze w takim razie, ja się nim zajmę. A wy jak mówiłem wracajcie 
Goh:Dobrze, później jeszcze do was zajrzymy.
SG:W porządku.
I tak każdy udał się w swoją stronę. Goku wraz z Ikari ruszył do najbliższego szpitala.

czwartek, 28 lipca 2016

NS:Rozdział 25

Ikari stanął naprzeciw klona księcia Orina.
O:Ty pokonać mnie, dobry żart. Ale dobrze, choć i pokaż mi swoją siłę.
Ikari w mgnieniu oka pojawił się za swoim przeciwnikiem chcąc go zaatakować od tyłu, lecz ten zablokował jego atak, po czym  odskoczył do tyłu.
O:To wszystko na co cię stać?
I:Zaraz zobaczysz.
Ikari ponownie ruszył na Orina, tym razem pojawiając się co chwile w innym miejscu, tworząc jednocześnie hologramy w różnych miejscach. Kiedy myślał że złapał swojego przeciwnika w pułapkę wzrokową, oryginał ukrył się w górze.
I:Ka....me......ha......me.....ha! (krzyknął i wystrzelił w swojego przeciwnika pocisk)
Ten jak gdyby nic, go bez problemu odbił.
I:Co?
SG:Od tak odbił tak silną Kamehameha bez trudu?
V:Hmmm, jednak coś tam potrafi.
Goh:Rzeczywiście jest potężny.
Orin momentalnie zniknął i w mgnieniu oka pojawił się za Ikarim.
I:Co?
Następnie kopnął go w plecy posyłając na ziemie.
T:Szybki jest.
V:Kakarotto, powiedz dlaczego ten chłopak nie przemieni się SSJ i nie rozwali go w kilka sekund?
SG:Wiesz, w prawdzie mógłby to zrobić, ale nie przebudził on w w sobie tej mocy.
V:Żałosne.
I:Potrójny Kaio-ken! (krzyknął i jego ciało otoczyła czerwona aura )
Ikari wystrzelił na początek kilka pocisków Ki, a następnie ruszył na swojego przeciwnika, lecz mimo że używał potrójnego Kaio-kena, to ten był w stanie dalej blokować jego ruchy.
Pi:Niewiarygodne, mimo że Ikari używa potrójnego Kaio-kena ten idzie z nim na równi.
Goh:Mylisz się Piccolo-san, ten cały Orin bawi się z nim.
Pi:Co?
V:Ten drań skrywa znaczące pokłady energii.
Pan:Jak to możliwe?
SG:Ten przeciwnik to nie jest zwykły przeciwnik.
O:Dobra znudziła mi się zabawa z tobą . Myślałem że będziesz silniejszy, bardzo mnie rozczarowałeś.
Orina otoczyła czarna aura, a jego mięśnie wzrosły. Po czym w mgnieniu oka pojawił się przed Ikarim i uderzył go w brzuch, ten splunął krwią. Następnie uderzył go w podbródek i kopniakiem z pół obrotu posłał go na ruiny jakiegoś budynku, który zaraz potem się zawalił. Po chwili wyszedł z nich Ikari cały, z wyjątkiem tego że miał kilka obrażeń oraz oraz zdartą koszulę.
O:Uparty jesteś, jak na Saiyanina przystało. (powiedział i ruszył na chłopaka)
Tym razem zaczął serie ciosó , chłopak nie mógł się bronić tak był szybki. Coraz częściej i mocniej obrywał , aż po chwili padł na ziemie.
V:Idę mu pomóc!
SG:Czekaj Vegeta .
V:Co jest Kakarotto?
SG:Zostaw to jem .
V:Co ty gadasz, on już nie jest w stanie walczyć, w dodatku nie może zmienić się w SSJ.
Goh:Ojcze, Vegeta-san ma racje. Ikari nie jest w stanie już walczyć.
SG:Spokojnie, on jeszcze nie użył tajnej broni.
V:Co, tajnej broni?
SG:Chciał przetestować najpierw siłę przeciwnika, dlatego nie walczył na poważnie.
Ikari zaczął się podnosić, powoli ale zaczął .
O:Co jeszcze nie masz doś , zaraz i tak z tobą skończę.
I:Raczej to ja skończę z tobą.

czwartek, 21 lipca 2016

NS:Rozdział 23

Kilka dni później, Ikari mógł swobodnie się poruszać przy nawet 100-krotnej sile grawitacji.
SG:Świętna robota, teraz będzie mógł używać nawet 10-krotnego Kaio-kena.
I:Dziękuje Goku-san.
SG:Najwyższy czas, byś przemienił się w Super Saiyanina.
I:Tak.
SG:Na początek żeby po raz pierwszy się przemienić, musisz przypomnieć jakieś najboleśniejsze wspomnienie, lub wypuścić z siebie cały swój gniew.
I:Dobrze spróbuje.
Ikari próbował przypomnieć sobie jakąś najbardziej bolesną sytuacje, lub taką która by pozwoliłaby mu wpaść w gniew. Lecz mimo upływu kilku godzin , nic takiego się nie stało.
I:Nie mogę sobie przypomnieć. Przepraszam.
SG:Nie przepraszaj, rozumiem nie masz wystarczająco bolesnych wspomnieć. Więc pozwól że najpierw ja ci opowiem, jak to ja stałem się Super Saiyaninem.
I:Dobrze
SG:Było to kilkanaście lat temu na planecie zwanej Namek. Walczyłem wówczas z jednym z najsilniejszych moich przeciwników a dokładnie Freezerem. Walka była bardzo wyrównana, lecz w końcu kiedy myślałem że go pokonałem, on postrzelił Piccolo oraz zabił mojego przyjaciela Kurrina.
Ogarnął mnie wtedy niesamowicie wielki gniew, taki którego jeszcze nigdy nie czułem. Ledwo mogłem zachować zdrowy rozsądek. Jednak dzięki tej transformacji zdołałem zyskać niesamowitą siłę, dzięki której pokonałem wielu swoich przeciwników. Z czasem rozwinąłem o kilka poziomów wyżej ten stan. Aż w końcu zyskałem poziom SSGSS. Ty już posiadasz ogon, więc jeżeli uda ci się przemienić w SSJ a następnie w Ozaru, i jeżeli będziesz panował nad sobą.to uda ci się opanować poziom SSJ4.
I:Na prawdę?
SG:Tak, do tego poziomu potrzeba:Ogona, transformacji w SSJ oraz Oozaru oraz własną świadomość . Kiedy po raz pierwszy od dłuższego czasu przemieniłem w Oozaru, słowa oraz łzy Pan przywróciły mi zdrową świadomość. Ty posiadasz ludzko-sayańskie geny, zgadza się ?
Chłopak tylko kiwnął głową, na znak że potwierdza.
SG:W takim razie, w twoim wypadku powinno pójść gładko. Skoro już nieco się dowiedziałeś o tym trybie, to ponówmy trening.
I:Tak.
SG:Wścieknij się, wyobraź sobie koniec ziemi i swoich przyjaciół, wyzwól z siebie cały gniew.
Ikari ponownie próbował się zmienić w Super Saiyanina, lecz nadal mu to nie za bardzo wychodzi.
SG:Cóż widać że do przemiany, potrzebny ci będzie naprawdę silny impuls, skoro tak to nic na to nie poradzimy. Możemy mieć jedynie nadzieje że podczas walki na śmierć i życie  ci się uda.
I:Rozumiem.
SG:W takim razie rozpocznijmy trening , co powiesz na sparing.
I:Z przyjemnością.
SG:Dobrze, w takim razie pokaż mi na co cię stać.
I:Tak.
Ikari ruszył na swojego nauczyciela chcąc go zaatakować z pięści  lecz ten bez trudu każdy jego atak blokował 
SG:Ruszasz się zbyt przewidywalnie, musisz być bardziej chaotyczny.
I:Dobrze (odparł po czym teleportował się za swojego mistrza. z stworzoną Kamehamehą w rękach )
I:Ha! (krzyknął i wystrzelił pocisk w stronę swojego nauczyciela)
Goku skontrował Kamehamehe Ikariego, swojego. Uderzenie tych technik odepchnęło oby dwu w tył.
SG:Nie źle. tak trzymaj.
Po ogarnięciu się obaj ponownie kontynuowali starcie.


niedziela, 26 czerwca 2016

NS:Rozdział 18

I:Czego chcecie ?
R:Książę Orin , zauważywszy że pokonałeś jego oddział R428 , postanowił wysłać nas . W celu pokonania i przyniesienia cię półprzytomnego do jego .
I:Kim jest ten cały Książę Orin ?
R:Wkrótce się dowiesz (oparł Raditz , i ruszył do ataku )
Długo-włosy Sayanin , chciał znokautować chłopaka , lecz ten złapał jego dłoń . Po chwili z boku , pojawił się Nappa i próbował wystrzelić w niego pocisk ki , lecz ten w ostatniej chwili , rzucił na niego Raditza , po czym oberwał od swojego towarzysza . Z dala Turles wystrzelił w niego ogromnym promieniem , lecz ten ominął to odskakując do góry . W międzyczasie ,Nappa oraz Radidz się kłócili .
R:Ty łysy durniu , po co mnie postrzeliłeś , zgłupiałeś do reszty ?
N:Ale to przecież , ty na mnie wpadłeś .
T:Uważajcie! (krzyknął Turles , widząc jak w ich stronę leci przez niego wystrzelony promień )
N:Co ?
R:Turles , ty debilu
Nim zdążyli uniknąć , zostali postrzeleni tym promieniem ,który spowodował wielką eksplozje . Ikari pękał ze śmichu , patrząc na tą sytuacje .
R:Tak ci do śmiech , to co powiesz na to gówniarzu. Nappa,Turles .
N:Jasne ,
T:W porządku . Ale co z nim , mieliśmy przynieść jego ciało , szefowi ?
R:Pieprzyć to , nie wybaczę każdemu , który zrobił ze mnie idiotę .
Trzej sayanini unosili się na niebie , po czym każdy wystawił w górę swoje ręce , z których ulatniała się energia , tworząc coraz to większą czarną kulę .
I:Nie możliwe , oni próbują zniszczyć całą planetę , muszę ich powstrzymać.
K:Asumi , robi się naprawdę niebezpieczne , musimy jak najszybciej stąd uciekać ?
A:Ale co z Ikarim ?
I:Jestem pewien że coś wymyśli , a teraz chodź .
Dziewczyna niechętnie się zgodziła .
R:Zniknij razem z tą całą śmieszną planetą . (powiedział , po czym rzucił tą kulę energii )
I:Kaioken! (krzyknął i ruszył do zbliżającej się kuli )
Kiedy do niej doleciał , mimo swojego wysiłku , kula jedynie co to tylko trochę zwolniła , ale nadal spadała na ziemie .
R:Hahahahaha , i co teraz zrobisz ?
N:To był nasz najlepszy atak , nikt nie jest w stanie go powstrzymać.
T:Dokładnie , nie ważne co zrobi , efekt będzie taki sam .
I:Cholera , to jest zbyt potężne . Podwójny Kaioken!.
Nawet , dzięki podwójnemu Kaiokenu , kula jedynie co zrobiła to tylko troszeczkę zwalniała .
I:Nawet podwójny Kaioken nie dał rady ,szlak nie mam wyboru . Wybacz Kaio-sama , ale będę musiał tego użyć .
Ka:Nawet o tym nie myśl Ikari , potrójny Kaioken może porozrywać twoje mięśnie . Ale z drugiej strony , nie ma innego wyjścia . Ta kula jest zbyt potężna , nawet dla Ikariego używającego podwójnego Kaiokena . Zaraz mam pomysł . Ikari wytrzymaj jeszcze trochę , muszę z kimś się skontaktować .
I:Zobaczę co da się zrobić (odparł zaciskając zęby )
Ikari wraz z kulą zbliżały się coraz bardziej na ziemie . Lecz kiedy miał już wylądować na ziemi , kula zaczęła się oddalać .
I:Co jest ?
Po chwili rozejrzał się , wokół niego , stanęli tak jakby hologramami:Son Goku,Gohan,Vegeta ,Trunks i Goten. Każdy miał wyciągniętą do niego Dłoń .
I:Co , to nie moźliwę ?
SG(Son Goku):Dalej , chyba nie zamierzasz pozwolić by ziemie przepadła ?

I:Masz rację Goku-san .Czuje teraz że mogę zdziałać więcej , a więc. Potrójny Kaio-ken!

czwartek, 9 czerwca 2016

NS:Rozdział 13

Kiedy dym opadł , można było dostrzec postać R4. Tylko z tą różnicą , że miał 6 rąk , oczów oraz nóg.
I:Co się z nim stało ? Jego siła znacząco wzrosła .Co jest grane ?
R428:Teraz ci pokaże siłę naszego oddziału kiedy jesteśmy złączeni. Już nie nazywamy się R4,2 czy 8 . Nasze imię brzmi R428.
Połączony z swoim odziałem R428 , w ułamku sekundy pojawił się przed Ikarim, co go jeszcze bardziej zaskoczyło.
I:Co , jego szybkość jeszcze bardziej wzrosła .
Następnie R428 , uderzył go w twarz, kolejne zaczął kilka serii ciosów w okolicach brzucha , a na koniec z całej siły kopnął Ikariego w brzuch , ten splunął krwią i leciał ku ziemi , uderzając w ziemie spowodował niewielki krater .
R428:I co ty teraz mi zrobisz ?
I:Mimo że to nie jest dla mnie korzystne , to czuje się podekscytowany .
Ikari chciał się teleportować do swojego przeciwnika , robiąc w międzyczasie Kamehameha , lecz ten to przewidział , i przygotowywał w swojej dłoni średniej wielkości Kule energii elektrycznej . Którą po uniknięciu techniki chłopaka , przyłożył do jego brzucha. Nastąpiła wielka eksplozja . Chwilę później , z wielkiego kłębu dymu , spadało bezwładnie ciało Ikariego .
I:Cholera , nie mam wyjścia . Muszę użyć Kaiokena . Choć myślałem że bez tego się nie obejdzie .
Tymczasem wszyscy mieszkańcy Tansaku , zostali zaprowadzeni do schronu .
A:Udało nam się . Co się panu stało ?
N:Skoro już zrobiliśmy swoje , to może dałabyś dotknąć swoich kobiecych atutów.
A:Chyba śnisz (odparła po czym walnęła Nikuna w twarz )
A:Nigdy się chyba nie nauczysz .
K:O Asumi .
A:Kisune , nic ci nie jest ?
K:Nie , a co się stało z Ikarim ?
A:Powiedział , że zamierza walczyć z tymi którzy zaatakowali miasteczko .
K:Rozumiem .
A:Co , nie wydajesz się być jakoś zaskoczony ?
K:Po prostu Ikari ma nie zwykłą moc , którą mi kiedyś pokazał .
A:Co , a to drań mi nawet nic o tym nie wspominał . Będę musiała z nim porozmawiać .
W czasie kiedy przyjaciele oraz reszta mieszkańców przebywali w schronie , poza miasteczkiem. Ikari nadal walczył ze swoim przeciwnikiem.
R428:Co jest , gdzie ta twoja wcześniejsza moc i pewność siebie . Jeśli nie weźmiesz się w garść , przegrasz .
I:Dobra sam tego chciałeś. Kaioken!
Nagle ciało Ikariego otoczyła czerwona aura . Jego mięśnie się powiększyły , efektem tego była także większa moc i szybkość .
R428:Co do ? Jego moc znacząco wzrosła . O cholera!
Ikari w mgnieniu oka , pojawił się przed swoim przeciwnikiem , po czym kopnął go w okolice podbrzusza z kolana , następnie rozpoczął serie ciosów po twarzy . Tym razem to R428 nie wiedział co się dzieje , ostatecznym kopnięciem posłał go na ziemie . Lecz zanim do niej dotarł to zacisnął swoją pięść .
I:Smocza pięść . (krzyknął i z zabójczą prędkości leciał w stronę R428 . W ciągu sekundy , przebił się przez jego ciało , które zaraz po tym eksplodowało . Ikari wylądował na ziemi , a otaczająca go czerwona aura zniknęła . Chłopak padł na kolana na ziemie , opierając się jednocześnie o ręce , ciężko dyszał .
I:Już po wszystkim .
Kiedy Ikari myślał że wszystko jest skończone , nagle z statku którym przybył oddział R428 , wyszedł jakiś koleś . Ubrany w tą samą zbroję , jego skóra była fioletowa , posiadał średniej długości zielone włosy oraz czerwone oczy.

I:Nie może być. Co to za Ki , jest dużo większe niż tamtego kolesia .

niedziela, 5 czerwca 2016

NS:Rozdział 12

Ikari,Asumi oraz Niku , dotarli w końcu do Tansaku . Widok jaki tam zastali mocno ich zaskoczył . Budynki się paliły , niektóre nawet się zapadły .
Ikari wraz zresztą podszedł do najbliższego przytomnego człowieka.
I:Co tu się stało ?
-Jacyś kosmici nas zaatakowali , obecnie niszczą centrum miasta (dodał po czym padł nie przytomny)
I:Asumi,Dziadku weźcie zabierzcie stąd ocalały ludzi , ja zajmę się najeźdźcami .
A:Ty chyba zwariowałeś , nie jesteś w stanie nic zrobić , skoro spowodowali takie zniszczenia .
N:Asumi ma racje , to jest zbyt niebezpieczne.
I:Hehe nikt z was nic o mnie nie wie , tak naprawdę (powiedział , przykładając palec do czoła , po czym momentalnie zniknął )
A:Jak on to zrobił ?
N:Też chciałbym to wiedzieć , zresztą nie ważne zróbmy to co kazał nam Ikari.
A:Dobrze. „Uważaj na siebie”
W czasie kiedy Asumi oraz Nikun ewakuowali mieszkańców , w centrum miasta pojawił się Ikari.
-Nareszcie się pojawiłeś , czekaliśmy na ciebie . (powiedział jeden z przeciwników , ubrany w ciemno-czerwoną zbroje z różnymi wzorami , oraz czarnym hełmem )
I:Kim wy jesteście i czego chcecie ?
R4:Ja jestem R4 , a tamci dwaj to 8, oraz 2 (powiedział pokazując na tak samo ubranych sojuszników)
R4:Razem tworzymy oddział R428 , przybyliśmy by cię pokonać .
I:Chciałbym to zobaczyć.
R4 w mgnieniu oka pojawił się przy Ikarim , chcąc go zaatakować pięścią . Lecz ten bez problemu zablokował jego atak .
R4:Co to jest niemożliwe ?
I:Jesteś szybki ,ale i tak dla mnie zbyt wolny. (odparł z pewnym siebie uśmieszkiem)
4,8-R4! (powiedziała pozostała dwójka i ruszyła na swojego wroga)
Ikari chwycił R4 za rękę i rzucił nim w pozostałą nadlatującą dwójkę.
R4:Jesteś znacznie silniejszy niż przypuszczaliśmy , ale co powiesz na to (odparł po czym jego ręce pokryły błyskawicę )
R4:Podwójny wąż błyskawicy!
Nagle z rąk R-czwórki , wystrzelił dwa duże węże stworzone z błyskawicy . W ciągu kilku sekund uderzyły w miejsce w którym stał Ikari .
R4:Hahahahahaha i co ty teraz możesz zrobić ?
Kiedy dym opadł Ikari stał z nudzoną miną ziewając .
R4:Co ?
8:To nie możliwe , że by to przetrwał.
2:To był kapitana najlepszy atak.
I:Serio , tylko na tyle was stać .Bardzo mnie rozczarowaliście .
Tym razem to Ikari przystąpił do ataku i wciągu sekundy , pojawił się przed R4 , uderzając pięścią w twarz . Pozostała dwójka zaatakowała od razu bruneta pociskami Ki . Lecz tan jak gdyby nigdy ni , każdy odbił . Następnie podleciał do obu , jednego kopnął w szyje , a drugiego w podbródek . Obaj spadli koło swojego kapitana .
R4:Niech cię szlak , nie przypuszczałem że do tego dojdzie . Ale będę musiał użyć ostateczności. 8,2 zróbmy to.
8:Kapitan chyba nie zamierza użyć „tego „ ?
2:To jest zbyt ryzykowne.
R4:Nie mamy innego wyboru, on jest zbyt silny.
8,2-Dobrze.

I:Czas to zakończyć. Ka....me.....ha.....me.....ha (krzyknął wystrzeliwując niebieski promień energii w swojego przeciwnika) Gdy promień go dosięgnął nastąpiła eksplozja . Myślał że zwyciężył , lecz po chwili dostrzegł jakąś postać w dymie. I:To nie możliwe ?

czwartek, 19 maja 2016

NS:Rozdział 7

Iraki próbował podnieść się z gleby , by spojrzeć swojemu rozmówcy w oczy . Nie przyszło mu to jednak łatwo , musiał się nie źle napracować , lecz po jakiś 20 minutach ledwo ale stanął na nogi.
I:Yyyy , gdzie ja jestem i …... (nie dokończył gdyż był zszokowany osobą która stała przed nim)
I:Ty......jesteś Kaio-sama ? Mam racje ?
Ka:Kto by pomyślał , że osoba z innego wymiaru będzie znać moje imię . Tak , jestem nim zgadza się.
I:To niesamowite , ale jak Kaio-sama mnie tutaj sprowadził ?
Ka:Dzięki twojemu życzeniu odnośnie genów sayaninów , twój wymiar i nasz się jakby zetknęły ze sobą , tworząc tunel . I to tyle.
I:Rozumiem , ale do rzeczy . Dlaczego mnie tu ściągnąłeś ?
Ka:Ponieważ na twoją planetę , zbliża się potężny przeciwnik , jego ki jest niewiarygodnie wysokie. A na twoim poziomie nie miałbyś z nim najmniejszych szans .
I:Co to za przeciwnik ?
Ka:Nie jestem w stanie go rozpoznać , ale wiem że jest potężny .
I:Kiedy dotrze na ziemie ?
Ka:Za mniej więcej 4 lata 
I:I co mam tak przez 4 lata siedzieć tutaj , i czekać aż przylecą ? Wątpię że mi się uda ich pokonać , nawet jeśli będę ciągle trenował przez ten czas 
Ka:I tu właśnie przechodzimy do sedna , bo widzisz . Ściągnąłem ciebie tutaj , by zacząć cię trenować .
I:Naprawdę (chłopiec na wzmiankę o treningu ,aż się podekscytował )
Ka:Tak , ale najpierw przyzwyczaj się do tutejszej grawitacji .
I: W porządku .
I tak Ikari rozpoczął swój pierwszy trening , by przyzwyczaić się do tutejszej grawitacji , musiał się nieźle natrudzić .Po zaledwie paru dniach , Ikari mógł se swobodnie chodzić .
I:Kaio-sama , udało mi się .
Ka:Niewiarygodne , przyzwyczaił się szybciej niż goku . Widzę w nim niesamowity potencjał .(powiedział sam do siebie w myślach)
Ka:Świetnie Ikari , przejdźmy zatem do drugiej fazy tego treningu 
I:Drugiej fazy ?
Ka:Tak , pozwól (powiedział po czym pomachał swoją łapą przed chłopcem)
Kiedy to zrobił , jego ubranie stało się cięższe i natychmiast upadł na ziemie
I:Co się stało ?
Ka:Zwiększyłem rozmiar każdej twojej części ubrań o 20KG , ostatnią fazą treningu przy grawitacji , będzie przystosować się do niej w cięższym ubraniu .
I:Rozumiem (odparł próbując się podnieść )
Chłopiec wyciskał siódme poty by się tym razem przyzwyczaić . Teraz nie było tak łatwo jak poprzednim .
Ka:Jeśli uda ci się to przejść , będziesz miał możliwość stania się Super-Sayaninem .Wierze w ciebie Ikari (powiedział ponownie do siebie w myślach)
Ikaris na razie ledwo co się podnosił z ziemi , można by rzec że robił małe kroki kucając . Oczywiście z czasem zaczął się przyzwyczajać do ciężarów i do grawitacji , z każdym kolejnym dniem szedł już coraz szybciej i czuł się lżejszy . Aż w końcu po tygodniu , mógł sobie swobodnie biegać po planecie .
Ka:Dobra robota , to może teraz przejdźmy do następnego treningu ?
I:Chciałbym , ale od kilku dni nic nie jadłem , i umieram zgłodu.
Ka::Borze , zaraz ci coś przygotuje .
Ikari zjadł cały zapas jedzenia jaki miał Kaio.
Ka:No tak , jest teraz w połowie Sayaninem , więc jego żołądek nie zna granic 
I:Ale się najadłem , to co teraz zrobimy ?
Ka:Teraz nauczę cię parę technik jakie znam .

I:Wspaniale , już się nie mogę do czekać

środa, 23 marca 2016

NS:Rozdział 3

 I:Chciałbym posiadać geny sayańskich wojowników . (przerwał Yagirashiemu Ikari)
Ks:W porządku , zatem spełnię twoje życzenie. (odparła po czym wystrzeliła jakiś jasny promień , w stronę Ikariego)
I:Niesamowite , czuje jakbym stawał się coraz silniejszy .
Ks:Życzenie spełnione , fragmenty kryształu odrodzą się za 10 lat , do zobaczenia . (odparła po czym zniknęła w złotym blasku)
Y:Ty draniu , jak śmiałeś pozbawić nasz życzenia.
I:Teraz za to zapłacisz .
Izuno i Yagirashi rzucili się na chłopaka . Ten na początku był przerażony , ale po chwili jego strach minął i nie wiedząc skąd , był gotów do walki . Yagirashi chciał uderzyć chłopaka pięściami , to samo Izuno . Lecz Ikari bez najmniejszego wysiłku , każdego ciosu unikał . Gdy to mu się już znudziło , postanowił oddać im . Jednego kopnął prosto w brzuch , posyłając kilka metrów dalej , drugiego uderzył pięścią w twarz , również posyłając do tyłu.
Y:Cholera , co powiesz na to ? (odparł i wyciągnął z swojej ręki pistolet)
Yagirashi bez żadnego oporu, pociągnął za spust i wystrzelił kilka strzałów . Lecz Ikari był spokojny i każdy nabój , bez najmniejszego problemu odbił . Co mocno zaskoczyło i przestraszyło obu mężczyzn.
Y:C....co to za dzieciak ?
I:On , jest jakimś potworem .
Ikari pokonał tych mężczyzn i oddał im w ręce w sprawiedliwości . Kiedy to zrobił , udał się do swojego domu .
I:Hmm , co jest ? Od kiedy ta księżniczka spełniła moje życzenie , to ciągle mnie swędzi tyłek .
Po paru tygodniach Ikari w końcu wrócił na swoje wzgórze , kiedy tylko wszedł do swojego domku , złapał się za głowę .
I:O matko .
Mimo że nie było go tu zaledwie kilka tygodni , to wszędzie był syf , prawie wszystko było zakurzone . Po ogarnięciu domu , Ikari od pewnego czasu złapał pewien nawyk . A właściwie to zaczęło go jarać trenowanie . Więc po zjedzeniu obiadu , postanowił zrobić sobie trening.
I:Dobra , to na początek 10000 okrążeń , wokół wzgórza , potem 4520 pompek a na koniec 15000 brzuszków .
I tak chłopak zaczął swój pierwszy poważny trening , przynajmniej na razie tak myślał . Przez następne dni , zwiększał znacznie ilość swoich ćwiczeń . Na początku słabo mu to wychodziło , ale z czasem zaczął zwiększać swoje limity. Pewnego razu naszła go myśli , by odwiedzić swoje rodzinne miasteczko . Po długich namysłach i zastanawianiu się , od razu poszedł je odwiedzić . Do Tansaku miał jakieś 25KM , ale dzięki swoim treningom . Mógł w ciągu godziny odwiedzić je . Gdy tam dodarł , mało co pamiętał od ostatniej wizyty , miał wtedy zaledwie 6 lat .
-Ej ty , co ty się tak pałętasz , powinieneś być w szkole ?
Chłopiec spojrzał w stronę osoby ,która zwróciła mu uwagę . Był nią policjant.
I:Przepraszam , ale ja nie jestem stąd.
-A gdzie są twoi rodzice , ?
I:Nie mam , zginęli 6 lat temu.
-Rozumiem , ale skoro jesteś sam , to przynajmniej musisz się edukować . W takim razie , choć zapisze cię do szkoły.
I:Dobrze .
I tak policjant zaprowadził chłopaka do jego szkoły , po uzupełnieniu jego danych , dyrektorka zaprowadziła go jego klasy.
D:Masz już 12 lat , więc to będzie twój ostatni rok w szkole podstawowej , po zdaniu egzaminu . Będziesz mógł udać się do gimnazjum.
I:Rozumiem .

Kiedy dyrektorka skończyła wyjaśnienia , pokazała chłopakowi jego nową klasę.

sobota, 19 marca 2016

NS:Rozdział 2

 W miejscu w którym jeszcze chwile temu stała fabryka , teraz tylko były gruzy. Z pod których wystawała ręka Ikariego , w której trzymał fragmenty kryształów . Po chwili jakieś dwie postacie stanęli przed nim , byli ubrane w szare płaszcze , a na głowach mieli założone kaptury.
-Patrz , to ten gnojek ma kryształy . (powiedział zabierając z rąk chłopaka fragmenty )
-Wspaniale , teraz wracajmy do naszej bazy i złączmy z naszym.
-A co z dzieciakiem ?
-Kryształy mamy , więc nie musimy już nim sobie zawracać głowy.
-Dobra.
Tak szybko jak się oni pojawili , tak szybko znikli . Jakieś dwa dni później .Brunet dochodził do siebie , w końcu odzyskał przytomność . Lecz kiedy to się stało , zauważył że jest w jakimś pokoju . Spał na łóżku , koło którego było okno , a z zdrugiej strony przy ścianie jakieś biurko. Był zdziwiony , gdyż to nie przypominało mu jego domku .
I:Co się stało . Gdzie ja jestem ? (spytał sam siebie , próbując rozglądać się po pokoju)
Po chwili do jego pokoju weszła czarnowłosa dziewczyna , na którą Ikari wpadł kilka dni temu.
A:Widzę , że w końcu się obudziłeś .(powiedziała kładąc talerz z kanapkami i herbatą na stoliku)
I:Asumi , gdzie ja jestem , co się stało?
A:Po naszym spotkaniu , postanowiłam cie śledzić by dowiedzieć się czegoś o tobie , jak wszedłeś do fabryki , to nie powiem przeraziłam się trochę jak wybuchła . Lecz kiedy dostrzegłam twoją ruszającą się ledwo rękę , wyciągnęłam cię z tych gruzów wraz z moim ojcem i zanieśliśmy cie do naszego domu .
I:Rozumiem , dziękuje...(nie dokończył , gdyż coś go zaskoczyło)
A:Czy coś się stało ?
I:Kryształy , moje kryształy zniknęły 
A:Wiesz , widziałam dwie osoby jak szły z kierunku fabryki , trzymali coś podobnego w rękach. Właśnie o co chodzi z tymi kryształami , czemu tak ci na nich zależy ?
I:Nie ważne (odparł zrzucając z siebie pościel )
A:Ej czy cię pogięło do reszty. Przecież dopiero co odzyskałeś przytomność , nie możesz tak od razu ruszyć gdzie ci się podoba.
I:Wybacz , ale muszę coś załatwić.
A:To chociaż powiedz mi , co nieco o tych kryształach .
I:Dobrze , powiem ci . Ale zrobię to później (odparł biorąc kanapki ,i wyskoczył przez okno)
A:Co za koleś .(skwitowała w myślach czarnowłosa)
Ikari biegł coraz szybciej , wiedział o kogo może chodzić . Dlatego także szczególnie się rozglądał .
Jedząc jednocześnie przy tym kanapki.
I:Hmm ale pyszne , ma dziewczyna talent do robienia jedzenia . (pomyślał brunet)
Tym czasem w pewnej jaskini , przebywali dwaj mężczyźni , którzy ukradli Ikariemu kryztały.
-Wspaniale , na reszcie mamy wszystkie trzy kryształy , Yagirashi idź po trzeci . (powiedział jeden z mężczyzn , zdejmując kaptur) (Miał długie czarne włosy opadające na plecy , krwisto-czerwone oczy )
Y:Tak jest Izuno-sama. (powiedział drugi osobnik , który także zdjął z siebie kaptur. )
Był blondynem o czarnych jak smoła oczach . Po chwili oboje położyli trzy fragmenty koło siebie . Kryształy się złączyły i zaczęły świecić się złotym światłem . Po czym , tego samego koloru , z kryształu wystrzelił promień.
Y:Tak jest , zaraz nasze marzenia się spełnia .
Światło było tak mocne i jasne , że można było je dostrzec z kilku kilometrów , Ikari właśnie było nie daleko tego miejsca , więc je zauważył .
I:Co to , nie niemożliwe (odparł po czym zaczął biec w stronę tego światła )
Po chwili w złotym słupie , pojawiła się legendarna księżniczka , miała długie złote włosy , tego samego koloru oczy . Ubrana w złoto-fioletową suknie .
Ks:Za pewne jesteście tymi którzy znaleźli wszystkie fragmenty kryształu. Zatem wypowiedzcie swoje życzenia . Mężczyźni zaczęli się ślinić na widok księżniczki .

Y:Dobrze, a więc......

poniedziałek, 14 marca 2016

NS:Prolog

P R O L O G

W świecie w którym do niedawna trwała wojna , między innymi krajami . Mieszał pewien 12 letni chłopiec (miał czarne włosy , tego samego koloru oczy , w białą koszulkę ,czarną bluzę tego samego koloru luźne spodnie ) o imieniu Ikari Ozashi . Mieszkał w niewielkim domku w na pewnym wzgórzu , jego rodzicie kilka lat temu zginęli w ostatniej wojnie ,w pobliżu miasteczka Tansaku. Od tamtego czasu Ikari przeniósł się do swojego obecnego domku . Będąc zdanym tylko na siebie , musiał wykorzystywać dary natury by jakoś przeżyć . Chłopiec lubił czytać różne komiksy , jego ulubionym był „Dragon Ball” . Wiele razy zastanawiał się jakby to było , gdyby on sam mógłby zostać bohaterem , jak jego bohater „Son Goku” . W tym czasie , Ikari poszedł połowić jakieś ryby na obiad . Kiedy tak szedł , nagle przewrócił się o coś .
I:Co się stało , nie widziałem żadnego kamienia czy coś (odparł masując się po głowie )
Po chwili dostrzegł jakiś kawałek kryształu .
I:A to co jest ? (powiedział biorąc do ręki kryształ )
Kilka chwili później , usłyszał głosy jakiejś rozmowy . Ton był coraz głośniejszy , więc znaczyło że ktoś się do niego zbliża , brunet natychmiast schował się w krzaki . Zaraz potem pojawili się jacyś dwoje osób , byli do dorośli mężczyźni w wieku ok 30 lat (jeden ubrany był w jakiś szary wielki płaszcz , drugi miał jakąś bordową kurtkę oraz jeansy)
-Ten kryształ powinien tu gdzieś być
-Co to za kryształ w ogóle ?
-Ponoć kiedy znajdzie się jego trzy części i złoży do kupy , pojawia się jakaś księżniczka i spełnia twoje dowolne życzenie .
-Naprawdę ?
-Tak.
-W takim razie pośpieszmy się , i znajdźmy te trzy części , czym prędzej .
-Jasne.
Ikari wszystko słyszał , dowiadując się o tym krysztale , sam postanowił go poszukać , by spełnić swoje życzenie.
I:Jeśli mi się go uda znaleźć , to wtedy moje marzenie się spełni (powiedział spoglądając na komiks ,który trzymał w ręce )
Następnie Ikari od razu wrócił do domu i zaczął się pakować , wszystko to zajęło mu jakieś kilka godzin . Za nim opuścił dom , spojrzał jeszcze na zdjęcie swoich rodziców byli nimi (blondwłosa kobieta z zielonymi oczami , oraz czarnowłosy mężczyzna z tego samego koloru oczami ).
I:Mamo,tato żegnajcie . Przez jakiś czas mnie tu nie będzie . Obiecuje że będę ostrożny i jeszcze kiedyś tu wrócę , możecie być tego pewni . Proszę , obserwujcie mnie z góry (powiedział z złożonymi dłońmi , klękając przed zdjęciem)
Kiedy Ikari miał zrobić pierwszy krok , nagle zaczęło mu burczeć w brzuchu .
I:Kurcze , nie mogę iść z pustym brzuchem (powiedział i poszedł do lodówki)
W której było sporo jedzenia .
I:Chyba , nie powinienem tyle jedzenia zostawiać , może się przecież zmarnować .
Ikari zaczął wcinać wszystko co było w lodówce , po całej jej opróżnieniu opuścił swój dom i ruszył w podróż.

I:Dobra , komu w drogę , temu czas .