Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fanfik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fanfik. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 sierpnia 2016

NS:Rozdział 30

W czasie kiedy Ikari wraca do swojego wymiaru, do ziemi zbliża się prawdziwy Orin.
O:Ile czasu zajmie nam jeszcze dotarcie do ziemi?
-Jeszcze z jakieś dwie godziny panie.
O:Doskonale, już aż mnie szwierzbi  by wykończyć tego sayanina.
-Proszę się jeszcze wstrzymać, na pewno pan go pokona, to tylko kwestia czasu.
O:Zamknij się, wiem przecież.
-Przepraszam.
W tym samym czasie na ziemi panował niewyobrażalny spokój, nikt się nie spodziewał tego co się nie długo ma zdarzyć.
Nikun siedział sobie w ogrodzie Ikariego i jak to zwykle on, oglądał zboczone gazety  przy których się ślinił. Kiedy Asumi to dostrzegła, od razu go skarciła.
A:Masz jakieś informacje od Ikariego?
N:Nie, niestety nie  (powiedział podnosząc się z podłogi)
A:Ehh (westchnęła czarnowłosa)
Ki:Nie martw się, pewnie niedługo wróci. Przecież dziś minęło dwa lata od kąt opuścił nas, nie mam racji skarbie (powiedział do Janes , która od jakiegoś czasu związana jest z Kisune)
J:Racja, zamartwianie się nic nie da.
A:Może macie racje.
W czasie kiedy oni spokojnie sobie rozmawiali, kilkaset kilometrów dalej wylądował statek książa Orina.
O:Pamiętacie nasz cel , musimy znaleźć tą całe miasto Tansaku.
-Według naszych danych, znajduje się ono około 450KM na północ od nas.
O:Dobrze w takim razie lecimy.
-Tak jest! (odparli wszyscy )
Taka drogę Orin i jego armia, przebyła w zaledwie kilka minut.
O:Dobra rozejść się, macie zdobyć jakiekolwiek o nim informacje. Jeśli nikt nic nie powie, zabić.
-Tak jest.
Tak właśnie zaczął się chaos w tym mieście, niestety nic nikt nic o nim nie wiedział, więc wielu ludzi zostało zabici.
Nikun oraz reszta, widząc z dala całe zamieszanie, od razu udali się do Tansaku.
Orin podszedł do jakiegoś czarnowłosego mężczyzny, ubranego w garnitur i wziął go za kołnierz.
-Puść mnie, błagam. Pomocy!
O:Jeśli mi odpowiesz na pytanie, wypuszczę cię żywego.
-Do...dobrze proszę mnie pytać.
O:Gdzie się znajduje Sayaynin, inaczej osoba z ogonem  która ponoć mieszka w pobliżu tego miasteczka?
-Niestety nie mam pojęcia. Proszę mi darować życie.
O:Ach tak, to szkoda  bo mi ta odpowiedz się nie spodobała. (powiedział zgniatając gardło tego człowiek, po czym rzucił jego zwłoki na ziemie)
Wówczas akurat przybyli Nikun oraz reszta, którzy byli zaniepokojeni tym co się dzieje.
K:Co tu się dzieje?
N:Nie mamy czasu, musimy znaleźć jakiś mieszkańców i ich ewakuować.
-Tak, odparli wszyscy po czym ruszyli w inne strony. Została tylko Asumi która zauważyła swojego ojca nie ruszającego się (Był nim ten kogo złapał Orin), natychmiast do niego podbiegła, kiedy była już przy nim, spostrzegła że nie żyje.
A:Tato...Nie! (powiedział zaczynając płakać)
O:Co kolejny bezwartościowy śmieć tu przylazł, na próżno (powiedział po czym wystrzelił kulę energii w stronę dziewczyny i jej martwego ojca )
Asumi była sparaliżowana, nie miała pojęcia co robić, gdy ta kula była kilka centymetrów od jej twarzy, ktoś pojawił się przed dziewczyną i odpił tą kulę.
O:Co? Ktoś był w stanie odpić moją kule energii?
-Przepraszam za spóźnienie.

czwartek, 18 sierpnia 2016

NS:Rozdział 29

Przez kolejne dni  Ikari wraz z Goku trenowali nad 20x Kaio-kenem, który w przeciwieństwie do poprzednich był na zupełnie innym poziomie. Początkowo chłopakowi udawało się utrzymać ten poziom, przez zaledwie minute. I nawet po tygodniowym treningu, efekt nie za bardzo wzrastał, jedynie o kolejne 3 minuty. Goku chcąc go także tego szybko nauczyć pokazał na sobie tą umiejętność, jednak mimo tego to nic nie zmieniło. Nawet on miał związane ręce, nie wiedział co ma zrobić. Więc postanowił spytać się północnego Kaio, lecz w przypadku Ikariego on sam będzie musiał znaleźć sposób. Gdyż w porównaniu do Goku, posiada także geny ludzkie  co komplikuje nieco sprawę. Jednak obaj postanowili się nie poddawać i dalej trenować aż w końcu to im się ud .
Mają jeszcze przecież niecałe dwa lata, za nim Książę Orin przybędzie na ziemie. Z każdym kolejnym tygodniem, nadzieja chłopaka malała.
I:Nie, to jest chyba niemożliwe. Nie dam rady. (powiedział zrezygnowany)
SG:Jeśli nadal będziesz tak myślał, to z pewnością ci się nie uda.
I:Ale...
SG:Przestań się mazać, jesteś w końcu Sayaninem, masz w sobie geny, jednych z legendarnych wojowników. Jeśli teraz się poddasz, to nasz cały wysiłek pójdzie na marne i nie pokonasz Orina, chcesz by cała ziemia została zniszczona?
I:Nie, nie chcę.
SG:No właśnie, więc przestań się zachowywać jak małe dziecko i zacznij być poważny.
I:Dobrze. Przepraszam Goku-san.
Oboje ponownie wrócili do treningu, tym razem dzięki słowom Goku  Ikari był bardzo zdeterminowany i zmotywowany do dalszego treningu, nie miał zamiaru się więcej tak zachowywać. I tak minęły im dwa lata ,przez ten czas Ikari zdołał opanować 20x Kaio-kena, choć to nie było wcale takie łatwe.
SG:Świetna robota, opanowałeś największy poziom Kaio-kena.
I:Dziękuje, za wszystko Goku-san. To ja już będę wracał.
SG:Czekaj, nie możesz iść w takich podartych ciuchach, zaraz ci coś przyniosę (powiedział po czym teleportował się gdzieś)
Po chwili wrócił z jakimś czarnym kombinezonem, który na piersi miał coś w kształcie smoczej kuli 
SG:To prezent ode mnie i Kaioshina.
I:Na prawdę?
SG:Tak.
I:Dziękuje, w takim razie ja już będę wracał.
-Stój. Powiedział jakiś głos, po chwili przyleciała Pan.
Pan:Myślisz, że pozwolimy ci odejść bez pożegnania.
Zaraz potem przylecieli: Gohan,Goten,Trunks,Piccolo, nawet przybyli Vegeta wraz z Bulmą oraz Chi-chi i Videl
I:O co chodzi, czemu wy wszyscy tu przybyliście?
SG:Wiesz kiedy wspominałem że dziś opuścisz nas, to każdy z nas postanowił dać ci prezent na pożegnanie.
I tak zaczęło się dawanie prezentów, większość dała jakieś drobiazgi, natomiast Trunks dał mu swój miecz.
I:Dziękuje, nie wiem co powiedzieć .
Chi:Nic nie mów, tylko wpadnij jeszcze kiedyś do nas.
I:Jasne, jeszcze raz za wszystko dziękuje, do zobaczenia. (odparł po czym teleportował się do północnego Kaio, a stamtąd do własnego wymiaru.

niedziela, 14 sierpnia 2016

NS:Rozdział 28

Kilka dni później, Ikari mógł zostać wypisany ze szpitala, od razu wraz z swoim nauczycielem udał się na pole treningowe, takie które było opustoszałe w odległości kilkudziesięciu kilometrów. W końcu natrafili na wielki kanion. Goku oraz Ikari stanęli na jakiś wielkich skałach.
SG:Dobrze to miejsce  będzie się nadawało idealnie do trenowania. Teraz weź użyj 10-krotnego Kaio-kena. Ja zmienię się w SSJ i zaczniemy sparing.
I:Ale w jakim celu ten sparing?
SG:Byś nauczył się używać 10-krotnego Kaio-kena  dłużej.
I:Rozumiem, w takim razie dobrze. (odparł i zrobił to o co go poprosił Goku)
SG:W porządku, w takim razie możemy zaczynać.
Ikari oraz Goku rozpoczęli swój sparing. Młodszy Sayanin, starał się jak najdłużej utrzymać tego Kaio-kena , lecz niestety i tym razem po jakiś 5 minutach wrócił do podstawowej formy.
I:Cholera!
SG:Nie poddawaj się, dawaj jeszcze raz.
I:Dobrze.
Ikari ponownie użył 10x Kaio-kena i ruszył ponownie na Goku, jednak i tym razem efekt był taki sam. Chłopak po dwu-krotnym użyciu tej umiejętności ledwo stał na nogach, był wyczerpany.
SG:Chyba pójdzie trudniej niż myślałem, zanim zaczniemy ponownie  zróbmy sobie chwilę przerwy.
I:Tak jest.
Po zjedzeniu jakiegoś posiłku i chwilowym odpoczynku, obaj ponownie wrócili do treningu.
SG:Dobra tym razem to ja użyje 10x Kaio-kena i ci pokaże jak to ja robię, ok?
Chłopiec tylko kiwnął głową, na znak że rozumie. Chwile później Goku aktywował swojego Kaio-ken , a Ikari swojego.
SG:Dobra do dzieła.
I:Tak jest.
Obaj ponownie rozpoczęli starcie używając 10x Kaiokena, lecz tym razem Kaio-ken Ikariego  utrzymywał się trochę dłużej, nie mal że godzinę.
SG:Nieźle, idzie ci co raz lepiej. Wystarczyło że ci pokaże a od razu są postępy.
I:Zawsze bardziej się uczyłem w praktyce niż teorii.
SG:Rozumiem, to co kontynuujemy?
I:Jasne.
Ikari i Goku ponownie włączyli swoje 10x Kaio-keny i ruszyli nad siebie, za każdym razem efekt był widocznie lepszy. Ikari był w stanie go używać coraz dłużej, aż w końcu doszedł do perfekcji.
SG:Dobra, na dziś chyba starczy, trzeba zregenerować energie.
I:W porządku.
SG:Jutro jeszcze trochę potrenujemy tego 10x Kaio-kena, a potem przejdziemy do 20-krotnego.
I:Na prawdę?
SG:Tak, myślę że będziesz w stanie go także opanować .
I:Jeśli pan tak myśli, to w porządku.
Ikari i Goku wrócili do domu tego drugiego,.
SG:Wróciłem!
Chi:Gdzie ty się podziewałeś cały dzień, od pewnego czasu w ogóle cie nie ma w domu?
SG:Wybacz, Chi-chi ,ale trenowałem mojego ucznia i tak mi trochę zeszło.
Chi:Masz już prawie 60 lat, a ty dalej trenujesz, dałbyś już spokój.
SG:Ale przecież jestem Sayaninem, muszę trenować. A tak w ogóle to mój uczeń dziś u nas przenocuje. Ikari choć tu.
I:Dzień dobry.
Chi:Co to kolejny Sayanin, ehh co ja z wami mam. W porządku może przez jakiś czas u nas mieszkać.
SG:Dziękuje.
Chi:Dobra siadajcie, zrobiłam kolacje.

czwartek, 11 sierpnia 2016

NS:Rozdział 27

Gdzieś w galaktyce, w wielkim statkiem w stronę ziemi leciał pewien książę.
O:Co? Mój klon został pokonany?
-Niestety tak panie, i to przez jakiegoś Sayanina.
O:To nie do pomyślenia, by jakaś żałosna małpa mogła mnie pokonać. Zresztą to był klon i nie posiadał pełnej moc .
-Panie.
O:Ile nam zajmie dotarcie do ziemi?
-Jeszcze jakieś dwa lata.
O:Zróbcie co się da by tam dotrzeć szybciej, zrozumiano?
-Tak jest.
O:Kres w którym jego życie zniknie, jest już w zasięgu ręki.
W czasie kiedy prawdziwy książę Orin zbliżał się do ziemi, Ikari wciąż leżał nie przytomny w szpitalu. W końcu po kilku tygodniach  po raz pierwszy od dłuższego czasu otworzył swoje oczy.
I:Co się stało? Pięknie znowu szpital.
Po chwili do sali weszli Goku,Gohan,Pan,Trunks i Goten.
SG:Yo, widzę że się w końcu obudziłeś.
I:Goku-san.
Pan:Nic ci nie jest?
I:Nie nic, poza paroma zadrapaniami (dodał żartobliwie )
Pan:Idiota.
I:Co się stało z Orinem, nie za bardzo pamiętam ostatnią część walki?
SG:Więc tak, użyłeś 10-krotnego Kaio-kena  i nie źle poobijałeś, lecz nie byłeś go w stanie dłużej utrzymać niż 5 minut. Kiedy ten cały Orin miał cie załatwić, ja zresztą cie ocalaliśmy, reszta odwróciła jego uwagę, Goten ciebie zabrał, a ja załatwiłem go moją Kamehamehą.
I:Rozumiem, tylko obawiam się że on nadal żyje.
Te słowa wszystkich zaniepokoiły i wprowadziły w szok.
SG:Co?
Goh:To nie możliwe, by przeżył po tak silnej Kamehameha Ojca.
I:Wszystko by było cudne i piękne, gdyby nie to że to byt klon.
T:Jak to klon?
Got:To znaczy że gdzieś jeszcze żyje oryginał?
I:Tak, i najprawdopodobniej jest jeszcze bardziej silniejszy.
SG:Niesamowite.
I:Goku-san, jeśli wyjdę ze szpitala, to chciałbym jeszcze z panem potrenować.
SG:Jasne. Ale pierw lepiej się wykuruj, bo ten trening będzie jeszcze cięższy niż poprzedni.
I:Ma się rozumieć.
Wszyscy pogadali sobie jeszcze trochę na błahe tematy i a następnie wrócili do swoich obowiązków. Ikari po kilku godzinach zrobił się głodny, więc postanowił wybyć do jakiegoś baru. Żeby go nikt nie zauważył, nałożył na siebie czarny płaszcz, a na głowę kaptur. Po przejściu jakiś 300 metrów natrafił na jakąś pizzerie, do której bez zawahania wszedł.
Ku(Kucharz):Witaj chłopcze, co ci podać?
I:Po proszę, 6 dużych pizzy.
Kucharza nieco zaskoczyło zamówienie, ale postanowił je przygotować. Po jakiś 45 minutach, podał chłopcu zamówienie, ten w mgnieniu oka zaczął je pochłaniać. Po zjedzeniu od razu wrócił do szpitala. Miał szczęście, że nikt go nie odwiedził i nie przyłapał.

niedziela, 31 lipca 2016

NS:Rozdział 26

Ikari stanął raz jeszcze do walki z Orinem.
O:Nie brak ci odwagi to fakt, ale powiedzmy sobie szczerze nie jesteś w stanie obecnie mi nic zrobić.
I:Zaraz się przekonasz. 10-krotny Kaio-ken!
Ikari użył swojej ostateczności, jego siła wzrosła 10-krotnie.
O:Co, co to za siłą, to nie możliwe że w takim stanie jest uwolnić taką moc.
T:Nie wiarygodnie, jego siła znacząco wzrosła.
Got:Ty go tego nauczyłeś, tato?
SG:Tak.
Ikari będąc szybszym niż dźwięk , pojawił się przed Orinem czym go jeszcze bardziej zaskoczył, następnie kopnął go w podbródek wysyłając jednocześnie w powietrze, tam zaczął serie potężnych ciosów. Orin potężnie obrywał, kończąc tą serie kopnął w twarz Orina posyłając na ziemie. Przeciwnik był tak poobijany że nie był w stanie wiele zrobić. Kiedy chłopak miał zadać mu ostateczny cios, nagle 10-krotny Kaio-ken wyłączył, czego siła uderzenia znacząco spadła.
I:Nie, dlaczego akurat w takiej chwili?
O:Co jest?
Goh:Ojcze, co się stało?
SG:Niedobrze, widocznie za mało trenował używając 10-krotnego Kaio-kena, czego efektem jest ta długość techniki.
V:Jaki mistrz, taki uczeń (skomentował Vegeta )
Orin z problem ale w stał i chwycił jedną ręką za szyje bruneta, natomiast w drugiej ładował elektryczną kule energii.
O:Myślałem że już po mnie ty draniu, ale w nagrodę za tak wspaniałą zabawę  szybko cię załatwię.
SG:Cholera jest źle, Gohan, Vegeta, Goten,Trunks, Piccolo (powiedział zamieniając się w SSJ)
Wszyscy wymienieni zrozumieli o co chodzi Goku. Każdy z wyjątkiem Gotena oraz Goku ruszyli na Orina, atakując go pociskami energii. Natomiast Goten odebrał ciało Ikariego, a Goku koncentrował jakiś atak.
SG:Ka....me.....ha......me.....ha! (krzyknął i wystrzelił kilka razy większy pocisk niż Ikariego)
Orin nie był w stanie nic zrobić, bo błyskawicznie nim dostał.
O:Nie, to nie możliwe. Ja wielki książę Orin, załatwiony przez małpę. To się nie może dziać!
Po chwili Orin wyparował, a Goku wrócił do normalnej postaci. Pan od razu podeszła do gotena który niósł na plecach Ikariego.
Pan:Co z nim?
Got:Na szczęście żyje, ale nie obejdzie się bez wizyty lekarza.
Po chwili do nich dołączyła do nich reszta.
Got:Ojcze, trzeba by go zabrać do szpitala.
SG:Rozumiem, w takim razie dajcie mi go, a wy wracajcie do domu  odpocząć.
V:Wziąłeś za treningi jakiegoś mięczaka.
SG:Daj spokój Vegeta, nie wiń go za porażkę. Ponieważ nie mieliśmy nawet w stanie trenować 10 Kaio-kena, gdyż po opanowaniu 100-krotnej grawitacji od razu się on pojawił.
V:Niech ci będzie, ale i tak on nigdy nie zostanie Super-Sayanem, jak będzie się dalej obijał (powiedział po czym poleciał gdzieś)
SG:Dobrze w takim razie, ja się nim zajmę. A wy jak mówiłem wracajcie 
Goh:Dobrze, później jeszcze do was zajrzymy.
SG:W porządku.
I tak każdy udał się w swoją stronę. Goku wraz z Ikari ruszył do najbliższego szpitala.

niedziela, 10 lipca 2016

NS:Rozdział 21

W końcu weszli do budynku firmy, na początku spostrzegli Trunksa i Gotena rozmawiającymi o czymś, kiedy spostrzegli Goku oraz Ikariego od razu podeszli się przywitać.
T:Witaj Goku-san.
Got:Witaj Tato, co to za chłopiec?
T:Ma ogon, on również musi być Sayaninem?
SG:Witajcie, to mój nowy uczeń. Zamierzam go przez najbliższe dwa lata trenować.
T:Witaj, nazywam się Trunks. Miło nam cię poznać Ikari (podał dłoń chłopcu)
Got:A ja jestem Goten, mi także miło cię poznać.
I:Witajcie, nazywam się Ikari Ozashi i mnie również miło was poznać.
SG:Trunks, gdzie jest twoja mama?
T:Pewnie w laboratorium, a co się stało?
SG:Nic, mam do niej sprawę.
T:Rozumiem.
Goku i Ikari poszli do laboratorium Bulmyi powiedzieli jej o danej sytuacji.
B:Rozumiem, na trzecim piętrze jest sala, która ma identyczne właściwości. Vegeta co jakiś czas tam trenuje, więc bez problemu możecie tam potrenować.
SG:Dzięki Bulm .
Goku i jego nowy uczeń, udali się do danej im sali by rozpocząć swój trening. Kiedy weszli chłopak był pod dużym wrażeniem, wcześniej mógł takie rzeczy widzieć jedynie w komiksie, a teraz ma możliwość na własne oczy je zobaczyć.
I:Niesamowite miejsce, to w takich salach trenujecie?
SG:Zgadza się. A co u was nie ma takich rzeczy, jak kontroler grawitacji.
I:Niestety nie.
SG:To macie nie ciekawe. Z resztą nie ważne, zacznijmy najpierw trening.
I:Dobrze.
SG:Na początek opowiem jak to ja zacząłem trenować z grawitacją i używać Kaio-kena, więc słuchaj uważnie.
Chłopiec tylko kiwnął głową i usiadł patrząc na swojego mistrza.
SG:A więc tak, na początku kiedy ja się nauczyłem używać Kaio-kena. Nie mogłem używać większego nić potrójnego, a dlaczego? Jak zapewne wiesz wtedy byłem słaby, nie miałem nawet możliwości zamiany w SSJ. Więc ta umiejętność musiała mi wystarczyć, podczas walki z Vegetą, on okazał się strasznie silny, nawet nie dorównywałem mu podwójny Kaio-ken. Wbrew zakazom Kaio-samy, zmuszony byłem jednak użyć potrójnego. Lecz w stanie jakim wtedy byłem, to nie zdało się na wiele. Co z tego że zwiększyłem moc i szybkość, jak po paru chwila miałem po rozerwane większość mięśni i nie mogłem się ruszyć. Podczas podróży na planetę Namek, trenowałem w podobnym do tego miejscu, o grawitacji której siła wynosiła nawet 100, co dla zwykłego człowieka byłoby nie możliwe. Mało co wtedy nie zginąłem gdyby nie senzu. Ale dzięki temu treningowi , byłem później w stanie używać nawet 10-krotnego Kaio-kena. To wszystko zależy jak bardzo wzmocnisz swoje mięśnie i organizm.
I:Rozumiem.
SG:Także po opowiedzeniu całej tej historii, stwierdzam że jesteś gotowy i nie boisz się podjąć ryzyka, mam rację.
I:Tak, Goku-san.
SG:W takim razie nasz trening uważam za rozpoczęty, na początku zwiększę siłę grawitacji do 50. Jak ci to się uda, to wzmocnimy ją o kolejne 25.
I:Rozumiem, do dzieła.
I tak zaczął się kolejny dwuletni trening Ikariego.


czwartek, 7 lipca 2016

NS:Rozdział 20

Ikari ponownie przybył na planetę północnego Kaio, w celu kontynuowania swojego treningu.
I:Witaj Kaio-samo, trochę się nie widzieliśmy.
Ka:O Ikari , co cię do mnie sprowadza.
I:Jakiś czas temu rozmawialiśmy o kontynuowaniu treningu, i powiedziałeś że znasz osobę która mi pomoże.
Ka:Rzeczywiście, zaraz się z nią skontaktuje. Usiądź sobie i odpocznij.
I:Dobrze.
Po jakiś 20 minutach, pojawiła się ta osoba. Był nią mężczyzna w średnim wieku, ubrany w niebieskie Gi, z tyłu wystawał mu ogon, można z tego wywnioskować że należał on Sayańskich wojowników.
SG:Witaj Kaio-sama, czemu kazałeś mi przylecieć?
Ka:Mam dla ciebie, pewnego ucznia Goku.
SG:Ucznia?
Ka:Tak . Ikari pozwól na chwilę.
Chłopiec podszedł do Goku oraz Kaio.
SG:Ty masz ogon. Znaczy że także jesteś Sayaninem?
I:Zgadza się Goku-san.
SG:Znasz moje imię?
I:Wiele o panu słyszałem.
SG:Rozumiem.
Ka:Dobra, do rzeczy. Wezwałem cię tu Goku, byś go trenował?
SG:Dlaczego?
Ka:Na jego planetę, za dwa lata przybędzie potężny przeciwniki, i w jego obecnym stanie nie miałby z nim najmniejszych szans. Nie potrafi także zmienić się w Super-Sayanina. Chciałbym żebyś go trenował, chociaż do tego stopnia by mógłby w stanie używać 10-krotnego Kaio-kena.
SG:Rozumiem, ale wolałbym sam sprawdzić się z tym przeciwnikiem.
I:Wybacz Goku-san, ale to mój wymiar i moja planeta, i chciałbym ją ocalić własnymi rękami.
SG:Rozumiem, naprawdę jest w tobie duch Sayańskich wojowników. W takim razie dobrze, będę cie trenował.
Ka:Dziękuje ci Goku.
I:Dziękuje panu, Goku-san (powiedział podekscytowany)
SG:Dobrze ale najpierw musimy udać się do mojej przyjaciółki Bulmy, ona ma specjalne pomieszczenie, w którym odbędziemy pierwszy etap treningu. Złap się mnie zabiorę nas tam za pomocą mojej techniki Shukanido.
I:Nie ma takiej potrzeby, ja również ją potrafię (powiedział po czym przeniósł się do wyznaczonego miejsca)
SG:Zdolny chłopak (pomyślał i również się przeniósł za swoim nowym podopiecznym)
Oboje pojawili się przed siedzibą Capsule Corporation. Po chwili z niej wyszedł jakiś mężczyzna, miał krótkie sterczące włosy, ubrany w czerwoną koszulkę na ramiączkach oraz czarne spodnie, z tyłu miał również ogon, więc także był Sayaninem (wszystkie postacie wyglądają tak jak w serii GT).
V:Czego tu chcesz Kakarotto, i co to za dzieciak ….Czekaj, Ogon. Ty jesteś również Sayaninem?
I:Tak.
SG:Yo Vegeta, to mój nowy uczeń, zamierzam go trenować.
V:Mam to gdzieś, ale powiem ci chłopcze jedno. Jeśli on cie uczy, to mało czego cię na uczy (powiedział gdzieś idąc)
SG:Wybacz zachowanie Vegety, ale taki już jest.
I:Rozumiem.

czwartek, 30 czerwca 2016

NS:Rozdział 19

Kiedy kula była już wystarczająco wysoko , Ikari mając aktywnego potrójnego Kaiokena , stanął na ziemi .
I:Ka.....me.....ha......me.....ha! (krzyknął i wystrzelił ogromy promień w stronę kuli)
I:Razy 3 (siła oraz wielkość ataku , wzrosła potrójnie )
Tym razem kula leciała w stronę swoich twórców .
N:Co ?
T:Nie może być ?
R:To jest nie możliwe ?
Po chwili kula wciągnęła całą trójkę , nie mieli najmniejszej szansy na ucieczkę . Kula zmaterializowała się i poleciała dalej w kosmos , w tamtym miejscu wybuchła . Otaczająca aura Ikariego znikła , a on sam znów padł na ziemie . Asumi i Kisune zauważywszy że jest już bezpiecznie , postanowili podbiec do swojego przyjaciela , który leżał nie przytomny na ziemi . Mimo tego że użył potrójnego Kaio-kena ,to nic mu nie było , z wyjątkiem wyczerpania . Ale to dzięki temu , że dostał siłę i energie od Goku i reszty . Przyjaciele zabrali go z powrotem do jego domku . Chłopak odzyskał przytomność następnego dnia . Od razu zarzucił na siebie jakieś ubrania , po czym zszedł do salonu , okazało się że jego dziadek jeszcze nie wrócił , a w domu nikogo nie było . Postanowił zjeść coś na szybko i wrócić do treningu . Podczas śniadania , przypominał sobie ostatnie wydarzenia z walki i wpadł na pewien pomysł. Do przyjazdu Księcia Orina zostało dwa lata . Postanowił je wykorzystać na specjalny trening . Jednak będzie musiał udać się znowu do tamtego wymiaru . Po zjedzeniu śniadania udał się na dwór by potrenować . Po chwili do niego przyszli jego przyjaciele , o dziwo była z nimi nawet Janes.
K:Dopiero co odzyskałeś przytomność, a już trenujesz?
I:O to wy , cześć.
A:Nic ci nie jest ?
J:Co tu się tak właściwie stało , jak mnie nie było ?
Chłopak zaczął opowiadać o swojej walce z sayaninami . Kisune i Asumi . Nie byli tym mocno zdziwieni , gdy wiedzieli na co Ikariego stać , natomiast Janes była pod wrażeniem .
J:Jesteś niesamowity .
I:E , to nic takiego . Dobra , co ważniejsze , nie będzie mnie przez jakieś 2 lata.
A:Co , Dlaczego ?
J:Gdzie się wybierasz ?
I:Postanowiłem odbyć specjalny trening , by być jeszcze silniejszym .
K:Ale po co , jesteś już wystarczająco silny ?
A:Właśnie.
I:Podczas ostatniego ataku tamtych sayaninów , ledwo zdołałem ocalić planetę . Jeżeli przybyłby tu jeszcze jakiś silniejszy przeciwnik , to mógłbym nie mieć szans .
K:Rozumiem .
W tym właśnie momencie , przybył Nikun .
I:Dziadku już wróciłeś ?
N:Tak , poszło szybciej niż się spodziewałem . Rozumiem , że się gdzieś wybierasz ?
I:Tak , udaje się na specjalny trening .
N:W takim powodzenia .
Chłopak po spakowaniu niektórych swoich rzeczy , przygotowywał się do podróży , lecz go powstrzymała Asumi.
I:Dobra , to na razie .
A:Czekaj .
I:Asumi , co jest ?
A:Obiecaj mi , że jak wrócisz , zaczniesz mnie trenować .
I:Co, dlaczego tego chcesz ? (spytał widząc powagę w jej oczach)
A:Ponieważ mam dość bycia bezużyteczną , zawsze to ty wszystkich ratowałeś , narażając za nas swoje życie . Ja także chciałabym być coś w stanie zrobić .

I:Dobrze , obiecuje . Ale teraz muszę lecieć . Na razie (odparł i teleportował się na planetę Kaio)

niedziela, 26 czerwca 2016

NS:Rozdział 18

I:Czego chcecie ?
R:Książę Orin , zauważywszy że pokonałeś jego oddział R428 , postanowił wysłać nas . W celu pokonania i przyniesienia cię półprzytomnego do jego .
I:Kim jest ten cały Książę Orin ?
R:Wkrótce się dowiesz (oparł Raditz , i ruszył do ataku )
Długo-włosy Sayanin , chciał znokautować chłopaka , lecz ten złapał jego dłoń . Po chwili z boku , pojawił się Nappa i próbował wystrzelić w niego pocisk ki , lecz ten w ostatniej chwili , rzucił na niego Raditza , po czym oberwał od swojego towarzysza . Z dala Turles wystrzelił w niego ogromnym promieniem , lecz ten ominął to odskakując do góry . W międzyczasie ,Nappa oraz Radidz się kłócili .
R:Ty łysy durniu , po co mnie postrzeliłeś , zgłupiałeś do reszty ?
N:Ale to przecież , ty na mnie wpadłeś .
T:Uważajcie! (krzyknął Turles , widząc jak w ich stronę leci przez niego wystrzelony promień )
N:Co ?
R:Turles , ty debilu
Nim zdążyli uniknąć , zostali postrzeleni tym promieniem ,który spowodował wielką eksplozje . Ikari pękał ze śmichu , patrząc na tą sytuacje .
R:Tak ci do śmiech , to co powiesz na to gówniarzu. Nappa,Turles .
N:Jasne ,
T:W porządku . Ale co z nim , mieliśmy przynieść jego ciało , szefowi ?
R:Pieprzyć to , nie wybaczę każdemu , który zrobił ze mnie idiotę .
Trzej sayanini unosili się na niebie , po czym każdy wystawił w górę swoje ręce , z których ulatniała się energia , tworząc coraz to większą czarną kulę .
I:Nie możliwe , oni próbują zniszczyć całą planetę , muszę ich powstrzymać.
K:Asumi , robi się naprawdę niebezpieczne , musimy jak najszybciej stąd uciekać ?
A:Ale co z Ikarim ?
I:Jestem pewien że coś wymyśli , a teraz chodź .
Dziewczyna niechętnie się zgodziła .
R:Zniknij razem z tą całą śmieszną planetą . (powiedział , po czym rzucił tą kulę energii )
I:Kaioken! (krzyknął i ruszył do zbliżającej się kuli )
Kiedy do niej doleciał , mimo swojego wysiłku , kula jedynie co to tylko trochę zwolniła , ale nadal spadała na ziemie .
R:Hahahahaha , i co teraz zrobisz ?
N:To był nasz najlepszy atak , nikt nie jest w stanie go powstrzymać.
T:Dokładnie , nie ważne co zrobi , efekt będzie taki sam .
I:Cholera , to jest zbyt potężne . Podwójny Kaioken!.
Nawet , dzięki podwójnemu Kaiokenu , kula jedynie co zrobiła to tylko troszeczkę zwalniała .
I:Nawet podwójny Kaioken nie dał rady ,szlak nie mam wyboru . Wybacz Kaio-sama , ale będę musiał tego użyć .
Ka:Nawet o tym nie myśl Ikari , potrójny Kaioken może porozrywać twoje mięśnie . Ale z drugiej strony , nie ma innego wyjścia . Ta kula jest zbyt potężna , nawet dla Ikariego używającego podwójnego Kaiokena . Zaraz mam pomysł . Ikari wytrzymaj jeszcze trochę , muszę z kimś się skontaktować .
I:Zobaczę co da się zrobić (odparł zaciskając zęby )
Ikari wraz z kulą zbliżały się coraz bardziej na ziemie . Lecz kiedy miał już wylądować na ziemi , kula zaczęła się oddalać .
I:Co jest ?
Po chwili rozejrzał się , wokół niego , stanęli tak jakby hologramami:Son Goku,Gohan,Vegeta ,Trunks i Goten. Każdy miał wyciągniętą do niego Dłoń .
I:Co , to nie moźliwę ?
SG(Son Goku):Dalej , chyba nie zamierzasz pozwolić by ziemie przepadła ?

I:Masz rację Goku-san .Czuje teraz że mogę zdziałać więcej , a więc. Potrójny Kaio-ken!

czwartek, 23 czerwca 2016

NS:Rozdział 17

Kilka tygodni później , Ikariemu zdjęto w końcu gips , dzięki temu mógł w końcu wrócić do treningu .
N:Ikari , wybieram się odwiedzić mojego starego przyjaciela , nie będzie mnie kilka tygodni.
I:Dobrze dziadku.
Po zjedzeniu treningu , Ikari poszedł przed dom i zaczął trenować .
I:Zobaczę czy jestem w formie. Ka.....me......ha.....me.....ha! (krzyknął ostatnią sylabę i wystrzelił nie wielki promień )
I:Dobrze , to na razie wystarczy. Po chwili ktoś podszedł do Ikariego . A tą osobą była dokładnie fioletowłosa dziewczyna , którą niegdyś uratował .
J:Cześć , dawno się nie widzieliśmy .
I:O Janes , co tu porabiasz ?
J:Skoro ty się do mnie nie raczyłeś odezwać , postanowiłam to zrobić sama.
I:Wybacz , nie miałem ostatnio głowy do tego .
J:Co tam u ciebie słychać?
Ikari chciał już opowiedzieć , ale wyczuł dosyć silną ki , która zbliżała się do ziemi.
I:Co to za ki , kieruje się do ziemi w niesamowicie szybkimi tempie . Co się dzieje ?
J:Hej , odpowiada się jak dziewczyna do ciebie mówi .
I:Janes, uciekaj stąd .
J:Co , dlaczego ?
I:Zaraz tu będzie niebezpiecznie , najlepiej będzie jak się stąd wyniesiesz natychmiast.
Dziewczyna zrozumiała dopiero , gdy zauważyła zbliżające się w ich kierunku , nie wielkie kapsuły w kształcie kuli .
I:Te kapsuły , to kapsuły którymi podróżują sayanini . Co tu się do diabła dzieje ?
J:Dobrze ,ale co z tobą będzie .
I:O mnie się nie martw , rozprawię się z nimi , uciekaj ale już.
I:No do....dobrze .
Dziewczyna wróciła w stronę swojego domu w Tansaku , natomiast Ikari czekał aż swoi przeciwnicy staną przed nimi . W chwili gdy Janet wracała do Tansaku , spotkała po drodze przyjaciół Ikariego .
K:O Janet , co się stało ?
J:Kisune , byłam spotkać się z Ikarim , ale coś złego zbliża się do ziemi .
A:Co , a gdzie on jest ?
J:Czeka przed swoim domem , na ich wylądowanie.
Czarnowłosa już nic nie powiedziała , tylko ruszyła w stronę swojego przyjaciela.
J:Ej czekaj , to niebezpieczne .
Janet próbowała ją ostrzec , ale Asumi nie słuchała .
J:Co jest z nią ?
K:Sam nie rozumiem , jeśli chodzi o Ikariego , to zupełnie traci zdrowy rozsądek ,pójdę za nią . Przecież ktoś musi mieć ją na oku.
J:Dobrze ,tylko uważajcie na sibie.
K:Pewnie.
Asumi dotarła wystarczająco blisko , by móc bezpiecznie oglądać przebieg sytuacji . Po kilku minutach do niej dodarł Kisune . W tym samym czasie , na ziemie wylądowały trzy kapsuły , z której po chwili wyszli trzej wojownicy. Każdy był ubrany w tą samą zbroje , co oddział R428 , a z tyłu posiadali ogony , z tego można było wywnioskować że to sayanini . Jeden miał długie , opadające do pleców czarne włosy , drugi był łysy , natomiast trzeci miał średniej długości rozczochrane włosy .
I:Po waszym wyglądzie , wnioskuje że jesteście Sayaninami , zgadza się ? Kim jesteście ?
R:Widzę że masz bystre oko , zgadza się jesteśmy Sayaninami. Nazywam Się Raditz (powiedział typ w długich włosach)
N:Ja jestem Nappa (dodał łysy)

T:A ja nazywam się Turles (dodał typ w krótkich włosach)

czwartek, 16 czerwca 2016

NS:Rozdział 15

Minęło kilka dni , od walki z Zerem i jego armią. Spokój ponownie zawitał w Tansaku , które zaczęło odbudowę . Ikari cały czas leżał nieprzytomny . Okazało się , że miał porozrywane niektóre mięśnie , złamaną prawą nogę oraz lewą rękę , a także kilka żeber . Asumi,Nikun oraz Kisune , codziennie go odwiedzali , przynosząc jakieś drobiazgi .W końcu ciemne oczy bruneta , zaczęły się otwierać , nim je do końca otworzył musiał od razu je zamknąć . Gdyż było za jasno , dopiero za drugim podejściem mu się udało , pierwsze co to zaczął się rozglądać .
I:Pięknie ,to szpital .Co się stało , że tu wylądowałem . Ostatnie co pamiętam to walkę Zerem.
Kilka minut później , w drzwiach stanęła czarnowłosa dziewczyna . Kiedy zauważyła opartego o łóżko Ikariego , od razu do niego podbiegła i rzuciła mu się na szyje , w jej oczach pojawiły łzy .
A:Tak się ciesze , ze nic ci nie jest (powiedziała szlochając)
Twarz Ikariego zaczęła robić się fioletowa .
I:Asumi , ja się dusze . (powiedział ledwo brunet)
A:Oj wybacz .
I:Długo byłem nieprzytomny ?
A:Tylko przez kilka dni , wiesz co byłeś niesamowity 
I:Co widziałaś walkę ?
A:Tak , w prawdzie końcówkę ale tak . Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś , że masz takie zdolności ?
I:Ponieważ dopiero niedawno się ich tak naprawdę nauczyłem , i nie miałem czasu.
A:Rozumiem.
Po chwili do sali wszedł także Kisune ,oraz Dziadek Ikariego.
I:O dziadek i Kisune .
K:Cześć , bohaterze . (dodał żartobliwie )
I:Daruj sobie , z tym bohaterem .
N:Już nie bądź taki skromny , świetnie się spisałeś . Twoi rodzice byli by z ciebie dumni.
Bruneta zaskoczyły te słowa , ale nie zamierzał ego okazywać .
I:Pewnie by byli .
Cała czwórka jeszcze sobie pogadała przez chwilę , a potem dała odpocząć Ikariemu . Po kilku dniach i zrobieniu wstępnych badać , Ikari mógł opuścić szpital . Oczywiście na początku musiał chodzić o kuli , gdyż rękę oraz nogę miał w gipsie . Wychodząc z szpitala , czekali tam na niego jego przyjaciele , którzy pomogli mu iść.
A:Wiesz, ktoś musiałby się tobą zaopiekować (zaproponowała Asumi)
I:Nie ma takiej potrzeby , samemu se świetnie dam rade .
K:Jasne , mając tylko jedną rękę sprawną (dodał żartobliwie blondyn)
I:Zamknij się , mając nawet tylko jedną sprawną , z łatwością bym cię pokonał .
Wszyscy wybuchli śmiechem .
N:Przestań marudzić , od dziś zamieszkam z tobą .
I:Naprawdę dziadku ?
N:Tak . W końcu jestem ci to winien , przez lata mojej nieobecności .
I:Super. To zaraz ci pokaże mój dom.
N:Nie musisz , twoi przyjaciele mi już go pokazali , kiedy leżałeś w szpitalu.
I:Rozumiem.
Cała czwórka udała się do domu Ikariego .
K:Co powiecie na grilla ?
I:Jestem za ?
A:Ja też .
N:Dobry pomysł.

I tak wszyscy zaczęli świętować , oczywiście pokój nie będzie trwał wiecznie. Gdyż Ikari zdawała sobie sprawy , że zło które ma przylecieć ostatecznie na ziemie , przyleci za jakiś czas . Gdy tylko wyzdrowieje i wróci do pełni sił zacznie znowu trenować.

niedziela, 12 czerwca 2016

NS:Rozdział 14

Nagle przed zmęczonym Ikarim stanął nowy przeciwnik.
I:Kim ty jesteś i czego chcesz ?
Z:Nazywam się Zeru i jestem szefem oddziału który pokonałeś .
I:Co szefem ?
Z:Tak i w przeciwieństwie do nich , jestem z nieco lepszej półki.
I:Zaraz się przekonamy (powiedział ponownie uruchamiając Kaiokena )
Zeru wystawił przeciw swojego przeciwnika rękę , po czym z niej wystrzelił kilka rakiet .
I:Co ?
Ikari bez problemu je ominął , Zeru wykorzystując to momentalnie przy 16-latku i uderzył go w twarz , posyłając na budynek który zaraz potem się zawalił . Po kilku minutach Ikari wyszedł z gruzów , jego górna część ubrania była zdarta .
I:Niech to szlag , dorównuje mi szybkością nawet jak korzystam z Kaiokena. Rzeczywiście to przeciwnik z górnej półki .
Wykorzystując zamyślenie przeciwnika , Zeru ponownie pojawił się za nim , kopiąc chłopaka w żebra , łamiąc ich kilka przy tym . Chłopak krzyknął z bólu i poleciał kilka metrów dalej , odbijając się co chwile od ziemi . Nagle w ręce Zera , pojawiła się mała czarna kula , którą otaczały błyskawicę .
Z:Nie miałem zamiaru cie zabijać ,ale szef mi wybaczy jeśli przyniosę mu popiół z twojego ciała .
I:Szlak , nie jest zbyt ciekawie . Ledwo co mogę w tym stanie się ruszyć , a nawet jeśli bym ponownie użył Kaiokena to i tak by za mną nadążył . Moim ostatecznym wyjściem jest użycie , podwójnego Kaiokena .
Z:Żegnaj (powiedział , po czym wystrzelił w stronę chłopaka kulę )
I:Podwójny Kaioken ! (krzyknął i w ostatniej chwili , uniknął kuli)
W miejsce które uderzyła kula , nastąpiła gigantyczna eksplozja . Który wstrząs dotarł nawet do schronu .
A:Co się dzieje ?
K:To musi dochodzić w pola walki , gdzie walczy Ikari.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko wyszła ze schronu .
K:Ej , gdzie ty się wybierasz ? Ehh , jak zwykle w gorącej wodzie kompana (odparł po czym pobiegł za swoją przyjaciółką )
Nikun oczywiście jak zwykle bajerował jakieś dziewczyny , czym źle to się przeważnie kończyło.
Kilka chwil później , dwaj przyjaciele dotarli wystarczająco blisko , by zobaczyć walkę . Byli pod wrażeniem tego jak silny jest Ikari , widząc te zniszczenia .
A:Ikari , jest niesamowity. Co to za czerwona aura , która go otacza ?
K:Nie mam pojęcia .
Ikari w mgnieniu oka pojawił się przed Zerem , czym go bardzo zaskoczył .
Z:Co ? Jak to , nie byłem w stanie za nim nadąć, Dlaczego ?
Następnie Chłopak , kopnął go w podbródek wybijając w powietrze .
I:Dobra , czas to zakończyć. Ka.....me......ha.....me.....ha! (krzyknął i wystrzelił w stronę Zera Kamehameha )
I:Podwójna!
Tym razem siła techniki wzrosła dwukrotnie . Kiedy uderzyła w przeciwnika , jego ciało rozleciało się na miliardy kawałków , które zaraz wyparowały . Czerwona aura otaczająca ciało Ikariego zniknęła , natomiast on sam padł nieprzytomny na ziemie . Jego przyjaciele , nie mieli pojęcia co tu przed chwilą zaszło , ale kiedy zobaczyli nie ruszające ciało Ikariego . Natychmiast oprzytomnieli i podbiegli do niego .
A:Szybko , trzeba go zabrać do szpitala .
K:Racja .

Asumi i Kisune , zanieśli nieprzytomnego Ikariego do szpitala , który jakimś cudem wytrwał tą walkę . Zniszczenia były wielkie , większość budynków została rozwalona , albo spalona , lecz mimo to zginęło tylko kilkoro ludzi , którzy nie zdążyli udać się do schronu. Po przyjściu do szpitala , lekarze natychmiast się zajęli chłopakiem.

czwartek, 9 czerwca 2016

NS:Rozdział 13

Kiedy dym opadł , można było dostrzec postać R4. Tylko z tą różnicą , że miał 6 rąk , oczów oraz nóg.
I:Co się z nim stało ? Jego siła znacząco wzrosła .Co jest grane ?
R428:Teraz ci pokaże siłę naszego oddziału kiedy jesteśmy złączeni. Już nie nazywamy się R4,2 czy 8 . Nasze imię brzmi R428.
Połączony z swoim odziałem R428 , w ułamku sekundy pojawił się przed Ikarim, co go jeszcze bardziej zaskoczyło.
I:Co , jego szybkość jeszcze bardziej wzrosła .
Następnie R428 , uderzył go w twarz, kolejne zaczął kilka serii ciosów w okolicach brzucha , a na koniec z całej siły kopnął Ikariego w brzuch , ten splunął krwią i leciał ku ziemi , uderzając w ziemie spowodował niewielki krater .
R428:I co ty teraz mi zrobisz ?
I:Mimo że to nie jest dla mnie korzystne , to czuje się podekscytowany .
Ikari chciał się teleportować do swojego przeciwnika , robiąc w międzyczasie Kamehameha , lecz ten to przewidział , i przygotowywał w swojej dłoni średniej wielkości Kule energii elektrycznej . Którą po uniknięciu techniki chłopaka , przyłożył do jego brzucha. Nastąpiła wielka eksplozja . Chwilę później , z wielkiego kłębu dymu , spadało bezwładnie ciało Ikariego .
I:Cholera , nie mam wyjścia . Muszę użyć Kaiokena . Choć myślałem że bez tego się nie obejdzie .
Tymczasem wszyscy mieszkańcy Tansaku , zostali zaprowadzeni do schronu .
A:Udało nam się . Co się panu stało ?
N:Skoro już zrobiliśmy swoje , to może dałabyś dotknąć swoich kobiecych atutów.
A:Chyba śnisz (odparła po czym walnęła Nikuna w twarz )
A:Nigdy się chyba nie nauczysz .
K:O Asumi .
A:Kisune , nic ci nie jest ?
K:Nie , a co się stało z Ikarim ?
A:Powiedział , że zamierza walczyć z tymi którzy zaatakowali miasteczko .
K:Rozumiem .
A:Co , nie wydajesz się być jakoś zaskoczony ?
K:Po prostu Ikari ma nie zwykłą moc , którą mi kiedyś pokazał .
A:Co , a to drań mi nawet nic o tym nie wspominał . Będę musiała z nim porozmawiać .
W czasie kiedy przyjaciele oraz reszta mieszkańców przebywali w schronie , poza miasteczkiem. Ikari nadal walczył ze swoim przeciwnikiem.
R428:Co jest , gdzie ta twoja wcześniejsza moc i pewność siebie . Jeśli nie weźmiesz się w garść , przegrasz .
I:Dobra sam tego chciałeś. Kaioken!
Nagle ciało Ikariego otoczyła czerwona aura . Jego mięśnie się powiększyły , efektem tego była także większa moc i szybkość .
R428:Co do ? Jego moc znacząco wzrosła . O cholera!
Ikari w mgnieniu oka , pojawił się przed swoim przeciwnikiem , po czym kopnął go w okolice podbrzusza z kolana , następnie rozpoczął serie ciosów po twarzy . Tym razem to R428 nie wiedział co się dzieje , ostatecznym kopnięciem posłał go na ziemie . Lecz zanim do niej dotarł to zacisnął swoją pięść .
I:Smocza pięść . (krzyknął i z zabójczą prędkości leciał w stronę R428 . W ciągu sekundy , przebił się przez jego ciało , które zaraz po tym eksplodowało . Ikari wylądował na ziemi , a otaczająca go czerwona aura zniknęła . Chłopak padł na kolana na ziemie , opierając się jednocześnie o ręce , ciężko dyszał .
I:Już po wszystkim .
Kiedy Ikari myślał że wszystko jest skończone , nagle z statku którym przybył oddział R428 , wyszedł jakiś koleś . Ubrany w tą samą zbroję , jego skóra była fioletowa , posiadał średniej długości zielone włosy oraz czerwone oczy.

I:Nie może być. Co to za Ki , jest dużo większe niż tamtego kolesia .

niedziela, 5 czerwca 2016

NS:Rozdział 12

Ikari,Asumi oraz Niku , dotarli w końcu do Tansaku . Widok jaki tam zastali mocno ich zaskoczył . Budynki się paliły , niektóre nawet się zapadły .
Ikari wraz zresztą podszedł do najbliższego przytomnego człowieka.
I:Co tu się stało ?
-Jacyś kosmici nas zaatakowali , obecnie niszczą centrum miasta (dodał po czym padł nie przytomny)
I:Asumi,Dziadku weźcie zabierzcie stąd ocalały ludzi , ja zajmę się najeźdźcami .
A:Ty chyba zwariowałeś , nie jesteś w stanie nic zrobić , skoro spowodowali takie zniszczenia .
N:Asumi ma racje , to jest zbyt niebezpieczne.
I:Hehe nikt z was nic o mnie nie wie , tak naprawdę (powiedział , przykładając palec do czoła , po czym momentalnie zniknął )
A:Jak on to zrobił ?
N:Też chciałbym to wiedzieć , zresztą nie ważne zróbmy to co kazał nam Ikari.
A:Dobrze. „Uważaj na siebie”
W czasie kiedy Asumi oraz Nikun ewakuowali mieszkańców , w centrum miasta pojawił się Ikari.
-Nareszcie się pojawiłeś , czekaliśmy na ciebie . (powiedział jeden z przeciwników , ubrany w ciemno-czerwoną zbroje z różnymi wzorami , oraz czarnym hełmem )
I:Kim wy jesteście i czego chcecie ?
R4:Ja jestem R4 , a tamci dwaj to 8, oraz 2 (powiedział pokazując na tak samo ubranych sojuszników)
R4:Razem tworzymy oddział R428 , przybyliśmy by cię pokonać .
I:Chciałbym to zobaczyć.
R4 w mgnieniu oka pojawił się przy Ikarim , chcąc go zaatakować pięścią . Lecz ten bez problemu zablokował jego atak .
R4:Co to jest niemożliwe ?
I:Jesteś szybki ,ale i tak dla mnie zbyt wolny. (odparł z pewnym siebie uśmieszkiem)
4,8-R4! (powiedziała pozostała dwójka i ruszyła na swojego wroga)
Ikari chwycił R4 za rękę i rzucił nim w pozostałą nadlatującą dwójkę.
R4:Jesteś znacznie silniejszy niż przypuszczaliśmy , ale co powiesz na to (odparł po czym jego ręce pokryły błyskawicę )
R4:Podwójny wąż błyskawicy!
Nagle z rąk R-czwórki , wystrzelił dwa duże węże stworzone z błyskawicy . W ciągu kilku sekund uderzyły w miejsce w którym stał Ikari .
R4:Hahahahahaha i co ty teraz możesz zrobić ?
Kiedy dym opadł Ikari stał z nudzoną miną ziewając .
R4:Co ?
8:To nie możliwe , że by to przetrwał.
2:To był kapitana najlepszy atak.
I:Serio , tylko na tyle was stać .Bardzo mnie rozczarowaliście .
Tym razem to Ikari przystąpił do ataku i wciągu sekundy , pojawił się przed R4 , uderzając pięścią w twarz . Pozostała dwójka zaatakowała od razu bruneta pociskami Ki . Lecz tan jak gdyby nigdy ni , każdy odbił . Następnie podleciał do obu , jednego kopnął w szyje , a drugiego w podbródek . Obaj spadli koło swojego kapitana .
R4:Niech cię szlak , nie przypuszczałem że do tego dojdzie . Ale będę musiał użyć ostateczności. 8,2 zróbmy to.
8:Kapitan chyba nie zamierza użyć „tego „ ?
2:To jest zbyt ryzykowne.
R4:Nie mamy innego wyboru, on jest zbyt silny.
8,2-Dobrze.

I:Czas to zakończyć. Ka....me.....ha.....me.....ha (krzyknął wystrzeliwując niebieski promień energii w swojego przeciwnika) Gdy promień go dosięgnął nastąpiła eksplozja . Myślał że zwyciężył , lecz po chwili dostrzegł jakąś postać w dymie. I:To nie możliwe ?

czwartek, 2 czerwca 2016

NS:Rozdział 11

Następnego dnia , słońce zaczęło wschodzić i rozświetlań czyste błękitne niebo , budząc przy tym ludzi oraz zwierzęta do życia . W pewnym nie wielkim domku , budził się pewien 16-letni chłopiec . Kiedy Ikari się obudził , poczuł że jest przez coś przygniatany , po chwili spostrzegł leżącą , albo raczej wtuloną w niego Asumi , na początku był tą sytuacją zdenerwowany . Ale gdy zauważył że oboje mają na sobie ubrania , to się uspokoił . Chłopak chciał wstać i zjeść sobie śniadanie nie budząc przy tym swojej przyjaciółki , ale nie poszło mu po jego myśli . Gdyż czarnowłosa zaczęła otwierać swoje oczy , kiedy spostrzegła daną sytuacje , natychmiast się podniosła i a na jej policzkach pojawiły się rumieńce .
A:Prze...przepraszam.
I:Nic się nie stało , masz ochotę na śniadanie (odparł z głupim uśmieszkiem)
A:Jasne .
Dwójka przyjaciół po zjedzeniu śniadania , udała się do Tansaku . W drodze do miasteczka spostrzegli jakiegoś staruszka, miał krótkie siwe włosy , tego samego koloru wąsy .Ubrany w letnią kolorową koszulkę i krótkie białe spodnie . Podszedł do dwójki przyjaciół .
A:Przepraszam , czy możemy w czymś pomóc ? (spytała się czarnowłosa)
-Jasne (odparł spoglądając się w piersi dziewczyny)
I:Co możemy dla pana zrobić ?
-Daj mi pomacać twoje cycuszki (dodał niemal się śliniąc )
Na czole czarnowłosej pojawiła się żyłka ,a w ozach miała diabelskie iskry .
A:Chyba śnisz , ty stary zboczeńcu (odparła i z całej siły uderzyła staruszka w twarz , niszcząc przy tym drzewo).
Ikaris podszedł szybko do staruszka i sprawdził czy z nim wszystko w porządku.
I:Przepraszam za moją przyjaciółkę , czy nic panu nie jest .
-Nie , już nie takie rzeczy mi się przytrafiały .
I:Kim pan jest ?
N:Nazywam się Nikun Ozashi.
Te nazwisko zaskoczyło nieco chłopaka .
I:Powiedział pan O...za.hi .
N:Tak ,a o co chodzi ?
A:Ikari zostaw tego zboczeńca .
I:Ja się nazywam Ikari Ozashi .
Wypowiedziane imię i nazwisko również zaskoczyło staruszka .
N:Powiedz chłopcze , jak się nazywał twój ojciec ?
I:Kiran.
N:Rozumiem , więc chłopcze nic dziwnego że przypominasz mojego syna .
I:Pańskiego syna , to znaczy … (odparł a w jego oczach pojawiły się łzy)
N:Tak jestem twoim dziadkiem)
A:Niemożliwe .
Ikari rzucił się na swojego dopiero co poznanego dziadka .
N:Ależ żeś wyrósł .
I:J....ja zawsze chciałem ciebie poznać .
Nagle ich rozmowę przerwał odgłos wybuchu.
A:Co się dzieje ?
I:Wyczuwam silne Ki , dochodzi z Tansaku .
A:Ki ? Co to jest ?
N:Ja także to wyczuwam .
A:Możecie mi powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi ?
I:Później , na razie musimy się pośpieszyć.
N:Racja .
A:Niech was to.

I tak Nikun,Ikari oraz Asumi udali się do Tansaku , by sprawdzić co się dzieje.

niedziela, 29 maja 2016

NS:Rozdział 10

Jakieś dwie godziny później , Ikari czekał na swojego przyjaciela , po chwili wyszedł .
I:To co , do kąt się wybieramy ?
K:Wybacz stary , ale muszę wracać do sierocińca .
I:Co dlaczego ?
K:Mam być dziś wcześniej.
I:Szkoda .
K:Wybacz. (powiedział odchodząc )
Ikari zaczął wracać powoli do swojego domu. Chwilę później do niego podbiegła Asumi .
A:Hej , gdzie się wybierasz ?
I:O Asumi , właśnie zamierzałem wracać do domu , miałem umówić się z Kisune , ale musiał wrócić do sierocińca .
A:To co powiesz na to , by mnie oprowadzić trochę po mieście , nie znam go za bardzo .
I:Jeśli chcesz , to dobrze .
A:Super.
Asumi i Ikari chodzili sobie po mieście , dłuższy czas ciągle rozmawiając o błahych tematach . Lecz w pewnym momencie chłopak się zatrzymał , spoglądając na jakiś budynek , który wyglądał jakby był po pożarze .
A:Coś się stało ? (powiedziała patrząc jak Ikari zatrzymał się kilka metrów za nią )
I:Wybacz Asumi , muszę coś sprawdzic . (odparł po czym wlazł do ruin tego budynku)
Czarnowłosa była ciekawa o co chodzi jej koledze , więc również za nim poszła . Chłopak gdy wszedł do środka , wówczas przypomniało mu się zdarzenie z dnia w którym zamordowano jego rodziców . Wszystkie obrazy wróciły do niego . Widział jak jakiś obcokrajowiec na jego oczach zabija , jego ojca i matkę a następnie podpala jego dom . W oczach pojawiły się łzy , co nie uszło uwadze dziewczyny , która była tuż za nim . Ikari ją spostrzegł i wybiegł z tych ruin , wracając do domu .
A:Ikari (powiedziała cicho dziewczyna)
Kiedy Chłopak wrócił do swojego domu , wziął zdjęcie rodziców i cały czas na nie spoglądał . Ok półgodziny później , rozległo się pukanie do drzwi .Ikari się uspokoił i poszedł sprawdzić kto to . Gdy otworzył drzwi spostrzegł w nich czarnowłosą dziewczynę .
I:Asumi , co ty tutaj robisz ?
I:Martwiłam się o ciebie , więc postanowiłam cię śledzić , więc to ty tutaj mieszkasz ?
I:Tak (powiedział zapraszając do siebie koleżankę )
Dziewczyna była pod wrażeniem , tego jak sobie mieszka Ikari .
A:Mieszkasz tutaj całkiem sam ? A gdzie twoi rodzice ?
Na te słowa Ikariemu znowu zrobiło się smutno .
A:Czy powiedziałam coś nie tak ?
I:Nie , po prostu moi rodzice , zginęli pod czas ostatniej wojny 10 lat temu. Od tamtego czasu żyje tu sobie sam .
A:Przykro mi , nie wiedziałam
Dziewczynie zrobiło się zal swojego kolegi , nie miała pojęcia o jego przeszłości .Po chwili zrobiła coś co mocno zaskoczyło bruneta , a dokładniej podeszła do niego i go przytuliła .
A:Nie warto patrzeć w wstecz , jeśli chce się iść na przód . Zapomnij o tym co było , a ból w twoim sercu zniknie . Nauczyłam się że stratę po kimś ważnym , zawsze można zastąpić inną ważną osobą .
I:Asami .
A:Ikari którego poznałam był inny . Nie załamywał się z nie ważne jakiego powodu . Tylko starał się iść coraz bardziej na przód i przełamywał bariery .
I:Asami , masz racje . Jeśli chce coś osiągnąć , nie mogę dłużej żyć przeszłością .
A:Tak to jest właśnie Ikari którego znam
I:Dziękuje ci .

A:Nie ma spawy.

czwartek, 26 maja 2016

NS:Rozdział 9

Ikari i Janes w końcu dotarli do miasteczka Tansaku , po jakiś kilku minutach dotarli pod firmę Capsule.
J:Dobrze , to tu . Jeszcze raz dziękuje ci.
I:Nie ma zaco.
J:Do zobaczenia.
I:Na razie .
Ikari nie wiedząc co zrobić , postanowił odwiedzić swojego przyjaciela , którego nie widział od 4 lat. Więc podszedł do ośrodka , lecz opiekunka powiedziała że znajduje się obecnie w szkole . Po otrzymaniu adresu liceum do którego chodził Kisune , brunet poszedł się z nim tam zobaczyć . Oczywiście kiedy tam przybył trwała już lekcja , więc postanowił poczekać na uboczu boiska jak będzie przerwa . Po jakiś 30 minutach zadzwonił dzwonek , i wszyscy uczniowie zaczęli wychodzić ze szkoły. Po chwili spostrzegł swojego przyjaciela (który nie wiele się zmienił , jedynie twarz miał bardziej dojrzałą ). O dziwo tutaj ze wszystkim się świetnie dogadywał , nikt się z niego nie naśmiewał ani omijał z daleka . Kilka minut później , Kisune spostrzegł Ikariego i nie czekając na nic podbiegł do niego.
K:Ikari czy to ty ?
I:Tak minęło sporo czasu Kisune .
K:Gdzie się ty podziewałeś ?
I:Musiałem wyruszyć na specjalny trening , który zajął mi 4 lata .
K:Trening ? Rozumiem , musisz być teraz bardzo silny.
I:Nie taki znowu silny (odparł żartobliwie )
Inni uczniowie patrzyli ze zdziwieniem na kolegę Kisune , z racji tego że wystawał mu z tyłu ogon.
Po chwili ktoś Ikariego szturchnął palcem w plecy, kiedy się odwrócił spostrzegł jakąś dziewczynę (miała średniej długości czarne włosy , tego samego koloru oczy. Ubrana w fioletową bluzkę oraz zieloną spódniczkę )
A:Cześć Ikari (powiedziała miło dziewczyna)
I:Hmmm kim ty jesteś ? (powiedział normalnie , po czym dostał od dziewczyny z pięści w głowę)
A:Ty idioto , nie pamiętasz ?
I:Auuu , nie za bardzo (odparł masując się po głowie )
K:O Asumi ,.
I:Czekaj. To ty jesteś Asumi . Tą dziewczynę którą spotkałem jak szukałem kryształów ?
A:No widzę że w końcu sobie przypomniałeś .
I:Wybacz , ale trochę się zmieniłaś , nie poznałem cię .
A:Ty też się zmieniłeś , a nawet bardzo . Jak ostatnio cię widziałam , to nie miałeś ogona ?
I:A racja , po tym jak opuściłem twoje miasteczko mi wyrósł .
A:Jesteś dziwny .
K:Skąd wy się znacie ?
I:Kiedyś jak szukałem kryształów , opowiadałem ci o nich . To wpadłem na nią i tak się poznaliśmy.
K:Więc to tak .
I:Dobra , ale co ważniejsze co ty tutaj robisz ?
A:Mój ojciec dostał tu dobrze płatną pracę , i zmuszona byłam się z nim przeprowadzić . Nie spodziewałam się jednak zastane tu ciebie .
I:Rozumiem.
K:Wybacz , ale musimy wracać na lekcje .
I:W porządku , to co widzimy się później .
K:Jasne.
I:To na razie , ja idę się poprzyglądać miastu .
Nie mając co robić Ikari poszedł się przejść po mieście . Nagle zafascynował go zapach dochodzący z jakiegoś baru , okazało się ze to pizzeria . Kiedy chłopiec spróbował pizzy , zamówił dodatkowe 5 dużych porcji .

środa, 23 marca 2016

NS:Rozdział 3

 I:Chciałbym posiadać geny sayańskich wojowników . (przerwał Yagirashiemu Ikari)
Ks:W porządku , zatem spełnię twoje życzenie. (odparła po czym wystrzeliła jakiś jasny promień , w stronę Ikariego)
I:Niesamowite , czuje jakbym stawał się coraz silniejszy .
Ks:Życzenie spełnione , fragmenty kryształu odrodzą się za 10 lat , do zobaczenia . (odparła po czym zniknęła w złotym blasku)
Y:Ty draniu , jak śmiałeś pozbawić nasz życzenia.
I:Teraz za to zapłacisz .
Izuno i Yagirashi rzucili się na chłopaka . Ten na początku był przerażony , ale po chwili jego strach minął i nie wiedząc skąd , był gotów do walki . Yagirashi chciał uderzyć chłopaka pięściami , to samo Izuno . Lecz Ikari bez najmniejszego wysiłku , każdego ciosu unikał . Gdy to mu się już znudziło , postanowił oddać im . Jednego kopnął prosto w brzuch , posyłając kilka metrów dalej , drugiego uderzył pięścią w twarz , również posyłając do tyłu.
Y:Cholera , co powiesz na to ? (odparł i wyciągnął z swojej ręki pistolet)
Yagirashi bez żadnego oporu, pociągnął za spust i wystrzelił kilka strzałów . Lecz Ikari był spokojny i każdy nabój , bez najmniejszego problemu odbił . Co mocno zaskoczyło i przestraszyło obu mężczyzn.
Y:C....co to za dzieciak ?
I:On , jest jakimś potworem .
Ikari pokonał tych mężczyzn i oddał im w ręce w sprawiedliwości . Kiedy to zrobił , udał się do swojego domu .
I:Hmm , co jest ? Od kiedy ta księżniczka spełniła moje życzenie , to ciągle mnie swędzi tyłek .
Po paru tygodniach Ikari w końcu wrócił na swoje wzgórze , kiedy tylko wszedł do swojego domku , złapał się za głowę .
I:O matko .
Mimo że nie było go tu zaledwie kilka tygodni , to wszędzie był syf , prawie wszystko było zakurzone . Po ogarnięciu domu , Ikari od pewnego czasu złapał pewien nawyk . A właściwie to zaczęło go jarać trenowanie . Więc po zjedzeniu obiadu , postanowił zrobić sobie trening.
I:Dobra , to na początek 10000 okrążeń , wokół wzgórza , potem 4520 pompek a na koniec 15000 brzuszków .
I tak chłopak zaczął swój pierwszy poważny trening , przynajmniej na razie tak myślał . Przez następne dni , zwiększał znacznie ilość swoich ćwiczeń . Na początku słabo mu to wychodziło , ale z czasem zaczął zwiększać swoje limity. Pewnego razu naszła go myśli , by odwiedzić swoje rodzinne miasteczko . Po długich namysłach i zastanawianiu się , od razu poszedł je odwiedzić . Do Tansaku miał jakieś 25KM , ale dzięki swoim treningom . Mógł w ciągu godziny odwiedzić je . Gdy tam dodarł , mało co pamiętał od ostatniej wizyty , miał wtedy zaledwie 6 lat .
-Ej ty , co ty się tak pałętasz , powinieneś być w szkole ?
Chłopiec spojrzał w stronę osoby ,która zwróciła mu uwagę . Był nią policjant.
I:Przepraszam , ale ja nie jestem stąd.
-A gdzie są twoi rodzice , ?
I:Nie mam , zginęli 6 lat temu.
-Rozumiem , ale skoro jesteś sam , to przynajmniej musisz się edukować . W takim razie , choć zapisze cię do szkoły.
I:Dobrze .
I tak policjant zaprowadził chłopaka do jego szkoły , po uzupełnieniu jego danych , dyrektorka zaprowadziła go jego klasy.
D:Masz już 12 lat , więc to będzie twój ostatni rok w szkole podstawowej , po zdaniu egzaminu . Będziesz mógł udać się do gimnazjum.
I:Rozumiem .

Kiedy dyrektorka skończyła wyjaśnienia , pokazała chłopakowi jego nową klasę.

sobota, 19 marca 2016

NS:Rozdział 2

 W miejscu w którym jeszcze chwile temu stała fabryka , teraz tylko były gruzy. Z pod których wystawała ręka Ikariego , w której trzymał fragmenty kryształów . Po chwili jakieś dwie postacie stanęli przed nim , byli ubrane w szare płaszcze , a na głowach mieli założone kaptury.
-Patrz , to ten gnojek ma kryształy . (powiedział zabierając z rąk chłopaka fragmenty )
-Wspaniale , teraz wracajmy do naszej bazy i złączmy z naszym.
-A co z dzieciakiem ?
-Kryształy mamy , więc nie musimy już nim sobie zawracać głowy.
-Dobra.
Tak szybko jak się oni pojawili , tak szybko znikli . Jakieś dwa dni później .Brunet dochodził do siebie , w końcu odzyskał przytomność . Lecz kiedy to się stało , zauważył że jest w jakimś pokoju . Spał na łóżku , koło którego było okno , a z zdrugiej strony przy ścianie jakieś biurko. Był zdziwiony , gdyż to nie przypominało mu jego domku .
I:Co się stało . Gdzie ja jestem ? (spytał sam siebie , próbując rozglądać się po pokoju)
Po chwili do jego pokoju weszła czarnowłosa dziewczyna , na którą Ikari wpadł kilka dni temu.
A:Widzę , że w końcu się obudziłeś .(powiedziała kładąc talerz z kanapkami i herbatą na stoliku)
I:Asumi , gdzie ja jestem , co się stało?
A:Po naszym spotkaniu , postanowiłam cie śledzić by dowiedzieć się czegoś o tobie , jak wszedłeś do fabryki , to nie powiem przeraziłam się trochę jak wybuchła . Lecz kiedy dostrzegłam twoją ruszającą się ledwo rękę , wyciągnęłam cię z tych gruzów wraz z moim ojcem i zanieśliśmy cie do naszego domu .
I:Rozumiem , dziękuje...(nie dokończył , gdyż coś go zaskoczyło)
A:Czy coś się stało ?
I:Kryształy , moje kryształy zniknęły 
A:Wiesz , widziałam dwie osoby jak szły z kierunku fabryki , trzymali coś podobnego w rękach. Właśnie o co chodzi z tymi kryształami , czemu tak ci na nich zależy ?
I:Nie ważne (odparł zrzucając z siebie pościel )
A:Ej czy cię pogięło do reszty. Przecież dopiero co odzyskałeś przytomność , nie możesz tak od razu ruszyć gdzie ci się podoba.
I:Wybacz , ale muszę coś załatwić.
A:To chociaż powiedz mi , co nieco o tych kryształach .
I:Dobrze , powiem ci . Ale zrobię to później (odparł biorąc kanapki ,i wyskoczył przez okno)
A:Co za koleś .(skwitowała w myślach czarnowłosa)
Ikari biegł coraz szybciej , wiedział o kogo może chodzić . Dlatego także szczególnie się rozglądał .
Jedząc jednocześnie przy tym kanapki.
I:Hmm ale pyszne , ma dziewczyna talent do robienia jedzenia . (pomyślał brunet)
Tym czasem w pewnej jaskini , przebywali dwaj mężczyźni , którzy ukradli Ikariemu kryztały.
-Wspaniale , na reszcie mamy wszystkie trzy kryształy , Yagirashi idź po trzeci . (powiedział jeden z mężczyzn , zdejmując kaptur) (Miał długie czarne włosy opadające na plecy , krwisto-czerwone oczy )
Y:Tak jest Izuno-sama. (powiedział drugi osobnik , który także zdjął z siebie kaptur. )
Był blondynem o czarnych jak smoła oczach . Po chwili oboje położyli trzy fragmenty koło siebie . Kryształy się złączyły i zaczęły świecić się złotym światłem . Po czym , tego samego koloru , z kryształu wystrzelił promień.
Y:Tak jest , zaraz nasze marzenia się spełnia .
Światło było tak mocne i jasne , że można było je dostrzec z kilku kilometrów , Ikari właśnie było nie daleko tego miejsca , więc je zauważył .
I:Co to , nie niemożliwe (odparł po czym zaczął biec w stronę tego światła )
Po chwili w złotym słupie , pojawiła się legendarna księżniczka , miała długie złote włosy , tego samego koloru oczy . Ubrana w złoto-fioletową suknie .
Ks:Za pewne jesteście tymi którzy znaleźli wszystkie fragmenty kryształu. Zatem wypowiedzcie swoje życzenia . Mężczyźni zaczęli się ślinić na widok księżniczki .

Y:Dobrze, a więc......

środa, 16 marca 2016

NS:Rozdział 1

 Minęło kilka dni od kąt Ikari opuścił swój domek , jak na razie nie na trafił na żadne poszlaki , dotyczące kryształu . Codziennie wieczorem rozbijał w jakimś miejscu obóz , i nocował na łonie natury. Nie było to dla niego żadnym problemem .Gdyż już jako dziecko , nie raz nocował w różnych miejsca . Każde napotkanego człowieka , pytał się o jakiekolwiek wskazówki , lecz niestety mało kto wiedział.
I:Cholera , nie myślałem , że takie poszukiwanie , może być takie trudne .
Po kilku godzinach i zwiedzeniu kilku miast , robiło się ciemno . Więc Ikari postanowił się przespać . Lecz zaraz kiedy to zrobił , zbudził jakiś ryk . Chłopiec się wystrzał , nie miał pojęcia co ma robić . Jeszcze nigdy nie był w takie sytuacji , chwilę później przed nim pojawił się tygrys . Igari chciał uciekać , lecz coś go zastanawiało .
I:Hmmm , wygląda na to jakby ten tygrys wył z bólu .
Przyglądając się tak pyskowi lwa , nagle w jednym z jego zębów zabłysło światło . Kiedy Ikari spostrzegł ten ząb , zauważył kryształ.
I:Udało się! W końcu go znalazłem .
Chłopiec podszedł do tygrysa , dając mu znak żeby się nie bał . I po chwili wyciągnął z jego zęba kryształ . Tygrys się uspokoił i nawet polizał Ikariego w twarz , ten zaczął się śmiać i go pogłaskał . Następnie wyciągnął swój stary kryształ i ten nowy . Kiedy miał je obie w ręce , zrobiło się coś dziwnego , oba kryształy jakby bardziej się świeciły , im bliżej były tym mocniej .
I:Rozumiem , mogę ich użyć jako kompas . Teraz powinno być łatwiej .
Igari wyruszył dalej w podróż , tym razem ze swoim kryształowym kompasem . Na początku nie świeciły się jakoś bardziej , ale po kilku dniach , zaczęły błyszczeć .
I:Musimy być blisko .
Po chwili chłopiec dotarł do jakiegoś miasteczka .Był zaskoczony ponieważ nie pamiętał kiedy ostatnio w takim dużym mieście , przebywał . Ale widoki zostawił na potem . Teraz liczyło się dla niego , by jak najszybciej znaleźć pozostały fragment kryształu . Idąc tak był cały czas zapatrzony w te co ma , że nie zauważył że zaraz zderzy się z kimś . W końcu wpadł na jakąś osobę , osobą tą była jakaś czarnowłosa dziewczyna (na czole miała uczesaną grzywkę , a reszta jej włosów była związana kucykiem , ubrana w czerwoną bluzkę z fioletowymi rękawami , oraz jasne jeansy) [wygląd możecie zobaczyć pod tym linkiem :http://nowysayanin.blogspot.com/p/postacie-opowiadania.html]
-Uważaj jak chodzisz !
I:Przepraszam , zamyśliłem się .
-Jasne . Kim jesteś ?
I:Nazywam się Ikari Ozashi .
A:Ja jestem Asumi , nie wyglądasz jakbyś był tutejszy ?
I:Masz racje , podróżuje w celu poznania świata 
A:Nie jesteś za młody , wyglądasz jakbyś był w moim wieku ?
I:Może i tak , ale to moja pasja .
Nagle uwagę dziewczyny , przykuły fragmenty kryształu , które leżały koło Ikariego .
A:Co to za kryształy , są piękne .
I:Wybacz , ale nie mogę ci powiedzieć. Na razie . (odparł po czym uciekł od dziewczyny)
Ta sytuacja ją zaintrygowała . Po kilku minutach , Ikari zdołał uciec i schować w jakiejś bocznej uliczce .
I:Ufff , było blisko . Dobra , to teraz czas by zacząć poszukiwania , ale najpierw załatwić nocleg.
Po załatwieniu sobie hotelu , brunet ponownie rozpoczął poszukiwania kryształu , tym razem uważał by znów na kogoś nie wpaść . Lecz niestety nie spostrzegł , że ktoś go śledzi . Po jakiś 1,5 godzinie dotarł do jakiegoś budynku , wyglądało to bardziej na starą opustoszałą fabrykę .
I:Dobra , to tam powinien być ostatni fragment kryształu.
Ikari nie zastanawiając się nad niczym dłużej , od razu wszedł do środka . Tak jak myślał w tym pomieszczeniu nie było żadnej duszy . Szedł sobie spokojnie po fabryce , lecz nagle wdepnął a jakąś sprężynę .
I:Cholera, pułapka!
Chwilę później nastąpił wybuch , niszcząc całą fabrykę .